Ursula von der Leyen rozmawiała już z Donaldem Trumpem przez telefon i wspomniała mu o ofercie, którą może złożyć Bruksela. To oferta handlowa: UE mogłaby kupować więcej gazu skroplonego z USA, licząc w zamian zapewne na zaniechanie nałożenia ceł przez ten kraj na unijne produkty.
- Wciąż sprowadzamy dużo LNG z Rosji. Dlaczego nie mielibyśmy zastąpić go amerykańskim LNG, który jest tańszy dla nas i obniża ceny naszej energii - powiedziała szefowa Komisji Europejskiej unijnym liderom. Wygrana Donalda Trumpa i jej znaczenie dla Europy, także gospodarcze, były jednym z tematów nieformalnego szczytu unijnego w Budapeszcie, który zakończył się w piątek. Politycy rozmawiali tam m.in. o tym, jak będzie wyglądała unijna polityka handlowa w czasie drugiej prezydentury Trumpa. - Zaangażowanie, analiza wspólnych interesów i negocjacje - mówiła von der Leyen.
Donald Trump jest biznesmenem, więc taki styl może okazać się odpowiedni dla kontaktów z nim. Na razie wiemy, że w czasie kampanii wyborczej wielokrotnie głosił protekcjonistyczne hasła, zapowiadając wprowadzenie ceł - nie tylko jeszcze wyższych na towary z Chin, ale i na produkty z innych krajów. W przypadku handlu z Europą stawka mogłaby wynosić 10 proc. Do tego sugerował dodatkowe kroki dotyczących motoryzacji.
UE ma nadwyżkę handlową z USA (czyli więcej tam eksportuje niż stamtąd importuje), co dla Trumpa jest problematyczne. Już w czasie poprzedniej prezydentury podkreślał walkę z z amerykańskim deficytem handlowym (bo Stany akurat ogólnie więcej ze świata towarów kupują niż od siebie wysyłają). W zeszłym roku wartość unijnego eksportu do USA sięgnęła 534 mld dolarów, z czego ponad jedną dziesiątą stanowiły pojazdy - przypomina Reuters.
Z kolei USA wyeksportowały do UE towary o wartości 370 mld dolarów. Kluczowe dla Europy i trudne do zastąpienia, takie jak leki, samoloty i paliwo, stanowiły ponad jedną trzecią tego eksportu.