Ceny prądu rosną. "Byłam w szoku". Polacy płacą i płaczą. Co dalej?

Przemysław Średziński
Polacy łapią się za portfele przy opłacaniu rachunków za prąd. W ostatnich miesiącach widać na nich spory wzrost, a prawdziwy cios może nadejść całkiem niedługo. Dlaczego jest tak drogo? I co nas czeka w kwestii cen prądu najbliższej przyszłości?
Prąd, gniazdko elektryczne
Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Wzrost cen energii elektrycznej na rachunkach Polaków, to efekt "wyłączenia" z początkiem lipca tzw. tarcz osłonowych. Odpowiedzią na to ze strony rządu jest bon energetyczny, który ma złagodzić skutki podwyżki cen prądu. To jednorazowa pomóc w opłaceniu rachunków za energię elektryczną dla gospodarstw domowych o niższych dochodach. Opłaty za prąd ponoszą jednak wszyscy Polacy, którzy widzą w ostatnim czasie spory wzrost na rachunkach. 

Zobacz wideo Kowalski o podwyżkach za prąd i gaz: To kolejne oszustwo rządu Tuska

Mieszkanka Warszawy dostała rachunek za prąd. "Byłam w szoku"

"Byłam w szoku, gdy otworzyłam kopertę z rachunkiem. Za energię płacę co dwa miesiące, ostatni rachunek z września wyniósł 234 zł. Do tego, który przyszedł teraz, została dodana niedopłata"  - napisała do Next.gazeta.pl Pani Ewa z Warszawy. Na jej rachunku widnieje kwota 436 zł i 26 groszy (w tym niedopłata, bez niej to 340 zł i 36 groszy). "Analogiczny rachunek rok temu w listopadzie dostałam na kwotę 270 zł również z wyrównaniem, więc to prawie 200 zł więcej" - porównała. 

Rachunek za prąd mieszkanki Warszawy
Rachunek za prąd mieszkanki WarszawyFot. Gazeta.pl

"A to tylko niewielkie mieszkanie w bloku, dosyć często też wyjeżdżamy. Nie mam żadnych nowych urządzeń w domu, które mogłyby wpłynąć na wyższe zużycie prądu. Zastanawiam się, jakie rachunki dostają ludzie, którzy mają domy" - pisze mieszkanka stolicy.

Jak wynika z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów rachunki za prąd/gaz cyklicznie otrzymuje 89,6 proc. badanych. - Ponad połowa respondentów, bo 53 proc., deklaruje, że ich aktualne dochody oraz oszczędności pozwalają na opłacenie wszystkich rachunków. Kolejne 29 proc. stwierdza, że oprócz tego może też odłożyć pieniądze na czarną godzinę, a 3 procent stać również na kosztowne zakupy za gotówkę. Niestety, istnieje również spore grono konsumentów - 15 proc., którym aktualne dochody oraz oszczędności nie pozwalają na opłacenie wszystkich rachunków i opłat i którzy w tym celu muszą wspomagać się kredytami, chwilówkami czy pracami dorywczymi. W przeliczeniu na liczbę ludności w naszym kraju, może to być nawet 4,6 miliona takich osób - komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Większość wydatków Polaków związana z kredytami albo cenami energii

Zdaniem ekspertów, analiza struktury stałych wydatków Polaków wskazuje, że większość z nich jest związana z kredytami albo cenami energii. - Powoduje to duże zagrożenie dla stabilności domowych budżetów. Inflacja rośnie, więc koszty kredytów i energii mogą szybować, co z kolei wpłynie na podniesienie cen towarów i usług - mówi Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso. Dodaje, że niektórzy konsumenci będą zmuszeni do rezygnacji z mniej potrzebnych wydatków, a w najgorszym scenariuszu mogą po prostu przestać płacić swoje zobowiązania. - Trend ten potwierdza rosnące zadłużenie konsumentów, widoczne w bazie danych KRD. Tylko we wrześniu powiększyło się ono o 859 milionów złotych. To wyraźny sygnał, że sytuacja finansowa wielu Polaków się pogarsza - podkreśla Jakub Kostecki. 

