Tegoroczna dotacja dla barów mlecznych wyniesie 61,4 mln zł. To 10 mln zł mniej niż przed rokiem i pierwszy raz od lat, gdy dotacja spada, zamiast rosnąć - wylicza "Fakt". Niemniej, trzeba zauważyć, że jest z czego schodzić - w ubiegłorocznym budżecie dotacja jednorazowo została bowiem zwiększona w zasadzie dwukrotnie.
Dotacje w poszczególnych latach wyglądały następująco:
Widać więc, że choć kwota zapisana dla barów mlecznych w budżecie na przyszły rok jest niższa niż obecnie, to wciąż jest niemal dwa razy wyższa niż podczas ostatniego roku, gdy rządził PiS. Jednocześnie jednak obniżka przy prognozowanej inflacji na poziomie 5 proc. może budzić obawy.
Jak poinformował "Fakt" resort finansów, kwota dotacji na 2025 rok została oszacowana na podstawie zapotrzebowania na dotacje dla barów mlecznych, które zgłosiła Izba Administracji Skarbowej. Ministerstwo w odpowiedzi na pytania gazety przekazało, że nie planuje w najbliższym czasie zmian w zakresie rozszerzenia możliwości korzystania z dotacji do posiłków sprzedawanych w barach mlecznych.
Takie zapytanie zostało skierowane do resortu w związku z nie najlepszą sytuacją barów mlecznych. Jak zauważył jeden z właścicieli sieci takich lokali w Warszawie, Kamil Hagemajer, część barów może nie zostać objętych pomocą państwa, bo zapotrzebowanie na dotację składa się kilka miesięcy wcześniej. A to kłopot dla barów mlecznych, które się dopiero otwierają.
- Zauważamy, że dla branży gastronomicznej zaczynają się trudniejsze czasy. Ludzie rzadziej stołują się na mieście i na tym oszczędzają - powiedział "Faktowi" Kamil Hagemajer. O problemach barów mlecznych mówi się od dłuższego czasu. W marcu Radio Zet donosiło, że ich źródłem są... dotacje z budżetu. A konkretnie to, jak są skonstruowane zasady dofinansowania.
- Jeżeli chodzi na przykład o racuchy, do drożdży nie ma dotacji, więc nie ma dotacji do całej potrawy. Na przykład w schabowym dotacja dotyczy tylko panierki, a nie mięsa, a kiedyś był czas, że nie można było solić i pieprzyć potraw, bo przyprawy nie były dotowane - mówiła rozgłośni Hanna Król-Rączka ze spółdzielni Społem. "Z powodu tych zawiłych i zmieniających się przepisów wiele barów mlecznych rezygnuje z dotacji i w końcu plajtuje na wolnym rynku" - podsumowało Radio ZET.