Jak przypomniała Agencja Reutera, bojownicy Huti solidaryzują się z Palestyńczykami w wojnie między Izraelem a Hamasem. Dotychczasowo podczas swojej 10-miesięcznej kampanii przeciwko żegludze handlowej na Morzu Czerwonym zatopili dwa statki. Ataki mają kontynuować prawdopodobnie, dopóki nie dojdzie do zawieszenia broni w Strefie Gazy.
Do ataku na tankowiec Sounion doszło 23 sierpnia. Bojownicy Huti podłożyli na statku bomby, które doprowadziły do uszkodzenia pokładu i wybuchu serii pożarów. Co ważne, tankowiec transportował niemal pół miliona baryłek ropy - 150 tys. ton surowca, z który po ataku mogło dojść do groźnego wycieku.
Po kilku dniach od wybuchu pożarów na Sounion rebelianci pozwolili służbom odholować statek w bezpieczne miejsce. Dzięki akcji ratunkowej udało się zapobiec katastrofie ekologicznej, której widmo było związane z możliwością poważnego wycieku ropy do Morza Czerwonego.
Agencja Reutera poinformowała, że według rzeczniczki Pentagonu Sabriny Singh baryłki ropy naftowej na tankowcu pozostały jednak nienaruszone. Jedyny wyciek, do którego doszło, był związany z uszkodzonymi miejscami na statku, a pożary na pokładzie miały się przy tym wciąż utrzymywać.
Dotychczasowo największym odnotowanym w historii wyciekiem ropy ze statku była katastrofa Atlantic Empress w 1979 r. Zgodnie z danymi międzynarodowej organizacji zrzeszającej właścicieli tankowców (International Tanker Owners Pollution Federation) doszło wtedy do przedostania się do Morza Karaibskiego 287 tys. ton surowca.