Kasa Prawa i Sprawiedliwości świeci pustkami - doniósł we wtorkowe popołudnie (20 sierpnia) tygodnik "Newsweek", powołując się na źródła w partii. Mimo braku środków zobowiązania ugrupowania nie zniknęły. Wśród nich jest 15-milionowy kredyt zaciągnięty na ubiegłoroczną kampanię wyborczą. Termin jego spłaty minął wraz z końcem lipca.
PiS miało czas na spłatę kredytu do końca lipca. Jak zaznaczył tygodnik, nie jest do końca jasne, czy chodziło o spłatę całego zobowiązania, czy też jednej raty. Mimo to żadne pieniądze nie wpłynęły do PKO BP. Termin spłaty związany był ze spodziewaną decyzją PKW w kwestii zwrotu pieniędzy za jesienną kampanię. Decyzji jednak nadal nie ma, ponieważ komisja wciąż bada nieprawidłowości w finansowaniu kampanii ugrupowania. To poważny problem, ponieważ za rogiem kolejna kampania wyborcza. - Jak w końcu nie dostaniemy pieniędzy z dotacji z budżetu, to nas nie będzie - przyznał jeden z polityków PiS w rozmowie z "Newsweekiem".
Od sierpnia PKO BP ma zacząć nakładać karne odsetki na PiS. W odpowiedzi na pytanie o to, czy konto ugrupowania zostało zajęte, przedstawiciel banku przekazał tygodnikowi, że "informacje te są objęte tajemnicą bankową". Zdaniem ekspertów, na których powołał się "Newsweek", jeśli PiS nie będzie spłacać kredytu, to partię może czekać postępowanie egzekucyjne lub zajęcie ruchomości. - Jeśli bank i PiS się nie porozumieją, to bank będzie ściągał pieniądze, jak tylko może. Dla PiS gorzej jest czekać, bo wtedy może nic nie dostać, niż uznać swoją winę i dostać większość pieniędzy - ocenił ekspert w rozmowie z "Newsweekiem".
Według ustawy o partiach politycznych, jeśli PKW zakwestionuje sprawozdanie finansowe, partii grozi utrata 75 procent tej kwoty i takiego samego odsetka, jeśli chodzi o tak zwany zwrot za kampanię. W latach 2019-2023 PiS z budżetu dostawało 23,5 mln złotych subwencji rocznie. Po wygranych wyborach kwota ta zwiększyła się do 25,9 mln złotych. Łącznie to około 104 mln w tej kadencji. 75 proc. tej kwoty daje więc blisko 78 mln złotych. Do tego należy doliczyć także 75 proc. z około 30 mln złotych kosztów kampanijnych. Razem daje to więc około 100 mln złotych, które PiS może stracić po decyzji PKW.
PKW 31 lipca nie podjęła decyzji w sprawie sprawozdania finansowego PiS. Odroczyła ją do 29 sierpnia. Zwróciła się za to o dodatkowe informacje do Rządowego Centrum Legislacji i NASK (państwowy instytut badawczy). Chodzi między innymi o informacje na temat kosztów analiz zlecanych przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwo Cyfryzacji w tygodniach poprzedzających wybory parlamentarne. Jeśli chodzi o Rządowe Centrum Legislacji, PKW chce poznać informacje na temat obowiązków i wynagrodzeń poszczególnych osób zatrudnionych w RCL.