- W ciągu ostatnich trzech tygodni ceny jabłek dosłownie wystrzeliły. Nie notowaliśmy takiego wzrostu od czasu pandemii COVID-19. Większość odbiorców ma problem z dostosowaniem się do nowych stawek. Supermarkety w Polsce protestują i nie chcą zaakceptować wyższych cen. Z drugiej strony część klientów zgodziła się na nowe warunki, co spowodowało dużą liczbę zamówień - powiedział w rozmowie z SadyOgrody.pl Jakub Krawczyk, menedżer ds. eksportu w firmie Appolonia, zajmującej się eksportem polskich jabłek, obecna sytuacja na rynku jest bardzo dynamiczna.
Ceny jabłek gwałtownie wzrosły w połowie maja o mniej więcej 1-1,50 zł za kilogram i od tego czasu utrzymują się na takim poziomie. - Nie wiadomo, czy ceny już osiągnęły szczyt, czy będą nadal rosły. (...) Znalezienie tanich owoców jest praktycznie niemożliwe - mówi Jakub Krawczyk. Popyt na jabłka jest bardzo wysoki wśród klientów, którzy zaakceptowali nowe ceny. Nie wiadomo jednak, czy popyt w nadchodzącym sezonie się utrzyma. Dopiero w sierpniu lub wrześniu będzie można oszacować straty. Póki co producenci korzystają z zapasów i liczą, że korzystne ceny pozwolą zrekompensować straty sezonowe.
Podobnie jak w przypadku innych owoców, winne są przymrozki. Produkcja jabłek będzie w tym sezonie niższa z tego powodu. Na niektórych owocach widać już efekty nagłego ochłodzenia, wiele z nich ma ordzawienia, część spadła z drzew.
Czytaj też: "Tylko nieliczni je jedzą. A to wcale nie musi być odpad. W sezonie nie warto ich wyrzucać"
Źródła: SadyOgrody.pl. Freshmarket.pl