Co dalej z cenami prądu w 2025 r.? Wróci opłata mocowa

Jeżeli rząd nie zdecyduje się wprowadzić nowych działań osłonowych, od 1 stycznia 2025 roku za prąd będziemy płacić więcej. Gabinet Donalda Tuska może chcieć w przyszłym roku uwolnić ceny energii m.in. ze względu na napięty budżet oraz wydatki związane z usuwaniem skutków niedawnej powodzi na południu Polski. Do końca tego roku obowiązuje cena maksymalna za energię elektryczną dla gospodarstw domowych - 500 zł za MWh netto, bez względu na zużycie energii. Dla małych i średnich przedsiębiorstw jest to 693 zł/MWh. Wcześniej, czyli do 30 czerwca 2024 r., gospodarstwa domowe płaciły 412 zł/MWh do wyznaczonych limitów zużycia, a po ich przekroczeniu cena wynosiła 693 zł/MWh.

Trzeba także wspomnieć, że od przyszłego roku wraca opłata mocowa, mająca na celu "finansowanie bezpieczeństwa energetycznego". Większość odbiorców w gospodarstwach zużywających rocznie od 1,2 tys. kWh do 2,8 tys. kWh zapłaci z tego tytułu średnio 11,44 zł netto miesięcznie więcej. Jeśli w przyszłym roku rząd nie zdecyduje się kontynuować mrożenia cen prądu, nowe stawki będą odpowiadać taryfom zatwierdzanym przez URE. W przypadku większości odbiorców wzrost cen wyniósłby wówczas 23 proc., czyli 76 groszy brutto więcej za kilowatogodzinę - wyliczała "Gazeta Wyborcza". Jak to może przełożyć się na rachunki? Przeciętne gospodarstwo domowe, które zużywa rocznie 2 tys. kWh, zapłaciłoby wtedy 280 zł więcej w skali roku oraz 168 zł za opłatę mocową. Łącznie przełożyłoby się to na podwyżkę sięgającą 440 zł rocznie. 

Do zamrożenia cen energii potrzebne jest 4,4 mld zł 

Szefowa resortu klimatu Paulina Hennig-Kloska komentowała na początku września, że aby przedłużyć cenę maksymalną energii, potrzebne jest 4,4 miliarda złotych. - Mamy w tej chwili 2 mld zł i jakieś dodatkowe źródła finansowania na horyzoncie. Szukamy innych źródeł pozabudżetowych i tak, chcemy przedłużyć osłony energetyczne na 2025 rok. Tu jest zgoda w zasadzie na poziomie rządu i koalicji, że osłony energetyczne w jakiejś formie powinny zostać przedłużone - mówiła ministerka. Na początku października Hennig-Kloska nieco bardziej stanowczo przekonywała, że "osłony energetyczne w przyszłym roku będą przedłużone". - Pieniądze, które zostały zabezpieczone na ten cel w projekcie budżetu państwa, są dalej bezpieczne, mimo wystąpienia różnych niespodziewanych zdarzeń, m.in. konieczności wsparcia odbudowy po powodzi - dodała cytowana przez Polską Agencję Prasową. Wciąż nie ma jednak wiążącej decyzji w tej sprawie.

Tymczasem w przyjętym 8 października "Średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym na lata 2025-2028" przyjęto scenariusz zakładający wzrost o 15 procent regulowanych taryf dla odbiorców końcowych w 2025 roku. W planie podkreślono, że rozpoczęcie redukcji deficytu budżetowego w przyszłym roku wspierane będzie m.in. przez "ograniczanie działań ochronnych ograniczających skutki wzrostu cen energii".

Przemysław Średziński
Więcej o: