Spłonęły rowery w hali: Pożar wybuchł w środę 5 lutego na gdańskiej Przeróbce, niedaleko Portu Gdańsk. Państwowa Straż Pożarna rozpoczęła akcję gaszenia po godz. 13, a wieczorem pożar został opanowany. W pożarze hali byłych Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego spłonęło m.in. ok. 1 500 rowerów miejskich (w tym elektrycznych), które należały do systemu metropolitalnego Mevo. Badania jakości powietrza nie wykazały, by pożar spowodował zagrożenie chemiczne.
ABW wkracza do akcji: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego bada, czy wybuch pożaru mógł być wynikiem działania agentury obcego państwa - podaje serwis gdansk.pl. - Akt terroryzmu, inspirowany przez obce państwo? To realny scenariusz. Agencja jest ustawowo zobowiązana do rozpoznawania tego typu zagrożeń i zapobiegania im. O jakie państwo może chodzić? Można się domyślić, to nie jest takie trudne. Mają zasadę: im gorzej u sąsiadów, tym lepiej dla nas - powiedział były oficer ABW. Jednak rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji nie potwierdza tych informacji i tonuje emocje. Z kolei w nieoficjalnej rozmowie z Polskim Radiem przedstawiciel Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego mówi, że to postępowanie standardowe "przy każdych dużych podobnych wydarzeniach - wiadomo, że służby spojrzą na to". Przyczyny pożaru bada również policja.
Trwa ustalanie strat: Prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz informowała, że władze miasta badają skalę strat, kwestie ubezpieczenia oraz możliwość odtworzenia floty przed rozpoczęciem sezonu wiosennego. "Niestety potwierdzają się informacje dotyczące rowerów MEVO, które przechodziły przegląd i były magazynowane w jednym ze zniszczonych magazynów" - pisała w środę na Facebooku.
Czytaj również: "'Cud' w Malibu. Wszystko wokół spalone, a willa magnata śmieciowego nienaruszona".
Źródła:IAR, gdansk.pl, Aleksandra Dulkiewicz (Facebook)