Działacze PO i PSL "obsiedli" Specjalne Strefy Ekonomiczne. Wysokie zarobki

Władze Specjalnych Stref Ekonomicznych zostały obsadzone przez działaczy związanych z partiami obecnej koalicji rządzącej. Najczęściej chodzi o osoby związane z Platformą Obywatelską i Polskim Stronnictwem Ludowym.
Minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk i premier Donald Tusk
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Około 20 osób nominowanych po zeszłorocznych wyborach zasiada we władzach czternastu Specjalnych Stref Ekonomicznych (SSE). Najczęściej są to osoby związane z Koalicją Obywatelską i Polskim Stronnictwem Ludowym. Zajmują głównie stanowiska prezesów lub wiceprezesów - podaje Wirtualna Polska

Zobacz wideo Kuczyński o wyborze nowych prezesów spółek skarbu: Rozumiem szybkość odgórnego wskazywania, ale...

Nowy rząd tak jak poprzednicy? A miało być inaczej

Jeszcze przed wyborami politycy obecnej koalicji rządzącej deklarowali odpolitycznienie państwowych instytucji. Dzisiaj przyznają, że w nowych władzach SSE są osoby związane z daną partią, ale "posiadają niezbędne kwalifikacje". Trzeba przy tym wspomnieć, że także za poprzednich rządów Zjednoczonej Prawicy władze SSE były również obsadzone przez działaczy związanych z ówczesnym rządem. Na przykład w 2017 r. w 10 na 14 SSE prezesami lub wiceprezesami byli ludzie powiązani z władzą PiS. Specjalne Stref Ekonomiczne podlegają Ministerstwu Rozwoju i Technologii. Wirtualna Polska podaje przykłady nominowania osób powiązanych z obecną koalicją na wysokie stanowiska w SSE. "W Kamiennogórskiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej Małej Przedsiębiorczości pod koniec maja br. Rada Nadzorcza wybrała na prezesa Arkadiusza Dybca. Jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej i Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej. Jest też byłym i wielokrotnym kandydatem z list KO" - czytamy między innymi. 

W maju wiceprezesem Katowickiej SSE został z kolei 58-letni Jacek Brzezinka, wieloletni samorządowiec i polityk związany z Platformą Obywatelską. Na początku czerwca konkurs na prezesa Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej wygrał natomiast Tomasz Pisarek, kandydat PO w wyborach na burmistrza Słubic w 2018 r. Z kolei w Specjalnej Strefie Ekonomicznej "Starachowice" od września prezesem jest działaczka świętokrzyskiego PSL Agata Binkowska. W Krakowskim Parku Technologicznym nowym prezesem jest od niedawna Andrzej Kulig. W 2015 r. był zastępcą prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego ds. polityki społecznej, kultury i promocji miasta, a od 2018 r. jego pierwszym zastępcą. "W ostatnich wyborach samorządowych Kulig bez powodzenia startował na prezydenta Krakowa z poparciem Majchrowskiego. Przed pierwszą turą poparcia Kuligowi udzielił także prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz" - podaje WP. A prezesem Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej jest od lipca Kajetan Bator, kandydat PO w wyborach do Rady Legnicy w 2006 r. i w 2014 r.

Wysokie zarobki w SSE. "Nie wchodzimy w buty poprzedników"

Takich przykładów jest więcej. Wynagrodzenia na wysokich stanowiskach w Specjalnych Strefach Ekonomicznych są bardzo atrakcyjne i niekiedy sięgają ponad 20 tysięcy złotych miesięcznie. Przypomnijmy, że niedawno portal Onet ujawnił, że w Totalizatorze Sportowym kierownicze stanowiska w centrali i oddziałach regionalnych otrzymali działacze związani z koalicją rządzącą. Po kontroli Ministerstwa Aktywów Państwowych stanowisko stracił prezes Totalizatora Rafał Krzemień. Pod koniec ubiegłego tygodnia w sprawie tzw. "posad dla swoich" wypowiadał się minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk. - Zdecydowanie nie zgadzam się z tezą, że wchodzimy w buty poprzedników. U nas, owszem, zdarza się, że rekomendowane osoby do zajmowania stanowisk w SSP czy administracji rządowej są związani z PSL, ale nie znam przypadku powołania osoby, która nie posiadałaby niezbędnych kwalifikacji - przekonywał w rozmowie z Radiem ZET.

Więcej o: