Unia Europejska szykuje odpowiedź na cła Donald Trumpa. Niemcy przekonują się do "opcji atomowej"

Rośnie poparcie w Unii Europejskiej do bardzo stanowczej odpowiedzi na amerykańskie cła. To mógłby być prawdziwy cios w Stany Zjednoczone.
Szczyt przywódców Unii Europejskiej w Brukseli.
Fot. REUTERS/Yves Herman

UE przekonuje się do poważnej odpowiedzi

"Opcja nuklearna" albo "opcja atomowa", jak nazywa się ją w Brukseli, staje się coraz bardziej realna. Anonimowy dyplomaci Unii Europejskiej mieli przyznać w rozmowie z Reuters, że coraz więcej państw członkowskich Unii Europejskiej ma poważnie rozważać zastosowanie szeroko zakrojonych środków w ramach tzw. Instrumentu Antyprzemocowego, czyli ACI. Pierwotnie powstał, by przygotować się głównie na ewentualną wojnę handlową z Chinami, ale obecnie ma zostać użyty przeciwko Stanom Zjednoczonym. Do tego radykalnego kroku przekonane mają być także Niemcy, które długo chciały łagodzenia konfliktu z USA

Napięcie między UE a USA rośnie

Amerykański prezydent Donald Trump zapowiedział dwa tygodnie temu nałożenie od 1 sierpnia 30- procentowych ceł na towary z Unii Europejskiej. Ursula von der Leyen zagregowała spokojnie. Zapowiedziała, że nie wykluczyła wprowadzenia proporcjonalnych środków odwetowych, ale jednocześnie podkreśliła, że Unia jest gotowa do kontynuowania pracy nad osiągnięciem porozumienia z USA przed 1 sierpnia. Wspominany już ACI ma być "planem B" - jeśli do takiego porozumienia nie dojdzie. Unijny komisarz ds. handlu i bezpieczeństwa gospodarczego Maros Sefcovic zapowiedział jednak, że UE "zrobi wszystko", by Donald Trump nie zrealizował swojej groźby. Ostrzegał, że cła na europejski eksport "praktycznie" zakończyłyby handel między UE a USA i oznaczałyby zerwanie relacji handlowej wartej 1,6 bln euro

Zobacz wideo Unijne regulacje – gdzie tkwi problem w braku konkurencyjności Europy

To "opcja atomowa", którą ma w rękawie UE

ACI umożliwia 27. państwom członkowskim UE podejmowanie działań odwetowych wobec państw trzecich, które wywierają na nie presję ekonomiczną. To znacznie szerszy pakiet działań, niż tylko cła odwetowe, bo rozwiązanie to miało działać głównie jako "straszak". Agencja Reutera opisuje, że przygotowano 10-punktową listę możliwych środków zaradczych, gdyby Trump chciał zrealizować swoje groźby. Są to m.in.:

  • ograniczenia importu lub eksportu towarów, np. za pomocą kwot lub licencji,
  • wykluczenie z przetargów publicznych w Unii Europejskiej, jeśli towary lub usługi ze Stanów Zjednoczonych stanowiłyby ponad 50 proc. potencjalnego kontraktu,
  • lżejszą alternatywną - to doliczanie kar do ofert amerykańskich,
  • wprowadzenia ograniczeń dot. usług, których Stany Zjednoczone mają nadwyżkę handlową z UE. Dotknęłoby to głównie usługi oferowane przez dostawców cyfrowych, takich jak Amazon, Microsoft, Netflix czy Uber, 
  • ograniczenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych USA w państwach UE, 
  • ograniczenia ochrony praw własności intelektualnej, dostępu do rynków usług finansowych
  • obostrzenia dot. sprzedaży chemikaliów lub żywności w UE.

Wyżej wymieniono tylko kilka założeń ACI, które mogą zostać wykorzystane przeciwko USA. Ich wprowadzenie musi jednak poprzedzić trwającej kilka miesięcy śledztwo dot. ewentualnych przypadków przymusu. Następnie zgodzić musiałby się kwalifikowana większość członków UE. Cały proces mógłby trwać ok. roku, dlatego już w Brukseli bada się grunt możliwych realizacji takich działań.

Przeczytaj też: Węgry przechytrzyły UE? Oto plan Viktora Orbana dot. rosyjskiej ropy. "Seria błędów Brukseli".

Źródła: IAR, Reuters, euractiv.com, Komisja Europejska

Więcej o: