Jasna deklaracja: - Myślę, że realnych obniżek cen masła w sklepach możemy spodziewać się już po Nowym Roku - zadeklarował na antenie Radia Zet wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak. Tłumaczył, że w okresie świątecznym rośnie podaż na masło, a do tego było dużo zamówień zza granicy na polskie masło, co podbijało ceny tego produktu. Eksperci podkreślają, że masło drożeje także z powodu malejącej ilości mleka na rynku.
Ceny masła rosną jak szalone: Tylko w zeszłym miesiącu masło podrożało o około 11 procent. Coraz mniej zaskakujący jest widok kostki masła na półce sklepowej w cenie powyżej 10 złotych. Wiceminister Kołodziejczak przyznał, że to "odczuwalny problem dla Polaków", choć dodawał, że masło jest drogie na całym świecie.
Koniec podwyżek? Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych chce sprzedać około tysiąca ton masła, aby ustabilizować cenę tego produktu. Michał Kołodziejczak w Radiu Zet mówił, że interwencja rządu przyniosła oczekiwany skutek i ceny masła przestały rosnąć. - Już nie ma coraz wyższych cen i ci, którzy mają zapasy, wiedzą, że nie ma co ich jeszcze budować, nie sprzedawać tego masła, które jest w magazynie, tylko trzeba je uruchomić do sprzedaży - przekonywał wiceminister.
Przeczytaj też: "Rząd rzuca na rynek strategiczne rezerwy. Kiedy ceny masła w sklepach pójdą w dół? Mamy prognozę".
Źródła: IAR, Radia Zet