Czwórka z przodu? "Dowieziemy". Polska gospodarka odpala drugi silnik

Najwięksi pesymiści nie widzą PKB rosnącego wolniej niż o 3 proc. Optymiści celują oczko wyżej. Co nas czeka?
Warszawa, panorama centrum.
Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Oficjalne dane GUS jak dotąd są takie: w pierwszym kwartale tego roku polska gospodarka urosła o 3,2 proc. rok do roku (czyli w porównaniu z pierwszym kwartałem 2024 roku). Nieco wolniej niż kwartał wcześniej (3,4 proc.), ale za to widać już zwiastun bardzo dużej zmiany: ruszyły inwestycje. I to ruszyły z kopyta, rosnąc o 6,3 proc.

Gospodarka Polski z drugim silnikiem

To znaczy, że uruchamiamy drugi gospodarczy silnik - już nie tylko konsumpcja prywatna ciągnie nas w górę (choć nadal rośnie, o 2,5 proc. rok do roku). I to jest coś, na co wszyscy czekali po wielu kwartałach inwestycyjnego zastoju - dane z I kwartał 2025 są pod tym względem najlepsze od IV kwartału 2023 r.

"Historia inwestycji w Polsce jest zawsze taka sama: - wszyscy wiedzą, że nie będzie działo się nic, a potem nastąpi skok (spokój), - wszyscy jęczą, że nic się nie dzieje, bo teraz to już NA PEWNO będzie inaczej (panika). A potem jest skok: +6,3 proc. rdr w I kw. 2025 r. Zgodnie z planem" - pisali na X ekonomiści mBanku. 

"Duże pozytywne zaskoczenie w 'bebechach' PKB za I kw. Wbrew kiepskim danym o produkcji budowlanej, głównym silnikiem wzrostu okazały się być inwestycje, które wzrosły o 6,3 proc. rdr. Trzymamy kciuki za brak rewizji, bo to oznacza, że w II połowie roku dynamiki będą dwucyfrowe!" - to głos z Pekao SA. 

Zakład o wzrost PKB

Pierwsi ze wspomnianych ekspertów prognozują, że w tym roku polski PKB urośnie o 3,8 proc. I to będzie solidne przyspieszenie, bo cały zeszły rok zakończyliśmy 2,9 proc. na plusie. Ich koledzy z Pekao SA są jednak jeszcze bardziej optymistyczni i obstawiają "czwórkę" z przodu. 

Myślimy, że do końca może być trochę emocji, ale druga połowa roku będzie lepsza. W strukturze wzrostu będzie więcej inwestycji, zatem sądzimy, że te 4 proc. wzrostu PKB dowieziemy 

- mówił mi kilka dni temu Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista Pekao SA. Inne zespoły ekonomiczne w Polsce są wciąż nieco bardziej ostrożne, bo otoczenie Polski budzi niepewność. Wojna na wschodzie Europy, wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie, wojny handlowe - czynników ryzyka jest sporo. Jednak wraz z rozpoczęciem wydatkowania środków z KPO inwestycje powinny rosnąć coraz mocniej, nawet w tempie dwucyfrowym. Oba wspomniane zespoły ekspertów (mBank i Pekao) stawiają na inwestycje w tym roku jako przyspieszacz wzrostu gospodarczego. 

Z tym KPO zresztą mieliśmy sporo szczęścia w covidowym nieszczęściu. - Na początku wydawało się, że Unia będzie skromniejsza w wydawaniu, a z powodu pandemii jednak wygospodarowała więcej środków - zauważał Pytlarczyk. I do polskich spółek wielkie pieniądze już płyną. Na transformację energetyczną (sieci, termomodernizację), drogi, rolnictwo. Dotąd podpisano umowy na ponad 117 miliardów złotych. Do Polski realnie dotarło 67 miliardów, w sierpniu dostaniemy 26,3 miliarda. Wartość całego KPO (Krajowego Programu Odbudowy) dla Polski to 255 miliardów złotych. 

Kto obstawia najwięcej, a kto najmniej?

A jakie prognozy dotyczące wzrostu PKB w naszym kraju mają inni ekonomiści?

  • Credit Agricole uważa, że będzie to 3,1 proc.
  • ING spodziewa się, że wzrost PKB "przekroczy 3 proc.".
  • Bank Światowy podtrzymuje 3,2 proc. (przy czym dla całego świata prognoza spadła do 2,3 proc., z 2,7 proc. zakładanych w styczniu).
  • PKO BP prognozuje 3,3 proc. 
  • Santander Bank Polska stawia na 3,4 proc. 
  • mBank widzi wzrost na poziomie 3,8 proc.
  • Citi Handlowy jest jeszcze bardziej optymistyczny i zakłada +3,9 proc. 
  • Pekao SA obstawia, że wzrost PKB będzie z "4" z przodu. 
Więcej o: