Nadchodzi turbo tydzień w polskiej gospodarce. Nie tylko rekonstrukcja rządu. Na co czekamy?

Maria Mazurek
To może być gorący tydzień w polityce, część członków rządu może stracić posady. Rekonstrukcja gabinetu Tuska to także temat ważny gospodarczo. Ale w gospodarce będzie się dziać dużo więcej.
Minister finansów Andrzej Domański i premier Donald Tusk.
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Zacznijmy od twardych danych z gospodarki. W nadchodzącym tygodniu dostaniemy informacje za czerwiec, które dopełnią obrazu ubiegłego miesiąca. Na razie wiemy, że inflacja niespodziewanie (choć już wiemy dlaczego) lekko wzrosła, podobnie jak stopa bezrobocia (według wstępnych danych), a indeks indeks obrazujący nastroje w przemyśle niespodziewanie głęboko spadł. 

Przemysł w stagnacji, budowlanka na minusie

W poniedziałek dowiemy się nieco więcej na temat kondycji sektora przemysłowego. Główny Urząd Statystyczny poda dane o produkcji przemysłowej w czerwcu. Według oczekiwań (publikujemy je za portalem macronext.pl) ma ona wzrosnąć o 1,4 proc. rok do roku i 0,3 proc. miesiąc do miesiąca. W maju produkcja zwiększyła się o 3,9 proc. w ujęciu rocznym, ale w miesięcznym spadła - aż o 2 proc. Mocnego ożywienia w tym sektorze wciąż nie widać. 

Zobacz wideo No i wylądował! Sławosz Uznański znów na Ziemi

GUS opublikuje też raport na temat produkcji budowlano-montażowej. Na razie w tym roku wygląda ona słabo. W maju kolejny miesiąc z rzędu spadła rok do roku, tym razem o 2,9 proc. (w kwietniu -4,2 proc.). "Nie ulega wątpliwości, że aktywność budowlana ciągle znacząco odbiega od liczby podpisanych umów na dofinansowanie z UE" - komentowali wtedy zagadkowe kurczenie się produkcji budowlanej ekonomiści mBanku. Czerwcowe dane mają zgodnie z oczekiwaniami pokazać znów nieco mniejszy, ale jednak - spadek: o 1,2 proc. rok do roku. 

GUS poda, ile wynoszą przeciętne zarobki w firmach

W poniedziałek poznamy również dane z rynku pracy. Dowiemy się, ile wynosiło przeciętne zatrudnienie i wynagrodzenie w czerwcu w sektorze przedsiębiorstw. Warto pamiętać, że dane te dotyczą około 40 proc. polskiego rynku pracy. Po pierwsze, tylko firm - nie jest brana pod uwagę tak zwana budżetówka, po drugie takich, które zatrudniają ponad 9 osób (czyli 10 i więcej).

Ekonomiści spodziewają się, że pensje zwiększyły się o 8,6 proc. rok do roku (w maju było to +8,4 proc.). Dynamika wynagrodzeń pozostaje zatem jednocyfrowa, a w dalszej części roku można się spodziewać raczej ruchu w dół. Dla pracowników nie jest to bardzo optymistyczna perspektywa, z drugiej strony jednak, wyraźnie wolniejszy niż kilkanaście miesięcy temu wzrost zmniejsza ryzyko tzw. presji płacowej, która mogłaby się przełożyć na podbicie w górę inflacji. 

Zatrudnienie ma nadal spadać, ponownie o 0,8 proc. rok do roku. 

Co słychać u konsumentów?

We wtorek dowiemy się, jak wyglądała czerwcowa sprzedaż detaliczna. W maju zwiększyła się (w cenach stałych, czyli bez uwzględnienia wpływu inflacji) o 4,4 proc. rok do roku. Dane za czerwiec zgodnie z oczekiwaniami mają pokazać mniejszą dynamikę, na poziomie 3,9 proc. rok do roku. Sprzedaż wprawdzie rośnie, ale nie są to wzrosty wskazujące na mocne ożywienie u konsumentów. Polacy wciąż dość ostrożnie wydawali w tym roku pieniądze. 

Także we wtorek poznamy raport o koniunkturze w gospodarce, a w środę o koniunkturze konsumenckiej. 

Poza tym w środę GUS poda odczyt stopy bezrobocia. Wstępne dane już mamy, nieco ponad dwa tygodnie temu ogłosił je resort pracy. Zwykle GUS te dane potwierdza (choć nie jest to regułą). Z informacji od rządu wiemy na razie, że bezrobocie w czerwcu niespodziewanie wzrosło, do 5,1 proc. To jednak wciąż okolice poziomów najniższych w historii.

Ze stopą bezrobocia Polska nie ma problemów (jest od dawna jedną z najniższych, a czasem i najniższą w UE), to jeśli chodzi o sam rynek, widać na nim pewne wyhamowanie. Nowych ofert pracy nie przybywa dynamicznie. - Mimo że gospodarka odbija się już drugi, trzeci rok z rzędu, to popyt na pracę wygląda "tylko' umiarkowanie dobrze. Oczywiście dalej przewyższa poziomy redukcji zatrudnienia, ale historycznie pracodawcy kreowali więcej miejsc pracy przed kryzysem wojennym i przed mocnym uderzeniem inflacyjnym - mówił niedawno nam Andrzej Kubisiak z Polskiego Instytutu Ekonomicznego. 

Mając ten zestaw danych, ekonomiści będą też mieli pełniejszy obraz sytuacji ekonomicznej drugiego kwartału. To pozwoli wyciągać wnioski na temat tempa wzrostu gospodarczego. Na przykład eksperci PKO BP mają bazową prognozę zakładającą utrzymanie wzrostu PKB na poziomie 3,2 proc. rok do roku, "jednak silniejsze od oczekiwań dane mogą uzasadniać rewizję w górę" - dodają. 

Gorąca środa w polityce

Według doniesień dziennikarzy stacji TVN24, 23 lipca premier Donald Tusk ma ogłosić zmiany w rządzie. Przez ostatnie tygodnie przewijały się nazwiska ministrów mających stracić pracę w wyniku rekonstrukcji, żadne z nich nie zostało potwierdzone. - Ministrowie mają ostro wziąć się do roboty. Nowy skład, pomniejszony, nowe resorty. W ten sposób też rząd chce ruszyć z ofensywą programową - relacjonował Michał Tracz z TVN24. 

Nieoficjalnie media podawały, że zlikwidowane mają zostać trzy stanowiska ministerialne: ds. równości, społeczeństwa obywatelskiego oraz polityki senioralnej. To oznacza odwołanie Katarzyny Kotuły, Adriany Porowskiej oraz Marzeny Okły-Drewnowicz. Mają także powstać dwa superresorty: gospodarki i energii. 

Na oddech od polityki: w tym tygodniu, w środę lub w czwartek, do Polski ma wrócić Sławosz Uznański-Wiśniewski (tak donosi dobrze poinformowany w tym temacie Karol Wójcicki, autor bloga Z głową w gwiazdach. Sektor kosmiczny zaczyna odgrywać coraz bardziej istotną rolę w polskiej gospodarce. Polacy już teraz angażują się m.in. w technologie satelitarne. "Każde 1 euro zainwestowane w sektor kosmiczny to 3–6 euro zwrotu dla gospodarki, a obecność Polaka w misji to szansa dla branży – na doświadczenie i promocję polskich technologii" - pisał na X minister finansów Andrzej Domański. 

Maria Mazurek
Więcej o: