Jak wskazują dane Dun & Bradstreet Poland (będącego oddziałem jednego z największych globalnych dostawców analiz biznesowych) przez pierwsze półrocze br. liczba sklepów na krajowym rynku zmniejszyła się o ponad 0,5 proc. w porównaniu z końcem 2024 roku. Obecnie różnego rodzaju punktów handlowych jest 365,2 tys. W ciągu roku zostało zamkniętych około 2 tys. sklepów głównie spożywczych, odzieżowych i meblowych. Dane przytacza "Rzeczpospolita".
Spośród 28 monitorowanych przez Dun & Bradstreet branż aż 18 zanotowało spadek liczby placówek. Szczególnie mocno dotknęło to sklepy odzieżowe (spadek 2 proc. rok do roku), ale podobny "zjazd" zaliczyły placówki meblarskie (1,9 proc. rdr). Dalsze pozycje zajmują sklepy motoryzacyjne (1,1 proc.), z farbami i art., metalowymi (1 proc.) oraz art. piśmiennicze (0,7 proc.). Dla placówek spożywczych spadek wynosił 0,5 proc. rok do roku. Średnio wiedzie się też drogeriom, sklepom z używaną odzieżą komputerami i zabawkami. Niewiele gorzej niż poprzednio prezentują się apteki (0,1 proc.), a bez zmian pozostały rybne i mięsne.
Nie zawsze spadek liczby placówek wynika z trudności na rynku. Często jest to po prostu zmiana sposobu sprzedaży detalicznej na korzystniejszą. - To nie przypadek. Te branże od lat dominują w sprzedaży internetowej, a sprzedawcy swoją działalność kontynuują w sieci, jednocześnie zamykając lub zawieszając fizyczne, tradycyjne sklepy - stwierdził Tomasz Starzyk, rzecznik Dun & Bradstreet wspominając o dołujących sektorach. Jak podkreślają autorzy opracowania, w przyszłości liczba tradycyjnych placówek będzie spadać w tempie od 0,5 proc. do 1 proc. rocznie, nie oznacza to jednak spadku liczby sprzedawców detalicznych. Wielu z nich przeniesie się właśnie do sieci, w której już praktycznie można kupić większość dóbr. I bywa to również znacznie wygodniejsze dla klientów.
W niektórych branżach placówek jest jednak więcej. O 3,2 proc. wzrosła liczba warzywniaków. - Kolejny rok z rzędu wzrosła także liczba piekarni. W pierwszych sześciu miesiącach nieznacznie wzrosła liczba sklepów z alkoholem, sprzętem AGD, artykułami sportowymi, medycznymi i punktów jubilerskich - podał przykłady Starzyk. Nieźle radzą sobie również sklepy tytoniowe (wzrost o 3,1 proc.).
Nie tylko wzrost cyfryzacji zmienia strukturę rynku, ale też inne trendy społeczne. Wzrost liczby małych piekarni i warzywniaków odzwierciedla przywiązanie do tradycji oraz chęć kupowania dobrej jakości (i świeżości) artykułów spożywczych. Coraz więcej osób dba o zdrowie i uprawia sport, więc rośnie liczba sklepów sportowych. Tradycyjne metody handlu jednak nie wymierają. Więcej klientów mają duże sieci handlowe, które odnotowują wzrost sprzedaży i zwiększają ekspansję, otwierając kolejne placówki. O obecność w naszej przestrzeni marketów i dyskontów możemy więc być spokojni.
Czytaj też:Gonią Biedronkę. Dino rozrasta się jak na drożdżach. Tu powstają nowe dyskonty sieci [LISTA]
Źródło:Rzeczpospolita, Dlahandlu