Brytyjski parlament przyjął w miniony weekend specjalną ustawę, która ma uratować zakład z rąk Chińczyków. Ich działania są określane jako sabotaż i celowe działanie. Władze poinformowały, że trwają prace nad szybkim dostarczeniem niezbędnych surowców do zakładu British Steel w Scunthorpe, by utrzymać działanie dwóch wielkich pieców.
Właścicielem huty jest od 2022 roku chińska grupa Jingye. British Steel w Scunthorpe to ostatni zakład w Wielkiej Brytanii, który wytapia stal z rudy żelaza. Chińczycy ostrzegli, że będą zmuszeni wyłączyć piece, bo ich działalność jest nierentowna i przynosi straty w wysokości 700 tys. funtów dziennie - podaje BBC. Chińczycy argumentują swoje groźby wysokimi kosztami działalności, cłami oraz wymogami środowiskowymi. Swoje w tym przypadku zrobiły nałożone przez Donalda Trumpa cła na stal i aluminium w wysokości 25 proc.
Po decyzji brytyjskiego parlamentu, który w trybie nadzwyczajnym zebrał się w weekend, zakład ma zostać znacjonalizowany. Teraz trwają gorączkowe poszukiwania niezbędnych surowców, w tym węgla koksowego i rudy żelaza, potrzebnych do utrzymania funkcjonowania pieców - informuje "The Independent". "Po wyłączeniu pieców ich ponowne uruchomienie jest praktycznie niemożliwe. Urzędnicy uważają, że chiński właściciel British Steel, Jingye, planował wyczerpać surowce, zamknąć wielkie piece i uzależnić Wielką Brytanię od chińskiego eksportu" - czytamy. Padły słowa o "sabotażu". To także walka o uratowanie 2700 miejsc pracy.
- Mieli plan, a ich planem było zamknięcie wielkich pieców - mówi o działaniach Chińczyków jeden z przedstawicieli brytyjskich związków zawodowych.
Na szali będzie przyszłość British Steel. Na szali będą miejsca pracy, inwestycje, wzrost, nasze bezpieczeństwo gospodarcze i narodowe
- mówił przed weekendem premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. "Interesy z Chinami kończą się tak jak z British Steel, która nie jest ani pierwszym, ani odosobnionym przypadkiem. Chińczycy kupują w państwach trzecich co można, zabierają know-how jeśli jest, a później zamykają zakłady, otwierając/zwiększając produkcję w Chinach. To się dzieje od dwóch dekad" - pisze z kolei na platformie X analityk Krzysztof Wojczal.
"Do tego dopłaty państwowe do wybranych sektorów, stosowanie dumpingowych cen by wyniszczyć konkurencję, a następnie po deindustrializacji danego państwa wchodzi uzależnienie od produkcji, a wreszcie polityczne naciski" - dodaje. Jego zdaniem Unia Europejska oraz USA dawały się ogrywać, a często "pomagały w całym procederze". "Czas płacić za swoją lekkomyślność. Albo wydamy biliony na nowoczesny zautomatyzowany przemysł i zaakceptujemy chwilową drożyznę, albo za dekadę lub dwie będziemy błagać Pekin o litość i żebrać - jak narkoman - o produkty" - pisze analityk.
- To wyraźna strategia Komunistycznej Partii Chin mająca na celu osłabienie bazy przemysłowej krajów zagranicznych - mówi z kolei Luke de Pulford z Międzyparlamentarnego Sojuszu ds. Chin. W niedzielę minister ds. handlu Jonathan Reynolds stwierdził, że chińskim firmom należy zakazać inwestowania w niektóre sektory, w tym te mające kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego i kluczowej infrastruktury. - Osobiście nie wprowadziłbym chińskiej firmy do naszego sektora stalowego - dodał. Zauważył, że British Steel wpadło w ręce Chińczyków za czasów Borisa Johnsona. Brytyjski minister nie był w stanie zagwarantować, że piece uda się uratować, ale stwierdził, że przejęcie zakładu dało rządowi "szansę" na jego uratowanie. Minister skarbu James Murray w poniedziałek przekazał, że surowce, potrzebne w hucie British Steel, "znajdują się w Wielkiej Brytanii". Także i on odmówił udzielenia gwarancji, że piece będą nadal działać. Ujawnił natomiast, że chińscy właściciele zakładu "przyspieszyli" wyłączenie jednego pieca.
"The Independent" dodaje, że "dziesiątki przedsiębiorstw, w tym Tata i Rainham Steel, zjednoczyły się, aby pomóc British Steel, oferując wsparcie menedżerskie i surowce po przejęciu firmy przez rząd". Przedstawicielka związków zawodowych Charlotte Brumpton-Child przekazała z kolei, że węgiel koksowy przeznaczony do pieców w Scunthorpe "zostanie rozładowany w ciągu najbliższych kilku dni" w terminalu w Immingham. - Rząd pracuje teraz w szybkim tempie, aby zabezpieczyć resztę surowców, które obecnie znajdują się na morzu - dodała.