Cła Trumpa Chiny oberwały najmocniej: Biały Dom kalkulował taryfy na podstawie deficytu handlowego z poszczególnymi krajami. Najwyższa stawka dotyczy Chin, ponieważ do obowiązujących już wcześniej 20 procent ceł Amerykanie dołożyli 34 procent, co łącznie daje 54 procent. Cła wzajemne nie objęły Kanady i Meksyku, ponieważ na te kraje prezydent USA nałożył osobne taryfy w wysokości 25 proc. W przypadku Unii Europejskiej kalkulując cła wzajemne rząd Trumpa nie uwzględnił usług, w których USA mają znacząca nadwyżkę z Europą. Dlatego kraje europejskie zostały objęte wysoką taryfą 20 procent.
Dlaczego Rosji się upiekło? Biały Dom tłumaczył, że Rosja oraz Białoruś, Korea Północna i Kuba nie zostały objęte cłami, ponieważ na te kraje nałożono wcześniej znaczące sankcje. Jednak Rosja nadal eksportuje do USA produkty o wartości 3 mld dolarów i gdyby wobec Rosji zastosować tę samą kalkulację jaką zastosowano dla Europy i innych krajów, to powinna zostać objęta stawką w wysokości 42 procent.
Szefowa KE o amerykańskich cłach: cios dla firm i konsumentów: To poważny cios dla firm i konsumentów na całym świecie - tak przewodnicząca Komisji Europejskiej skomentowała decyzję prezydenta USA o podwyższeniu ceł na import. „Europa jest gotowa odpowiedzieć. Zawsze będziemy chronić nasze interesy i wartości. Jesteśmy również gotowi do rozmów, aby przejść od konfrontacji do negocjacji" - powiedziała Ursula von der Leyen.