Fatalna sytuacja na rynku pracy w Wielkiej Brytanii. "Recesja". Pracuje tam 500 tys. Polaków

Sytuacja na rynku pracy w Wielkiej Brytanii pogarsza się. Mówi się o "recesji", a politycy krzyczą o "hańbie".
Robotnicy budowlani pracują przy budowie nowego apartamentowca w Manchesterze w Wielkiej Brytanii.
Fot. REUTERS/Phil Noble

Rynek pracy w Wielkiej Brytanii w kryzysie

Brytyjski Urząd Statystyk Narodowych (ONS) opublikował kilka danych dotyczących rynku pracy. Mówiąc eufemistycznie - nie są one zbyt optymistyczne. Przede wszystkim jest coraz mniej zatrudnionych. W maju ich liczba spadła rok do roku o 81 tys., a w odniesieniu do poprzedniego kwartału o 68 tys. Prognozy na czerwiec nie są optymistycznie i zakładają kolejne tąpnięcie etatów o 41 tys. pracowników. Konsekwencją jest m.in. wzrost stopy bezrobocia, która wyniosła 4,7 proc. To  najwyższy poziom od czterech lat. Sytuacji nie poprawiają przedsiębiorcy, którzy niechętnie poszukują nowych pracowników.

Coraz mniej ofert pracy

Liczba wolnych miejsc pracy spada nieprzerwanie od trzech lat. Od kwietnia do czerwca liczba wakatów w Wielkiej Brytanii obniżyła się o 56 tys. Obecnie jest ich 727 tys. "Liczba wakatów zmniejszyła się w 14 z 18 sektorów przemysłu. Informacje z naszego badania wakatów sugerują, że niektóre firmy mogą nie rekrutować nowych pracowników ani nie zastępować tych, którzy odeszli" - podaje ONS. Liczba osób ubiegających się o zasiłek w Wielkiej Brytanii w czerwcu 2025 r. wzrosła w porównaniu z poprzednim miesiącem i rokiem i wynosi obecnie 1,743 mln. Tąpnięcie na rynku pracy to poważne zagrożenie także dla Polaków. Po Brexicie liczba rodaków zatrudnionych w Wielkiej Brytanii spadła, ale wciąż pracować tam ma ponad 500 tys. Polaków. Jeszcze w 2017 r. na Wyspach pracowało 660 tys. naszych rodaków. 

Zobacz wideo Więcej zarabiają ci, którzy częściej zmieniają pracę

Trudna sytuacja

- Wielka Brytania znajduje się obecnie w trakcie poważnej recesji na rynku pracy. Największy spadek zatrudnienia od czasu pandemii jest poważnym sygnałem ostrzegawczym dla rządu. Podwyżka składek na ubezpieczenie społeczne pracodawców miała przewidywany negatywny wpływ na miejsca pracy, a przedsiębiorstwa martwią się teraz o dalsze podwyżki podatków przewidziane w jesiennym budżecie - mówił w rozmowie z "The Sun" Lord Matthew Elliott z Jobs Foundation. Z kolei konserwatyści alarmują, że ten wzrost bezrobocia to "hańba". Przedsiębiorcy zauważają, że obecna sytuacja to idealny przykład na to, że "gdy zatrudnienie kogoś stanie się droższe i bardziej ryzykowne, skutkiem będzie mniejsza liczba miejsc pracy". 

Przeczytaj też: "Przez lata w branży było eldorado, teraz coś pękło. Liczba ofert pracy runęła i dalej spada".

Źródła: ONS, BBC, Business Insider

Więcej o: