Okres kolęd zbliża się wielkimi krokami, a kościoły przygotowują się do wizyt duszpasterskich w domach wiernych. Jednak po pandemii COVID-19 zasady kolęd w wielu miejscach uległy zmianom. Jak będzie tym razem?
W wielu miejscach od teraz to, czy dojdzie do wizyty księdza, będzie zależało od mieszkańców. Zmiany wprowadzone w okresie pandemii okazują się trwałe. "Fakt" cytowany przez portal money.pl wskazał na jedną z parafii w Warszawie, gdzie wierni z nowych bloków chęć przyjęcia kolędy muszą samodzielnie zgłosić w kancelarii parafialnej. Jeśli zgłoszenie nie wpłynie, takie mieszkania będą omijane przez księdza. Tak samo będzie z osobami, które nie przyjmowały kolędy przez ostatnie trzy lata.
Obowiązek zgłoszenia chęci wizyty duszpasterskiej będzie także w parafii świętego Szczepana w Warszawie. Proboszcz wyjaśnił, że kolęda będzie odbywała się na podstawie zaproszeń, które można złożyć w kaplicy, a także za pomocą formularza na stronie internetowej. Jak poinformowało Radio ZET, internetowe zapisy ma także np. parafia NMP Matki Odkupiciela i Parafia Łacina w Poznaniu.
Jak podkreślił w rozmowie z Radiem ZET ksiądz Piotr z jednej z parafii z Poznania, kolęda na zapisy ma wady i zalety. - Plusem jest to, że rzeczywiście idziemy do tych, którzy chcą i od razu sprawa jest oczywista. Kolęda jest sprawna, ponieważ idzie się tam, gdzie jesteśmy zaproszeni - powiedział. Dodał, że często, chodząc od domu do domu, można spotkać osoby, które mają "trochę luźniejszy kontakt z Kościołem", ale przyjęłyby kolędę. - Niestety do nich już z kolędą nie docieramy i to jest minus - powiedział ksiądz Piotr.
Duchowny z Poznania zwrócił także uwagę, że czasami księża spotykają się z wrogością. Jest to jego zdaniem duży problem, ponieważ z wyzwiskami stykają się mali ministranci. W takiej sytuacji chodzenie po kolędzie tylko do zapisanych osób jest dobre.