Radio ZET: Straż Graniczna kupiła samoloty za 120 mln zł. Może być z nimi tylko jeden problem

Straż Graniczna wydaje miliony złotych na nowe samoloty. Może się jednak okazać, że nie będzie miał, kto nimi latać. Radio Zet ujawniło zaskakujące fakty.
Straż Graniczna (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Zaskakujący zakup: Straż Graniczna pod koniec zeszłego roku kupiła dwa samoloty Turbolet L-410 za blisko 120 mln zł. Do służby wejdą pod koniec tego roku - obecnie są doposażane na lotnisku w Gdańsku. Radio Zet dowiedziało się jednak, że nie ma ludzi, którzy mogliby nimi latać. Załogę maszyny stanowi od trzech do nawet pięciu funkcjonariuszy. Z czego musi w niej być przede wszystkim dowódca i drugi pilot. Tymczasem w Straży Granicznej jest zaledwie trzech pilotów mających uprawnienia do latania turboletami. Wśród nich dwóch dowódców - jeden w wieku emerytalnym (67 lat), a drugi na co dzień pracujący w warszawskim biurze

Braki kadrowe: Co ważne, wspominana garstka pilotów ma obsługiwać nie tylko dwa nowe samoloty, ale też dwa, które są w służbie od 2020 r. Gdyby więc jeden z dowódców przeszedł na emeryturę, a drugi miał urlop, cztery samoloty stałyby nieużywane. I tak zresztą brakuje personelu, by jednocześnie wykorzystać wszystkie. A nie musiało tak być. Od 2023 r. ze Straży Granicznej odeszło bowiem 5 pilotów z uprawnieniami na turbolety. W ich miejsce nie przyszedł ani jeden. Dwie osoby przechodzą obecnie szkolenia, ale po ich odbyciu będą mogły być tylko "drugim pilotem". Nadal będą potrzebni dowódcy. Część funkcjonariuszy odmawia też szkoleń, bo samoloty są w Gdańsku, co wiązałoby się z ich zupełną zmianą życia, gdyż mieszkają w innych miejscach w kraju. 

Zobacz wideo 169 nowych samochodów za prawie 60 mln zł dla straży granicznej

Fatalna sytuacja: Nie dość, że nie ma kto latać na nowych, to jeszcze powoli do historii przechodzą stare jednostki. Obecnie Straż Graniczna ma 18 samolotów. - Kwestią najbliższych miesięcy, może roku czy dwóch, jest wycofanie większości samolotów i helikopterów - mówi anonimowo Radiu Zet pogranicznik. Maszyny mają bowiem od 20 do nawet 30 lat. - W perspektywie dwóch lat zostaniemy praktycznie tylko z turboletami, którymi nie ma kto latać, dwoma w miarę nowymi śmigłowcami, z czego jeden służy wyłącznie do szkolenia i dwoma motoszybowcami Stemme. Z tymi ostatnimi jest co chwilę jakiś problem. Chyba więcej stoją w serwisie, niż latają. Nie muszę mówić, co to oznacza. Nasze lotnictwo praktycznie upadnie - dodaje. 

Straż Graniczna tłumaczy: Zapewnia, że mimo odejść służbę pełni nadal 60 funkcjonariuszy (pilotów, mechaników i operatorów), których dodatkowo wspiera blisko 20 pracowników administracyjnych. - Cały czas prowadzone są działania zmierzające do pozyskania jak największej liczby osób do lotnictwa Straży Granicznej. W procesie naboru do służby znajdują się kolejni członkowie personelu operacyjnego, którzy sukcesywnie będą zastępować funkcjonariuszy odchodzących ze służby - wyjaśnia Andrzej Juźwiak, rzecznik komendanta głównego SG. Na dowódcę załogi do turboletów mają być przeszkolone także osoby pozyskane do Straży Granicznej w ramach naboru zewnętrznego, które posiadają odpowiednie kwalifikacje. 

Przeczytaj też: Rosja "jak na kokainie". Gdy nastanie pokój, gospodarka będzie miała problem. "Tykająca bomba".

Źródła: Radio Zet

Więcej o: