Trwa afera wokół Collegium Humanum. 11 września Ryszard Czarnecki i jego żona Emilia H. zostali zatrzymani przez CBA. Fikcyjne zatrudnienie żony polityka miało być "formą łapówki" dla Czarneckiego za lobbowanie na rzecz powstania filii uczelni w Uzbekistanie i promowanie jej m.in. wśród polityków PiS. W rozmowie z portalem naTemat.pl sprawę skomentował Witold Zembaczyński z Koalicji Obywatelskiej, który uzyskał dyplom na Collegium Humanum.
Witold Zembaczyński z KO uzyskał dyplom na kierunku Executive MBA. Jak przyznał, inwestował w to prywatne pieniądze, bo chciał mieć dodatkowe wykształcenie po zakończeniu kariery politycznej. - Okazuje się, że ten dyplom nie jest nic warty i mogę powiesić go sobie na ścianie w spiżarni. Trudno w tej sytuacji nie mieć pretensji do Ryszarda Czarneckiego - powiedział. Zaznaczył, że polityk PiS zarabiał 50 tysięcy złotych w europarlamencie, a i tak "miał tak lepkie ręce, że musiał jeszcze kraść kilometry i robić wałki na uczelni" - stwierdził.
Polityk z innymi poszkodowanymi ma domagać się zadośćuczynienia lub zwrotu pieniędzy. - Uczelnia się skompromitowała, prowadziła podwójną grę. Z jednej strony prowadzono zajęcia, które nie budziły podejrzeń, z drugiej strony handlowano dyplomami, więc wszyscy lądują w jednym worku - powiedział Witold Zembaczyński.
Zdaniem Zembaczyńskiego zajęcia na Collegium Humanum nie budziły podejrzeń, a na roku byli posłowie, samorządowcy, biznesmeni i właścicieli firm. - Były wykłady, następnie ćwiczenia w grupach, egzaminy, zajęcia prowadzili realni wykładowcy. Poziom kształcenia w mojej ocenie również był wysoki i adekwatny do tego, czego jako studenci oczekiwaliśmy - powiedział polityk. Witold Zembaczyński pozytywnie oceniał studia, więc tym bardziej nie dziwi to, że, jak powiedział, "ma do tych przekręciarzy ogromne pretensje". - To jest trwale uszkodzony wizerunek tej marki - podsumował.
Afera wokół Collegium Humanum wybuchła w marcu 2023 roku wraz z zatrzymaniem przez CBA dwóch osób, które miały przyjmować korzyści majątkowe i osobiste. W lutym tego roku zatrzymano siedem osób - w tym trzy, które należały do władz uczelni. Collegium Humanum oferowało błyskawiczne kursy, dzięki którym można było zdobyć dyplom MBA, a to z kolei pozwalało na ubieganie się o posady w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa.