Marek Belka, były premier i były szef NBP, odpowiadał w czasie panelu podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) na pytanie o to, co by zrobił, gdyby miał być odpowiedzialny za gospodarkę. Z jego wypowiedzi wynika, że taka osoba, by mieć możliwość realnych zmian, powinna mieć stanowisko wicepremiera do spraw gospodarki.
- Po pierwsze, trzeba mieć świadomość tego, że społeczeństwu namącono w głowach w sposób straszliwy. Wymieniłem dwie rzeczy, takie oczywiste, punktowe [b. premier mówił o tym wcześniej w ramach tego samego panelu - red.]: stosunek do euro i kwestia wieku emerytalnego, gdzie że nie ma źdźbła racjonalnego podejścia w dyskursie - zaczął. Odwołał się do argumentu, który czasem słyszy w tematach takich, jak te wymienione, które mogą budzić kontrowersje, czyli że "ludziom to się nie spodoba". Jego zdaniem to kwestia przywództwa. Marek Belka powołał się słowa Grzegorza Kołodki o tym, że przywódcą nie jest ten, który daje ludziom to, czego chcą, tylko ten, który daje to, czego ludzie potrzebują. - Ale na to ten kandydat na przywódcę musi mieć autorytet, musi być słuchany - podkreślił były szef NBP.
- Myślę, że ten człowiek odpowiedzialny za gospodarkę, albo on sam albo ludzie z nim współpracujący, powinni podjąć takie tematy [najważniejsze dla społeczeństwa - red.], takie dyskursy publiczne. Nie tylko euro czy wiek emerytalny. Rolnictwo, energetyka - system cen i tak dalej - uważa Marek Belka.
Po drugie, były premier uważa, że "wprowadzić trzeba porządek". Zwrócił uwagę przede wszystkim na energetykę. - Ceny energii, ceny ropy i gazu spadają, a u nas wręcz odwrotnie. Wiemy, że jest to wynik kompletnego schaotyzowania tego rynku przez ostatnie dwa lata. No bo wiadome było, że te ceny trzeba było podsterowywać pod wybory - stwierdził, dodając, że zastanawia się, czy taka pokusa nie zostanie i nie będzie jeszcze wykorzystywana przez polityków.
Trzecią kluczową sprawą jest według niego wyraźne określenie priorytetów w sektorze energetycznym, najbardziej strategicznej dziedzinie polskiej gospodarki. - I czwarta rzecz, trzeba w sposób nieortodoksyjny, spokojny, rozmawiać z ludźmi na temat Unii Europejskiej. Ja szczerze mówiąc w tym kontekście tę propozycję [Donalda] Tuska dotyczącą strategii migracyjnej, oceniam pozytywnie - powiedział.
Nową strategię migracyjną Donald Tusk zapowiedział niespełna tydzień temu. Podczas konwencji Koalicji Obywatelskiej w sobotę 12 października powiedział, że rząd nie będzie respektować przepisów unijnych, które uderzają w bezpieczeństwo granic naszego kraju - odnosił się tutaj do paktu migracyjnego. Wypowiedź premiera odbiła się szeroki echem, także w Europie. Strategia migracyjna na lata 2025-2030 została przyjęta przez Radę Ministrów 15 października (choć nie było pełnego poparcia, bo ministrowie z Lewicy zgłosili zdanie odrębne). W jej ramach rząd ma mieć możliwość czasowego i terytorialnego zawieszania prawa do przyjmowania wniosków o azyl. Celem strategii ma być dbałość o bezpieczeństwo Polski i próba zatrzymania nielegalnej migracji docierającej do naszego kraju ze strony wschodu, przez Białoruś.
Myślę, że jesteśmy w Polsce w tej chwili w takim momencie, kiedy nasza siła w UE nigdy nie była większa i nigdy większa nie będzie. Trzeba to wykorzystać. Tylko trzeba odebrać inicjatywę siłom skrajnie antyunijnym. A to wszystko powinno być w ręku takiego jednego nowego Hausnera
- podsumował swoją wypowiedź Marek Belka.
Premier brał udział w panelu dyskusyjnym "35-lecie reform gospodarczych w Polsce" obok Leszka Balcerowicza, Waldemara Pawlaka i Janusza Steinhoffa podczas Europejskiego Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie.