"Jest weto prezydenta przeciw obniżaniu składki zdrowotnej. Niesprawiedliwa ustawa, która dawała przywileje nielicznym, nie powinna NIGDY przejść przez Sejm i Senat" - tak decyzję Andrzeja Dudy, by zawetować obniżkę składki dla przedsiębiorców, skomentowała na X dr Maria Libura.
Udało się w Polsce wytworzyć fałszywą świadomość, przez którą przysłowiowa kwiaciarka walczy o prawa milionerów, jak o swoje. Cóż, że sobie szkodzi
- napisała dr Libura. Do wpisu załączyła zrzut ekranu, zgodnie z którym pierwszy wolny termin do poradni zdrowia psychicznego dla dzieci przypada na 12 listopada 2031 roku.
Dr Maria Libura to ekspertka nauk medycznych i nauk o zdrowiu, jedna z liderek listu przeciwko obniżeniu składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, członkini Polskiej Sieci Ekonomii. W rozmowie z nami podkreśla przede wszystkim, że w systemie brakuje pieniędzy i jednocześnie te, które są, są wydawane źle, w nieefektywny sposób.
Po pierwsze więc potrzebne są o wiele większe pieniądze, po drugie te pieniądze nie mogą wejść w taki system, jaki jest teraz
- mówi nasza rozmówczyni.
Przy tych dziesiątkach miliardów złotych dziury i setkach miliardów w budżecie na NFZ, 4,5 mld zł, które, póki co, zaoszczędził ochronie zdrowia swoim wetem Andrzej Duda, może wydawać się skromną kwotą, o którą nie warto drzeć kotów. Za te pieniądze można by jednak leczyć i ratować życie setek tysięcy pacjentów. - To jest kwota, która mniej więcej odpowiada planowi finansowemu warmińsko-mazurskiego NFZ - mówi nasza rozmówczyni.
To nadal ogromne pieniądze, które przecież skądś trzeba byłoby zabrać, ponieważ NFZ wchodzi w tak zwaną regułę wydatkową. A to oznacza, że pieniądze, które zostaną przekierowane na NFZ, ewentualnie jako uzupełnienie powstałych luk, będą musiały być zabrane z innych usług publicznych
- tłumaczy dr Maria Libura.
Nie jest to pełna lista zmian, a raczej pewne fundamenty, które otworzą drogę do bardziej konkretnych i precyzyjnych zmian w ochronie zdrowia. Przyjrzymy się im po kolei.
Polska Sieć Ekonomii, do której należy nasza rozmówczyni, zapowiedziała, że w najbliższym czasie przedstawi propozycje reformy składki zdrowotnej.
Ekspertka zauważa jednak, że reformy składki zdrowotnej i całego systemu ochrony zdrowia nie da się przeprowadzić, jeśli politycy najpierw nie wytłumaczą, co zrobią z dodatkowymi pieniędzmi, by przełożyły się na lepsze zdrowie obywateli.
Obywatele muszą usłyszeć, jakie ruchy podejmą politycy, żeby ta danina rzeczywiście służyła pojedynczemu obywatelowi i całemu społeczeństwu
- mówi dr Maria Libura.
Aby Polacy uwierzyli, że reforma będzie dla nich korzystna, konieczna jest też poprawa dostępności usług. Obecny system jest niesprawiedliwy nie tylko dlatego, że nie obciąża obywateli po równo kosztami utrzymania ochrony zdrowia, ale też dlatego, że usługi lecznicze nie są dla każdego dostępne w tym samym zakresie.
- Dostęp do wielu świadczeń jest nierówny i zależy od czynników, które nie mają nic wspólnego ze stanem zdrowia. Od miejsca zamieszkania, od zdolności poznawczych danego pacjenta, od tego, czy ma rodzinę, która potrafi go poprowadzić przez system ochrony zdrowia albo od tego, czy potrafi połączyć sobie świadczenia komercyjne z niekomercyjnymi. I oczywiście od tego, czy go na to w ogóle stać.
Podstawą takiej dużej reformy musi być plan, jak ten system zmienić na bardziej sprawiedliwy, aby dał każdemu w potrzebie pewne określone świadczenia niezależnie od jego statusu materialnego i miejsca zamieszkania
- mówi dr Maria Libura.
Ekspertka uważa, że dobrym ruchem byłoby opodatkowanie korporacji, które psują nam zdrowie: jak producentów przetworzonej żywności czy firmy, które prowadzą do uzależnień od produktów cyfrowych. Wpływ tych biznesów na naszą codzienność powinien być ograniczany przez opodatkowanie ich ze względu na krzywdę, jaką wyrządzają naszemu zdrowiu. Tego podatku nie powinniśmy jednak traktować jako ważnego źródła przychodów do NFZ. Celem jest, by dochody z niego były jak najmniejsze, bo to oznacza, że korporacje ograniczają wpływ na nasze zdrowie.
- Patrząc długoterminowo i myśląc o odporności systemu ochrony zdrowia na zmiany, w tym nadchodzące ogromne zmiany demograficzne, trzeba zadbać o życie obywateli w zdrowiu. Polacy mają słabe wyniki, jeśli chodzi o długość życia w zdrowiu. Wiele ostatnich lat swojego życia spędzają w niepełnosprawności i to jest jedną z przeszkód do podwyższenia wieku emerytalnego, takiego faktycznego, a nie tylko formalnego. Polacy szybciej tracą zdrowie niż obywatele krajów Europy Zachodniej. Jeżeli więc myślimy o odporności systemu, to musimy ograniczać te negatywne wpływy trendów cywilizacyjnych (które kształtują m.in. korporacje - red.) na zdrowie obywateli, żeby ci obywatele mogli cieszyć się zdrowiem - mówi Maria Libura.
Taki podatek od grzechu w teorii powinien być wysoki i uzależniony od wpływu danej firmy na zdrowie obywateli, aby zachęcać firmy, by ten wpływ zmniejszały. Ale konstrukcja takich podatków nie jest łatwa, o czym przekonała się już Dania, która w 2011 roku wprowadziła podatek od tłuszczów nasyconych. Jego forma była jednak nazbyt uproszczona, przez co eksperyment skończył się niepowodzeniem.
Nie chcemy wysoko opodatkować masła. Chodzi raczej o ultraprzetworzoną żywność, która - jak wiemy z badań - ma cechy uzależniające. To bardzo niezdrowe produkty, które odpowiadają w istotny sposób na wzrost chorób cywilizacyjnych, np. epidemii cukrzycy oraz chorób serca i układu krążenia, które są głównymi zabójcami w Polsce
- mówi dr Maria Libura.
Dlatego apeluje o uregulowanie tego przemysłu, nie tylko od strony podatkowej, ale też z użyciem innych narzędzi, którymi dysponuje państwo, "tak, by nieświadomy konsument, któremu wydaje się, że kupuje pełnowartościowy produkt, nie dostawał czegoś, co go de facto uzależnia, a do tego czyni chorym".