Siergieja Pugaczowa uznano za winnego przywłaszczenia środków finansowych w wysokości 28,7 miliardów rubli. Ukarano go także grzywną w wysokości 800 tysięcy rubli - podaje "The Moscow Times". Zarekwirowano także rosyjskie aktywa bankiera. "Bankier Putina" przez wiele lat był właścicielem Mieżprombanku - jednego z największych banków w Rosji.
Według rosyjskich śledczych Pugaczow przywłaszczył 28,7 mld z 40 mld pożyczki przyznanej przez Bank Centralny. Środki te zostały przelane na konta kontrolowanej przez niego cypryjskiej spółki. "Ponadto śledztwo wykazało, że Pugaczow celowo doprowadził do bankructwa Mieżprombanku" - pisze "The Moscow Times". Wcześniej Moskiewski Sąd Arbitrażowy uznał, że główną przyczyną bankructwa było udzielenie niezabezpieczonych pożyczek na kwotę 125 mld rubli ponad 100 "spółkom technicznym".
Pugaczow opuścił Rosję w 2011 roku, tuż po wszczęciu przeciwko niemu pierwszego postępowania w sprawie upadłości Mieżprombanku, a rok później zrzekł się obywatelstwa rosyjskiego. Obecnie mieszka we Francji, która odmówiła jego ekstradycji. "Bankier Putina" ma francuskie obywatelstwo. Od czasu wyjazdu z kraju Pugaczow jest zażartym krytykiem Kremla i Władimira Putina.
W latach 90. Pugaczow należał do "wewnętrznego kręgu Władimira Putina", a po rezygnacji Borysa Jelcyna pomagał finansować jego kampanię wyborczą. Był jednym z liderów jego sztabu wyborczego, to wówczas zaczęto go określać mianem "bankiera Putina". Po kryzysie finansowym w 2008 r. pokłócił się z kilkoma współpracownikami prezydenta, "w wyniku czego wszczęto przeciwko niemu postępowania karne".
Zobacz także: "Rosja chce wywołać strach". Więcej w tekście pt. "Pożar na Marywilskiej. NATO uderza w Rosję. 'To się jej nie uda'".
Źródło:The Moscow Times