Aż 78 z 88 pracowników (ok. 88 proc.) zatrudnionych w kieleckiej firmie odlewniczej Chemar zostanie zwolnionych. W kwietniu Sąd ogłosił upadłość, a pod koniec maja syndyk masy upadłościowej Chemaru przesłał do Miejskiego Urzędu Pracy w Kielcach informacje o zwolnieniach. Pracę stracą m.in. osoby zajmujące się produkcją odlewniczą i administracją biurową. Oznacza to, że plan wydzierżawienia części zakładu może nie wypalić.
"Gazeta Wyborcza" opisuje, że rozmowy z potencjalnym inwestorem wydłużono do końca czerwca, dlatego syndyk formalny wniosek o zwolnienia zgłosić musiał. W najlepszym scenariuszu jest jednak nadzieja, że pracę straci tylko 15 pracowników, a 50-60 osób uda się uratować. Większość pracowników i tak jest na urlopach, albo po prostu nie świadczy pracy i czeka na rozwój wydarzeń. Zwolnieni pracownicy z najdłuższym stażem pracy otrzymają trzymiesięczne odprawy. Artur Kudzia, dyrektor MUP Kielce mówił, że miasto było w kontakcie z syndykiem od dawna i jest przygotowane wesprzeć pracowników.
- Pracownicy, których dotkną zwolnienia grupowe, powinni mieć pierwszeństwo zatrudnienia, o ile do dzierżawy Chemaru w ogóle dojdzie - mówi Waldemar Bartosz, szef świętokrzyskiej "Solidarności", powątpiewający w powodzenie planu ratunkowego. - Droga do wydzierżawienia zakładu jest, mimo wszystko, dość daleka. Musi być zgoda wierzycieli, sądu, a i sam inwestor będzie potrzebował czasu na przystosowanie hali produkcyjnej do swojej działalności, która ma polegać ponoć na wytopie aluminium - dodaje. Agencja Rozwoju Przemysłu zweryfikowała już negatywnie kilku potencjalnych zainteresowanym przejęciem kieleckich zakładów. Obecny inwestor ma pochodzić z regionu, ale o jakiej firmie dokładnie mowa - oficjalnie nie wiadomo.
Chemar działał na rynku od 1954 roku. W swoim najlepszym okresie w latach 70. ubiegłego wieku firma zatrudniała ponad 5 tys. pracowników. W ubiegłym roku w zakładzie pracowało jednak już tylko 140 osób. To liczba zbliżona do tych z początku historii firmy. Gdy w pierwszym roku wydział mechaniczny wyprodukował 1,5 tony armatury, zatrudnienie było na poziomie 106 osób. Kłopoty firmy zaczęły się po transformacji ustrojowej. Od 2019 r. jej właścicielem jest ARP.
Przeczytaj więcej: "71 lat, 5 tys. pracowników w szczycie i... koniec. Sąd ogłosił upadłość legendarnej kieleckiej firmy".
Źródła: "Gazeta Wyborcza", Chemar