- Nie możemy liczyć, że to będzie zmiana w całości bezpieczna, ponieważ jesteśmy w sytuacji, w której możemy tylko mitygować, obniżać ryzyka - tak o transformacji energetycznej mówi Grzegorz Onichimowski, prezes spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Transformacja sama w sobie jest zresztą obniżaniem najszerszego zagrożenia, związanego ze zmianami klimatu, bo zakłada przejście w kierunku gospodarki niskich emisji gazów cieplarnianych. Jednak niesie ze sobą ryzyka, w tym z jednej strony opieranie się na źródłach zależnych od pogody, a z drugiej rosnące zapotrzebowanie na energię.
- Tylko w tym roku w Stanach Zjednoczonych powstały 24 gigawaty nowych projektów - mówimy o zapotrzebowaniu - wyłącznie w obszarze data centers [centrów danych - red.], a obszar ładowania samochodów elektrycznych jest porównywalny albo nawet jeszcze trochę większy - mówił podczas panelu dyskusyjnego na Europejskim Forum Nowych Idei (EFNI) w Sopocie. - Ile byśmy nie wybudowali, będzie za mało [mocy]. Ile również byśmy nie wybudowali sieci [elektroenergetycznych], będzie za mało - stwierdził.
Chińczycy ostatnio mówią, że jeśli zatrudnią wszystkich inżynierów elektryków z całego świata, to i tak będzie ich za mało. To jest skala wyzwań, ta skala jest olbrzymia i musimy się z tym zmierzyć
- dodał Grzegorz Onichimowski. Oczywiście, jest też dużo plusów, a wśród nich kwestia ceny technologii. W nowych technologiach energetycznych głównym wydatkiem jest sama inwestycja, zbudowanie jednostki. Później, na etapie operacyjnym, koszty działania elektrowni wiatrowych, na morzu czy nawet energetyki jądrowej są znacznie, znacznie niższe w porównaniu do starych, obecnych technologii.
Według Stanisława Szultki, dyrektora w Departamencie Rozwoju Gospodarczego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, transformacja energetyczna zwiększy nasze bezpieczeństwo w różnych wymiarach, nie tylko tym klimatycznym. - Jeśli ją skutecznie przeprowadzimy, doprowadzi do tańszej energii - podkreślił. Ryzyko widzi w kosztach, ale w ujęciu tego, ile uda się na niej zarobić. - Bo możemy ją przeprowadzić w ten sposób, ż będziemy tylko kupować rozwiązania, które ktoś dostarczy, albo przy okazji tej transformacji, która buduje szereg nowych gałęzi przemysłu, spróbujemy znaleźć nisze i budować na tym nasz nowy przemysł - zauważył.
Nie mam wątpliwości ze Pomorze wygra na zielonej transformacji energetycznej, ale to, jak bardzo to będzie korzystne, jak szybko pójdzie, będzie zależało od tego, czy będziemy w stanie wygrać też część gospodarczą, technologiczną i zarobić, wnieść większą wartość dodaną. Moim zdaniem tutaj jest największe wyzwanie
podkreślił Stanisław Szultka.
Maciej Górski, wiceprezes PGE ds. operacyjnych, uważa, że podstawową zasadą w transformacji jest odważne podejście do podejmowania decyzji. - Jesteśmy w sytuacji, w której definiujemy sobie, jak powinna wyglądać transformacja w Polsce i jak odważne, nie zawsze, powiedziałbym, przyjazne decyzje muszą być podejmowane - powiedział. Kluczowe jest jednak także myślenie o konkurencyjności polskiej gospodarki i polskiego przemysłu.
Będziemy w stanie to osiągnąć wtedy, kiedy gdzieś na końcu będziemy myśleć o cenach energii energetycznej, zarówno dla klientów indywidualnych, jak i polskiego przemysłu
- zwrócił uwagę Górski.
W debacie dość wyraźnie zarysował się także wątek rynku, który wymusza na biznesie pewne działania. - Możliwość finansowania dużych przedsięwzięć jest oparta w tej chwili tylko na projektach, które są nowoczesne, niskoemisyjne, mają niski ślad węglowy - mówił Artur Osuchowski, członek zarządu Orlen SA ds. Energetyki i Transformacji Energetycznej, przywołując presję rynków kapitałowych, regulatorów, a także klientów na energetyczne zazielenienie produktów i usług.
Musimy to zrobić, bo nasze przedsiębiorstwa będą niekonkurencyjne, a po drugie jako gospodarka zostaniemy gdzieś w środku XX wieku
- podkreślił, dodając, że "jedną z głównych potrzeb przedsiębiorców jest dostęp do infrastruktury i do taniej energii".
