Białoruś ma plan. Ujawniono, jak Łukaszenka zarobi na polskich ziemniakach

Białoruś wykorzysta kryzys ziemniaczany, żeby zarobić ogromne pieniądze? Aleksander Łukaszenka ma w tym swój interes i wprowadza w życie plan, dzięki któremu może skorzystać na tej sytuacji.
Kryzys ziemniaczany w Białorusi częścią planu?
REUTERS/Evgenia Novozhenina // Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Kryzys ziemniaczany w Białorusi oraz Rosji

Pod pretekstem "demonstracji otwartości" Białoruś zdjęła zakaz importu z tzw. krajów nieprzyjaznych na m.in. ziemniaki, jabłka, cebulę i kapustę. Problem jest zwłaszcza z tym pierwszym warzywem, którego w kraju Aleksandra Łukaszenki ma być mało, a jeśli jest, to w słabej jakości. Problem potęguje fakt, że ten sam, a może jeszcze większy ziemniaczany kryzys mają Rosjanie. Białoruski dyktator miał powiedzieć nawet Putinowi, że "sprzedał już wszystkie ziemniaki Rosji". Paweł Łatuszka, białoruski opozycjonista i były minister w rządzie Białorusi uważa jednak, że zniesienie embarga to część planu, by wykorzystać tę trudną sytuację. 

Chytry plan Aleksandra Łukaszenki?

- Sytuacja z brakiem dostępności ziemniaków wzbudziła spore napięcia społeczne. Dotychczas Białoruś słynęła z produkcji tych warzyw. Okazało się jednak, że to tylko element propagandy - mówi w rozmowie z O2 opozycjonista. - Łukaszenka zniósł kontrsankcje i ograniczenia w imporcie, i będzie czekał, aż niemieckie i polskie ziemniaki czy jabłka znów przyjadą na Białoruś. Ma w tym swój interes. Produkty te będą na Białorusi oznaczane jako produkty białoruskie. Później pojadą do Rosji. Będą tam sprzedawane. Łukaszenka zarobi na tym kryzysie - dodaje. 

Zobacz wideo Spadające ceny ropy zagrażają budżetowi Rosji

Rosjanie płacą krocie za ziemniaki, a w Polsce?

Rzeczywiście na ziemniakach w tych państwach można się teraz nieźle obłowić. W maju ceny tego warzywa w Rosji wzrosły aż o 166,5 proc. Głównie z powodu słabych zbiorów, które w 2024 r. były o 1,2 mln ton mniejsze, niż w 2023 r. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w Polsce, gdzie ziemniaki są bardzo tanie. Na rynku hurtowym w Broniszach kilogram młodych krajowych ziemniaków kosztuje średnio 1,20 zł. Niewiele droższe są w sklepach, bo kosztują 2-3 zł. - Tak to już jest, kiedy przychodzi import z tańszych krajów. To zarobek dla Maroka czy Egiptu, a "uderzenie" w krajowego producenta, który ma na swoich barkach różne koszty - ubolewał Janusz Piechociński, były wicepremier, wskazując powód takich cen. Rekordowo niskie ceny winduje bowiem import. 

Przeczytaj też: "Białorusi kończą się zapasy. Zmienia prawo. Liczy na polskie jabłka i ziemniaki".

Źródłao2.pl.Fakt.pl,Next.gazeta.pl

Więcej o: