Na początku listopada w Jekaterynburgu dwóch mężczyzn włamało się w środku nocy do sklepu. Jeden z nich ukradł nawet 20 kg masła - informował rosyjski serwis e1.ru. Jak zauważa "The Financial Times", Rosja wydaje ogromne kwoty na broń i amunicję, aby zapewnić sobie przewagę w wojnie w Ukrainie (wydatki na zbrojenia w przyszłym roku mają wynieść rekordowe 13,5 biliona rubli), ale w coraz większym stopniu odbywa się to kosztem rosnących cen artykułów codziennego użytku.
- Nie można jednocześnie walczyć z inflacją i prowadzić wojnę - skomentowała Alexandra Prokopenko, ekspertka w berlińskim Carnegie Russia Eurasia Center, w rozmowie z dziennikiem. Zwróciła uwagę, że produkcja masła w Rosji mogłaby być szybsza, ale brakuje pracowników.
W połowie października Rosja zaczęła importować masło z Turcji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby powstrzymać rosnące ceny - informowała agencja Reutera, która powoływała się na Federalną Służbę Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego Rosji (Rosselkhoznadzor). Według rosyjskiego urzędu statystycznego od grudnia 2023 r. ceny masła wzrosły w tym kraju o prawie 26 proc. Z powodu coraz częstszych kradzieży masła niektóre sklepy zaczęły sprzedawać towar w specjalnych pudełkach antykradzieżowych.
Bank centralny Rosji szacuje, że inflacja w tym roku może wynieść nawet 8,5 proc., tj. dwukrotnie powyżej celu inflacyjnego. Tymczasem stopy procentowe osiągnęły poziom 21 proc. (najwyższy od 2003 r.), a rosyjski bank centralny zapowiedział już możliwość kolejnego podwyższenia stóp na następnym posiedzeniu (mogą wzrosnąć do 23 proc.).