- Jeżeli chodzi o ceny energii, to one w chwili obecnej już odstraszają. Mamy, jeśli chodzi o energię w gospodarce, najwyższą cenę w Europie. My obserwujemy w Agencji, w strefach [ekonomicznych - red.] zaniechania pewnych inwestycji ze względu na wysoką cenę energii - dorzucił Jakub Dulski, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Odwrócił też pytanie zadane na początku panelu na: czy możemy czuć się bezpieczni nie dokonując transformacji energetycznej? Jego zdaniem, "na to pytanie odpowiedź jest jednoznacznie negatywna".
Jeśli znajdziemy nakłady i będziemy w stanie zainwestować odpowiednio szybko, to wskoczymy na wyższy poziom konkurencyjności i będziemy w pierwszej światowej lidze
- uważa Dulski. Jego zdaniem transformacja jest ogromną szansą na budowanie unikalnych kompetencji Polski, na przykład w dziedzinie offshore, czyli morskich wiatraków. - Pomorze może być niesamowitym beneficjentem tej zmiany, pojawia się szansa budowy tam huty, w pełni zielonej.
Rozwój jest dla mnie w jakimś sensie ważniejszy niż zbilansowany budżet, na pewno w tak historycznych momentach jak dziś
- podsumował swoją wypowiedź.
Michał Obiegała, członek zarządu BP zwrócił uwagę na koszty transformacji i to, że musi ona przebiegać w sposób akceptowalny społecznie. Przytoczył badania EY, zgodnie z którymi około 19 proc. Polaków cierpi na ubóstwo energetyczne, definiowane jako wydawanie ponad 10 procent domowego budżetu na energię. - Jeśli nie zrobimy tego mądrze, to ten proces będzie odrzucony społecznie, a jeśli będzie odrzucony społecznie, to będzie też odrzucony przez inwestorów - stwierdził.
W dyskusji wątek, kto zyska, a kto może stracić na wielkiej zmianie w energetyce, wracał także w kontekście geograficznym. Grzegorz Onichimowski odwołał się do Śląska. - Jestem przekonany, że Śląsk zbuduje świetną alternatywę do tego, czym się zajmował przez ostatnie 100 lat z okładem. I może być centrum najnowszych technologii dla Polski, ale to się niekoniecznie wypracuje w dialogu z tymi samymi liderami związkowymi którzy są już od 30 lat - powiedział. Stanisław Szultka, przedstawiciel Pomorza, podkreślił, że by zdobyć akceptację społeczeństwa, "nie ma innego sposobu niż tych najsłabszych ekonomicznie w jakimś sensie wspomóc".
Transformacja energetyczna jest megatrendem geopolitycznym, który przychodzi do z zewnątrz i tutaj nie jest tak, że wygra Śląsk czy Pomorze, tylko może wygrać albo stracić Polska, w sensie konkurencyjności
- podkreślił Michał Obiegała z BP, dodając, że jesteśmy krajem wysoko uprzemysłowionym, w którym ten przemysł jest energochłonny. Zwrócił uwagę, że opieramy się też w dużej mierze o inwestycje zagraniczne, a te zagraniczne podmioty mierzą ślad węglowy w produkcjach i pytają o niego współpracujące z nimi polskie firmy. Jeśli będziemy mieć ten ślad wysoki, "stracimy wszyscy, jak tutaj siedzimy". Wtórował mu Artur Osuchowski z Orlenu, zauważając, że "są już w tej chwili branże, gdzie ślad węglowy jest głównym czynnikiem wyboru dostawcy". Przywołał wspomniane już wcześniej centra danych czy biznes samochodów elektrycznych.
W kwestii bezpieczeństwa Jakub Dulski z ARP zwrócił uwagę na bardzo ważny wątek terytorialny.
Wychodzimy jako Polska z krytyczną infrastrukturą w morze, zaryzykuję tezę, że zwiększamy terytorium państwa polskiego i w ogóle nie jesteśmy do tego przygotowani, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa
Grzegorz Onichimowski przypomniał zaś, że w przyszłym roku kończy się wsparcie rynku mocy dla połowy polskiej energetyki konwencjonalnej. Jest wprawdzie możliwość wydłużenia tego terminu o trzy lata, ale "trzy lata w energetyce to jest wczoraj, jak mówimy o cyklu inwestycyjnym". Jego zdaniem, jest duża szansa, że mocy dystrybucyjnym w systemie "nam po prostu. zabraknie, bo nie mamy czym tego zastąpić". Stąd też to jest moment, by powiedzieć "wszystkie ręce na pokład".
- Bezpieczna transformacja jest możliwa i wydaje mi się, że wszyscy się zgadzamy z tym, że abstrahując od tego, czy będą to podmioty prywatne, czy państwowe, [...] kto będzie transformację realizował i w jaki sposób, to wydaje mi się, że ta transformacja wymaga odważnych decyzji. [...] I to, czego powinniśmy unikać to próby konserwowania różnych starych rozwiązań - podsumował debatę Maciej Górski z PGE.