Inflacja w Argentynie: Inflacja w ujęciu miesięcznym w grudniu wyniosła w Argentynie 2,7 proc. "To oznacza, że druga co do wielkości gospodarka Ameryki Południowej zakończyła pierwszy pełny rok urzędowania prezydenta Javiera Mileia z roczną inflacją na poziomie 117,8 proc." - pisze Reuters.
Javier Milei i cięcia: Financial Times pisał niedawno, że w ciągu roku urzędowania libertariański prezydent Argentyny "rozpętał brutalne cięcia wydatków i zaciekłą kampanię deregulacyjną". Milei m.in. zlikwidował kilkanaście ministerstw i zwolnił kilkadziesiąt tysięcy pracowników. To pozwoliło m.in. na uzyskanie nadwyżki budżetowej. Jednocześnie bardzo mocno wzrósł w Argentynie wskaźnik ubóstwa. W pierwszej połowie ub. roku wyniósł on aż blisko 53 proc.
Inflacja rozbita w pył? Reuters przypomina, że w kwietniu inflacja w Argentynie osiągnęła swój szczyt na poziomie 300 proc. Teraz argentyńskie władze chwalą się "procesem dezinflacji". "Rozbijamy inflację na miazgę" - zakomunikowało w mediach społecznościowych argentyńskie ministerstwo gospodarki.
"A ceny rosną i rosną": Reuters podkreśla jednak, że wielu Argentyńczyków narzeka na wysokie ceny. - Ludzie mówią, że inflacja spada, ale tutaj zawsze dostajemy towary po różnych cenach, a ceny rosną i rosną - mówi 77-letni emeryt Juan Carlos Gonzalez, który aby związać koniec z końcem prowadzi stoisko z warzywami.
Zobacz też: Co się dzieje w Argentynie? Więcej na ten temat w tekście pt. "Javier Milei rządzi w Argentynie już od roku. Jak poradził sobie 'pupilek światowej prawicy'? [WYWIAD]".
Źródło:Reuters.