W środę szefowie dyplomacji Stanów Zjednoczonych Antony Blinken i Wielkiej Brytanii David Lammy odwiedzają Ukrainę, gdzie spotykają się m.in. z prezydentem Wołodymirem Zełenskim. Wizytę w Kijowie Antony Blinken i David Lammy zapowiedzieli podczas wspólnej konferencji prasowej w Londynie.
Antony Blinken zaznaczył na konferencji, że przypadnie ona w kluczowym momencie dla Ukrainy - "w środku intensywnego jesiennego sezonu wojennego" i nasilających się bombardowań ukraińskich miast. Podkreślił także, że spodziewa się, iż rozmowy dotyczyć będą ewentualnego rozluźnienia ograniczeń użycia amerykańskiej i brytyjskiej broni dalekiego zasięgu przeciwko celom w Rosji.
Szef rosyjskiej Dumy Państwowej Wiaczesław Wołodin odniósł się do ewentualnego zezwolenia na atak w głąb Rosji na Telegramie. "Zwracając się do Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji i Anglii z prośbą o dostawy broni dalekiego zasięgu, rakiet i innego sprzętu oraz omawiając z nimi kwestię przeprowadzenia uderzeń na terytorium Rosji, Zełenski czyni te kraje bezpośrednimi uczestnikami konfliktu zbrojnego w Ukrainie" - napisał Wołodin.
To zmusi nasz kraj do odpowiedzi z użyciem potężniejszej i niszczycielskiej broni
- napisał i dodał, że w ten sposób Rosja będzie chronić swoich obywateli.
Ukraińskie władze już od długiego czasu apelują - głównie do Waszyngtonu - o pozwolenie na rażenie celów w głębi Federacji Rosyjskiej i odpowiednią broń. Według nieoficjalnych doniesień szefowie resortów dyplomacji USA i Wielkiej Brytanii mogą przywieźć do Kijowa pozytywne decyzje.
Wiaczesław Wołodin w propagandowej wypowiedzi uderzył też w samego Zełenskiego. Napisał, że prezydent Ukrainy ma rzekomo nie dbać o swój naród i nie myśleć o bezpieczeństwie obywateli. "Los obywateli Ukrainy nie ma dla niego znaczenia. Najważniejsze jest dla niego utrzymanie się przy władzy. Ale mało prawdopodobne, że mu się to uda" - napisał Wołodin.