Premier Danii odpowiada USA ws. Grenlandii: Niedopuszczalna presja. "Oprzemy się jej"

"Stany Zjednoczone wywierają na Grenlandię i Danię niedopuszczalną presję, ale oprzemy się jej" - oświadczyła premier Danii Mette Frederiksen. W ten sposób odniosła się do zapowiedzianej na ten tydzień wizyty delegacji z USA, w tym żony wiceprezydenta USA Ushy Vance na wyspie będącej autonomicznym terytorium zależnym od Danii.
Grenlandia, protest przed konsulatem USA w Nuuk, 15 marca 2025 r.
Fot. REUTERS/Christian Klindt Soelbeck

Grenlandia sobie tego "nie życzy": "Wizyty żony wiceprezydenta USA Ushy Vance, doradcy prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego Mike'a Waltza i ministra energii Chrisa Wrighta nie można traktować jako prywatnej" - podkreśliła szefowa duńskiego rządu. Oświadczyła także, że na Grenlandii po wyborach z 11 marca nie ukształtowały się jeszcze nowe władze, a ustępujący rząd wyspy zadeklarował, że aktualnie nie życzy sobie wizyty. Ponadto kancelaria ustępującego rządu Grenlandii poinformowała, że do władz USA nie wysłano żadnego oficjalnego ani prywatnego zaproszenia do odwiedzenia wyspy. Zaapelowano do rządów wszystkich państw o wstrzymanie się z przyjazdem na wyspę.

Trump twierdzi, że to nie prowokacja: "Zostali zaproszeni, a mnie ten pomysł się spodobał" - powiedział z kolei wczoraj prezydent USA Donald Trump, zaprzeczając jednocześnie, że wizyta jest prowokacją. Trump nie podał jednak szczegółów dotyczących zaproszenia.

Vance o "krzykach Europejczyków": W niedzielę w rozmowie ze stacją Fox News J.D. Vance stwierdził, że "Dania, która kontroluje Grenlandię, nie wykonuje swych obowiązków i nie jest dobrym sojusznikiem". - Trzeba więc zadać sobie pytanie, jak zamierzamy rozwiązać ten problem? Jeśli oznacza to, że musimy bardziej zainteresować się Grenlandią pod względem terytorialnym, to właśnie zamierza zrobić prezydent Trump, ponieważ nie obchodzi go to, co krzyczą Europejczycy - stwierdził. 

"Realna groźba": Szefowa duńskiego rządu podkreśliła, że słowa Donalda Trumpa o przejęciu przez USA Grenlandii należy traktować poważnie. Zadeklarowała też, że zarówno strona duńska, jak i grenlandzka są otwarte na rozmowy z amerykańskimi władzami. Mette Frederiksen przypomniała także, że na mocy obowiązującej od 1951 roku umowy obronnej między Waszyngtonem i Kopenhagą Stany Zjednoczone posiadają na wyspie swoją bazę wojskową.

Źródła: IAR, Reuters

Więcej o: