Według projekcji NBP inflacja konsumencka (CPI) w tym roku wyniesie średnio w ujęciu rocznym 3,7 proc. W 2025 roku ma wzrosnąć do 5,6 proc., a w 2026 roku - spaść do 2,7 proc. To tzw. centralna ścieżka, która uwzględnia nachodzące uwolnienie cen energii - podaje PAP Biznes. W tym scenariuszu PKB urosłoby o 2,7 proc. na koniec bieżącego roku, w 2025 roku 3,4 proc., a w 2026 - 2,8 proc.
NBP przygotował też drugą projekcję, w której przyjęto, że ceny prądu (wbrew zapowiedziom rządu) pozostanę zamrożone. Wówczas inflacja w 2025 roku wyniosłaby 4,3 proc., a w 2026 roku - 2,8 proc. W tym scenariuszu PKB w 2025 roku wzrośnie o 3,5 proc., a w 2026 roku - 2,9 proc.
Przebieg ścieżki prognozowanego tempa wzrostu gospodarczego w poprzedniej projekcji był wyższy. Wskaźniki koniunktury w Polsce oraz w jej otoczeniu gospodarczym opublikowane po zamknięciu projekcji lipcowej były jednak niższe niż oczekiwane odczyty. To sprawiło, że prognozę tempa wzrostu obniżono. "W szczególności sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa zarówno w lipcu, sierpniu, jak i we wrześniu br. okazały się niższe niż mediana oczekiwań rynkowych. W konsekwencji w III kw. br. tempo wzrostu produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej - pomimo wysokiego wzrostu realnych dochodów do dyspozycji ludności - były zbliżone do zera" - czytamy w raporcie.
Eksperci NBP zwrócili też uwagę, że wskaźniki ekonomiczne sugerują utrzymywanie się pesymistycznych nastrojów w przemyśle. Dodatkowym negatywnym sygnałem był wyraźny spadek inwestycji średni i dużych przedsiębiorstw w II kwartale tego roku. Autorzy raportu podkreślają, że aktywność gospodarcza w Polsce jest powiązana z niemiecką gospodarka. Główny partner handlowy Polski znajduje się natomiast w stagnacji, a sytuacja w niemieckim przemyśle pogarsza się.
W środę Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się pozostawić stopy procentowe na niezmienionym od października 2023 roku poziomie 5,75 proc.
Wymieniając po posiedzeniu RPP uwarunkowania, jakie Rada brała pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, prezes NBP wskazał przede wszystkim "dynamikę cen konsumpcyjnych". - Przypomnę, że w pierwszej połowie roku inflacja była zgodna z celem NBP - 2,5 proc. Niestety od lipca inflacja wzrosła i w październiku według wstępnych danych GUS wyniosła już 5 proc. - podkreślał Adam Glapiński. Prezes NBP dodał, że ten wzrost "nie jest niespodzianką", bo wynika przede wszystkim "z silnego wzrostu cen energii". - Ostrzegaliśmy przed tym z dużym wyprzedzeniem - dodał.