Straż pożarna informuje, że "wiele osób zginęło w wyniku katastrofy prywatnego samolotu Cessna w San Diego w Kalifornii". Media podają, że samolot spadł na dzielnicę mieszkalną, 15 domów miało stanąć w płomieniach. Część mieszkańców z okolicznych domostw zostało ewakuowanych. Na razie nie wiadomo, ile osób znajdowało się na pokładzie maszyny. Ten typ samolotu jest przeznaczony na 8-10 pasażerów.
Na nagraniach, które są publikowane w mediach społecznościowych, widać częściowo nadpalone domy oraz mnóstwo samochodów, które spłonęły. - Nie potrafię opisać tego słowami. Paliwo lotnicze jest wszędzie. Widok był naprawdę przerażający - powiedział Scott Wahl, szef policji San Diego, cytowany przez CNN.
Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) i Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) prowadzą dochodzenie ws. czwartkowej katastrofy w San Diego. Służby informują, że w momencie wypadku w rejonie panowała gęsta mgła. Sprawdzane jest m.in. to, czy Cessna zahaczyła o którąś z linii energetycznych.
Rzecznik straży pożarnej w San Diego Fire przekazał CNN, że samolot Cessna 550 "rozbił się w pobliżu lotniska Montgomery Executive około 3:45 nad ranem (lokalnego czasu - red.)". Kapitan Robert Heely, dowódca bazy morskiej w San Diego, powiedział, że dzielnica, na którą spadł samolot, jest "jednym z największych osiedli wojskowych na świecie".
Zobacz także: Stolica Francji zmagała się z wielką awarią na lotnisku. Więcej w tekście pt. "Potężna awaria na lotnisku. Ponad 40 proc. lotów z Paryża-Orly odwołanych".
Źródło:CNN