HIMARSY dla Polski. Media: Rząd zmienia plany, nie ma szans, że kupimy ich aż 500

Polska nie rozpoczęła negocjacji z USA w sprawie ich zakupu zestawów HIMARS. Umowa ramowa na 486 zestawów została podpisana rok temu, jednak pierwotny harmonogram dostaw mówiący o pierwszej transzy w przyszłym roku jest już nieaktualny - informują media.
Wyrzutnia HIMARS
Fot. Wojtek Habdas / Agencja Wyborcza.pl

O tym, jak skuteczne są zestawy artyleryjskie HIMARS niemal od początku wojny w Ukrainie boleśnie przekonują się Rosjanie. Pociski są w stanie skutecznie razić przeciwnika nawet na odległość 300 km. Rok temu podpisaliśmy tzw. umowę ramową na dostawę kolejnych 486 amerykańskich zestawów HIMARS. Taki zakup zapowiadał ówczesny minister obrony Mariusz Błaszczak. Jak jednak donosi "Rzeczpospolita", już wiadomo, że plany ulegną zmianie i Polska nie kupi tak wielu zestawów tego uzbrojenia.

Zobacz wideo Українська армія демонструє роботу ракетної установки HIMARS

Himarsy dla Polski. Negocjacje jeszcze nie ruszyły

Umowa ramowa, jak sama nazwa wskazuje, to tylko pewne ramy, na które strony kontraktu się umawiają. Następnie doprecyzowuje się szczegóły, m.in. takie jak liczba uzbrojenia, cenę i harmonogram dostaw.  Kapitan Paweł Kłosowski z Agencji Uzbrojenia przekazał, że aktualnie przygotowywane jest zaproszenie do negocjacji z firmą Lockheed Martin oraz trwają działania związane z pozyskaniem elementów systemu dostępnych w formie Foreign Military Sales. Na razie konkretnych rozmów nie ma. 

Według doniesień "Rzeczpospolitej" podstawowym problemem są pieniądze. Koszt zakupu to maksymalnie 40 miliardów złotych. Niedawno Polska podpisała umowę na zakup 96 śmigłowców Apache za podobną cenę i "budżetowa kołdra robi się zbyt krótka". - Podstawowym problemem są pieniądze, czekamy na zielone światło z Ministerstwa Finansów - mówi jeden z oficerów. 

Himarsów będzie mniej, bo tle są jeszcze koreańskie wyrzutnie K239

Polska ma aktualnie 20 zestawów HIMARS. Nad Wisłę ma trafić ich ostatecznie jeszcze 126, zamiast zapowiadanych w umowie ramowej 486. Powodem jest to, że nasz kraj podpisał już umowy wykonawcze na 290 modułów wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 - to koreańskie odpowiedniki amerykańskich wyrzutni. Koszt umowy to ponad 20 miliardów złotych. Przypomnijmy, że przy obu transakcjach przewidziany jest udział polskiego przemysłu. Wszystkie pojazdy z zestawami artyleryjskimi mają być na podwoziach Jelcza oraz używać zintegrowanego systemu zarządzania walką Topaz. Polska ma też produkować pociski o zasięgu 80 kilometrów. 

Więcej o: