Umowy za miliardy i 9 tysięcy złotych. Co robi BGK ws. środków z KPO?

Maria Mazurek
- Jesteśmy narażeni w znacznie mniejszym stopniu niż podmioty wdrażające masowe dotacje, na tak zwane w ekonomii ryzyko hazardu moralnego - mówi nam pierwsza wiceprezes BGK. Bank ma do rozdysponowania gigantyczne pieniądze z KPO. I właśnie szuka na nie chętnych.
Prof. Marta Postuła (w środku), pierwsza wiceprezes Banku Gospodarstwa Krajowego
BGK

Maria Mazurek, Next.gazeta.pl: Trwa proces przekierowywania środków unijnych z KPO niżej. I BGK ma w tym spory udział. Co w ostatnim czasie się dzieje? 

Marta Postuła, pierwsza wiceprezes BGK: Od blisko 1,5 roku praca wielu naszych zespołów jest skoncentrowana na maksymalnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy. To było jedno z pierwszych zadań dla nowego zarządu, jakie otrzymaliśmy. Zadanie priorytetowe, bo należy pamiętać o blisko trzyletnim opóźnieniu możliwości redystrybucji tych pieniędzy w Polsce. Mamy zatem mniej czasu niż inne kraje Unii Europejskiej na cały proces, chodzi jednak o to, żeby te pieniądze wydać jak najbardziej efektywnie z punktu widzenia realizacji określonych celów polityki społeczno-gospodarczej naszego kraju. Jest to istotniejsze dla działań prowadzonych w naszej instytucji niż samo całkowite wydatkowanie przyznanych funduszy.

Właśnie o tę efektywność dbamy od samego początku. Finansujemy z KPO nie tylko duże projekty, z którymi kojarzyć się może BGK, ale też bardzo małe przedsięwzięcia. Żeby zilustrować to przykładami: z Instrumentu Zielonej Transformacji Miast (IZTM) finansowaliśmy nie tylko znaczące projekty, takie jak budowa zajezdni i linii tramwajowych czy zakup taboru zeroemisyjnego, ale też udzielamy pożyczek na przykład na wyniesienia pojedynczych przejść dla pieszych, tworzenie mikroparków i skwerów. Najmniejsza umowa pożyczki, jaką zawarliśmy w ramach tego instrumentu, opiewa na 9 tysięcy złotych. Oczywiście rząd musi też reagować na zmieniającą się sytuację, w tym konieczność priorytetowego potraktowania kwestii bezpieczeństwa. Stąd też w tym instrumencie z prawie 40 miliardów złotych zostało niespełna 15 miliardów - ponad połowa pierwotnej kwoty została przesunięta na Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności, choć trwa dyskusja, czy nie powinno się zostawić większej kwoty w IZTM.

Zobacz wideo Część środków unijnych jest przepalana, ale to nie dyskwalifikuje KPO

Sektorem, w którym efektywność również odgrywa kluczową rolę, jest energetyka - i Fundusz Wsparcia Energetyki opiewa na 71 miliardów złotych, z czego już zakontraktowaliśmy dużą część tych środków ze wszystkimi operatorami sieci energetycznych. To są duże umowy, począwszy od zeszłorocznej umowy z Tauronem Polska Energia za 11 mld zł. Ale także umowy z Energą - Operatorem, Eneą, PGE czy PSE opiewają na miliardy złotych. Dodatkowo w czerwcu uruchomiliśmy możliwość naboru dla innych, mniejszych podmiotów związanych z transformacją energetyczną, na kwoty powyżej 200 milionów zł, łącznie - w ramach owych 71 miliardów - mamy dla nich ponad 7 miliardów złotych. Wnioski na tę pożyczkę przyjmować będziemy do 15 października 2025 roku i będą rozpatrywane według kolejności wpływu.

Warto w tym miejscu wrócić do tej efektywności wydatkowania środków z KPO, ponieważ chociażby w tym instrumencie pożyczkowym projekty kwalifikowalne do finansowania to takie, które na dzień złożenia wniosku nie zostały rozpoczęte, ale jednocześnie powinny być na zaawansowanym etapie przygotowania, uprawdopodobniającym realizację przedsięwzięcia. Mówimy zatem o finansowaniu pożyczką preferencyjną działań nowych, a nie refinansowaniu istniejących już projektów. Jeśli chodzi o energetykę, podpisaliśmy również umowy na offshore, czyli wiatraki na morzu, finalizujemy umowy dotyczące elektrolizerów, czyli produkcji "zielonego" wodoru. To wszystko - i znacznie więcej - działo się i dzieje się niemal jednocześnie.

Aktualnie też podróżuje Pani po Polsce i zachęca do korzystania z jednego z programów, dotyczącego cyfryzacji. Cyfryzacji, czyli czego dokładnie? Bo hasło to brzmi dość enigmatycznie i wielu może nie kojarzyć się z niczym konkretnym ani namacalnym.

Pojęcie cyfryzacji w strategii inwestycyjnej dla KPO, realizowanego we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji, jest bardzo obszernie zdefiniowane, gdyż dotyczy bardzo wielu kwestii, także tych związanych z naszą codziennością. Wspomniałam o sektorze energetycznym i jest on również dobrym przykładem. W głowach czytelników może rodzić się pytanie: jaki wpływ ma cyfryzacja na korzystanie z energii elektrycznej i zabezpieczenie jej dostaw? Odpowiadając w skrócie: począwszy od inteligentnych liczników prądu, po zarządzanie międzynarodowymi połączeniami sieciowymi. Aby posłużyć się bardziej obrazowym przykładem: po niedawnym blackoucie w Hiszpanii zastanawiano się, czy nie doszło do jakichś zakłóceń wynikających z niedopasowania sieci albo braku ich odpowiedniego zabezpieczenia - a to jest też kwestia cyfryzacji.

Na co dzień korzystamy także z różnego rodzaju aplikacji, także oferujących usługi publiczne. Przykładem jest mObywatel, który przekroczył 10 mln użytkowników i jest najpopularniejszą aplikacją tego typu w Europie. Cyfryzację łączymy z nowymi technologiami, oczekujemy po niej wzrostu szybkości działania usług i produktów czy komponentów różnych systemów oraz wzrostu ich bezpieczeństwa. Cyfryzacja usprawnia procesy zarządzania w urzędach czy przedsiębiorstwach, a także wiąże się z konkurencyjnością - czyli zagadnieniem, które jest odmieniane teraz przez wszystkie przypadki i w Polsce, i w Europie. Cyfryzacja często jest najmniej namacalna, ale wpływa na życie każdego z nas. Z KPO mamy obecnie 2,8 mld zł właśnie na pożyczki wspierające cyfryzację i kilka tygodni temu ruszył nabór wniosków na finansowanie projektów z tego obszaru.

Dlaczego dopiero teraz?

Kiedy wraz z nowym rządem - dokładnie Ministerstwem Cyfryzacji - zaczęliśmy pracę nad kształtem programu, zauważyliśmy, że dotyczące cyfryzacji zapisy w pierwotnym planie KPO nie do końca odpowiadają współczesnym wyzwaniom i potrzebom obywateli, firm, samorządów - związanym między innymi ze wspomnianym wcześniej bezpieczeństwem. W związku z tym Ministerstwo Cyfryzacji podjęło się zaproponowania KE modyfikacji dotyczących tego programu, a że mowa o środkach Unii Europejskiej, nie był to proces szybki. Udało się jednak, dzięki działaniom rządu w trakcie polskiej prezydencji, przekonać Brukselę, aby po pierwsze zmienić zakres podmiotów, dla których program ten jest przeznaczony: mogą z niego skorzystać obecnie nie tylko firmy prywatne, ale także samorządy, uczelnie wyższe i tak zwane monopole naturalne, jak operatorzy sieci energetycznych lub przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne. Po drugie, element chmurowy przestał być warunkiem niezbędnym. Po trzecie, katalog celów rozszerzono o możliwość wymiany sprzętu. Zmiany w KPO zostały zatwierdzone przez Komisję Europejską 20 czerwca tego roku, a 9 lipca ogłosiliśmy już nabór wniosków. Staramy się zatem we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji działać maksymalnie sprawnie, ale też w sposób przemyślany.

Czasu na wykorzystanie środków nie ma tak naprawdę dużo - bo rok w takim przypadku to krótki czas. 

Tak, trzeba pamiętać, że KPO to tykający zegar. Do 31 sierpnia 2026 roku musimy mieć już podpisane umowy pożyczek. Chcieliśmy, żeby z tej puli pieniędzy mieli szansę wszyscy skorzystać, nie tylko duże podmioty z większych ośrodków. Wprowadziliśmy górne ograniczenie na wartość umów z jednym podmiotem na około 420 milionów złotych - po to, by także mniejsze podmioty miały szanse z tych pieniędzy skorzystać.

Nie czekamy jednak biernie, aż wnioski do nas spłyną. Od kilku tygodni w naszych oddziałach w różnych miejscach Polski odbywają się warsztaty dla potencjalnych beneficjentów tego programu, w których także sama osobiście uczestniczę. Zależy nam, żeby informacja o programie była szeroko rozpowszechniona i każdy mógł zadać naszym ekspertom pytania i wykorzystać naszą wiedzę, aby z tych pieniędzy skorzystać. Bo czas jest tutaj kluczowy w jeszcze jednym aspekcie: kolejność wniosków ma znaczenie.

Ta nasza podróż po Polsce ma posłużyć także zebraniu informacji o tym, jak duże jest zapotrzebowanie na środki w tym instrumencie pożyczkowym na cyfryzację. Być może zwrócimy się z prośbą do Ministra Cyfryzacji o przesunięcie z innych miejsc większej puli na ten cel, jeśli będziemy mieć pewność, że odzew i duże zainteresowanie ze strony klientów przekłada się na wnioski o finansowanie projektów, które spełniają nasze wymogi - w tym mają zdolność do spłaty pożyczki. Z tego, co wiemy, dyskusja na poziomie rządowym na temat realizacji i potencjalnej rewizji KPO odbędzie się na początku września - do tego czasu chcemy już mieć te informacje. Powtórzę: zależy zarówno nam, jak i rządowi na tym, żeby wszystkie środki z KPO były jak najbardziej efektywnie i produktywnie wykorzystane.

Ile tych wniosków już jest i na jakie kwoty?

Na ten moment mamy kilkanaście wniosków - i na większe, i na mniejsze kwoty. Wnioskodawcy zdają sobie sprawę z presji czasu, z kolei nasze zespoły mają duże doświadczenie z obsługą wniosków z KPO nabyte przy okazji chociażby IZTM. Liczymy na to, że do końca sierpnia, a najdalej z początkiem września, zaczniemy podpisywać pierwsze umowy.

Kto może z tego programu skorzystać i na jakich zasadach?

Wynegocjowane z Brukselą zmiany dotyczące rozszerzenia zakresu beneficjentów programu spowodowało konieczność zróżnicowania zasad dla każdej z grup. Jednostki samorządu terytorialnego i uczelnie wyższe mogą otrzymać pożyczkę z zerowym oprocentowaniem, na okres do 20 lat, z karencją 12-miesieczną od zakończenia projektu, co oznacza, że mogą zacząć spłacać pożyczkę nawet rok po zakończeniu inwestycji. Dla monopoli naturalnych terminy są analogiczne, przy czym oprocentowanie wynosi 0,5 proc. Przedsiębiorstwa dostają pożyczkę do 8 lat, z oprocentowaniem 0,5 proc., pod warunkiem, że mieszczą się w limicie pomocy de minimis. Podmioty, które wyczerpały limit pomocy de minimis, mogą korzystać z pożyczek na warunkach rynkowych. Tutaj chodzi o wzmocnienie przede wszystkim firm małych i średnich, na których opiera się przecież polska gospodarka. Jest jeszcze jeden warunek: minimalna kwota, o którą można się ubiegać, to 5 milionów złotych.

Na jakie projekty te środki mogą być przeznaczane?

Zakres projektów jest bardzo zróżnicowany. Od cyberbezpieczeństwa, przez bezpieczeństwo sieci energetycznych, uruchomienie portali obsługi mieszkańców, wirtualne dziekanaty na uczelniach, po wprowadzenie elektronicznego obiegu dokumentów czy obsługę klientów z wykorzystaniem AI. Nie finansujemy działań stricte badawczo-rozwojowych, ale wdrożenie systemów informatycznych wraz z przeszkoleniem pracowników już tak. Pamiętajmy także, że mogą być refinansowane projekty, których realizacja rozpoczęła się po 2020 r., a spełniają kryteria programu.

Każdy przedsiębiorca - i inny potencjalny beneficjent - zadaje sobie zapewne w takiej sytuacji pytanie: ile ja na te pieniądze będę musiał czekać?

Działamy szybko. Liczymy, że pierwszą umowę uda się podpisać jeszcze w sierpniu, mowa zatem o kilku tygodniach od złożenia wniosku - jeśli ten wniosek jest dobrze przygotowany. Zależy nam na tym, żeby te środki jak najszybciej trafiły do gospodarki, bo są to także przyszłe inwestycje i od nich między innymi zależy budowanie naszej konkurencyjności.

Pani zajmuje się w BGK bardzo różnymi zagadnieniami, w tym kwestiami związanymi z obronnością. I sporo się w tym zakresie ostatnio dzieje.

Rzeczywiście. W tym bardzo ważnym nie tylko dla naszego kraju, ale dla całej Europy zakresie dzieje się obecnie bardzo wiele i co więcej, równolegle, w tym samym czasie. Obronność jest teraz priorytetem powszechnie obowiązującym, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Dla nas podstawowym punktem odniesienia jest Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. W jego ramach MON ma do wydania w tym roku ponad 65 miliardów złotych. Rolą BGK jest zapewnienie finansowania. Odpowiadamy za efektywność pozyskania pieniędzy dużych, tak, żeby podatnicy za wzrost bezpieczeństwa płacili jak najmniej.

Niedawno podpisaliśmy umowę ze Stanami Zjednoczonymi - pierwszą za kadencji prezydenta Donalda Trumpa - pozyskaliśmy 4 miliardy dolarów bezpośredniego finansowania - na bardzo dobrych warunkach, po koszcie niewiele wyższym niż ten, po jakim zadłuża się rząd amerykański, a na ten moment jest to też tańsze niż finansowanie polskimi obligacjami skarbowymi w dolarze.

Druga umowa dotyczy zakupu czołgów K2 od Korei Południowej. Pierwszy raz we współpracy z rządem koreańskim podpisaliśmy umowy z tamtejszymi instytucjami gwarancyjno-ubezpieczeniowymi oraz koreańskim bankiem rozwoju. Umowy te dają gwarancję na co najmniej 5 miliardów dolarów zabezpieczenia na ten projekt - to dla nas punkt wyjścia do poszukiwania tych środków na rynku.

Tego typu umowy pokazują, że staramy się dywersyfikować sposób finansowania, tak, by było to de facto jak najkorzystniejsze, czyli także jak najtańsze dla naszego kraju.

W przypadku obronności pojawia się też jeszcze perspektywa kolejnych pieniędzy z UE, w ramach programu SAFE.

Tak. Polska określiła już szacunkowo kwotę, o jaką chciałaby się ubiegać z tego instrumentu. Jest ona bardzo ambitna: około 45 mld euro. Stosowny wniosek w tej sprawie trafił do Komisji Europejskiej pod koniec lipca. Bank Gospodarstwa Krajowego ma już doświadczenie w tego typu procesach, dlatego współpracujemy z polskim rządem, by i te pieniądze - jeśli je jako kraj pozyskamy - także zasiliły Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, którego operatorem jest BGK. Program SAFE ma jeszcze jeden ważny element - po upływie pierwszego roku tego instrumentu, zakupy muszą być robione wspólnie przez kraje unijne. Uważamy, że jesteśmy instytucją, która ma odpowiednie doświadczenie i kompetencje, by także na poziomie unijnym czy regionalnym być podmiotem pośredniczącym. Także dlatego, że nie wszystkie kraje UE mają takie instytucje jak BGK i niewiele ma sukcesy w organizowaniu finansowania na zakup sprzętu wojskowego. Jesteśmy dziś wzorem dla innych krajów europejskich, jak finansować obronność. Poza tym, w dyskusji międzynarodowej pojawiała się opinia, że "środki europejskie to są trudne pieniądze". One może rzeczywiście nie są najłatwiejsze, ale mamy już w tym zakresie doświadczenie i nie boimy się wyzwań.

Poza tym jest jeszcze Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności. Obecnie jest przez rząd procedowany projekt ustawy, który da nam podstawy do jego operacjonalizacji. Co istotne, nowy Fundusz, mimo dysponowania środkami pochodzącymi z Krajowego Planu Odbudowy, będzie mógł przeznaczać pieniądze na pożyczki i wejścia kapitałowe w podmioty, także po końcu sierpnia przyszłego roku, a więc po dacie końcowej realizacji KPO. Również w FBiO część pieniędzy zostanie przeznaczona na projekty związane z cyberbezpieczeństwem, co pokazuje, że element cyfryzacji jest również obecny w sektorze obronnym. BGK przygotowuje się do operacyjnej obsługi FBiO. Jak tylko ustawa będzie podpisana przez Pana Prezydenta i wejdzie w życie, z pewnością będziemy gotowi.

Nasza rozmowa skupia się na kwestiach bezpieczeństwa, które wychodzą na pierwszy plan. Jak to się wiąże z konkurencyjnością i innowacyjnością, na którą UE chciała stawiać, a Polska powinna stawiać, by rosnąć?

Bezpieczeństwo to także bezpieczeństwo ekonomiczne. Kiedy zaczęła się pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę, pojawiały się obawy, że taki kraj graniczny jak Polska może stracić zainteresowanie inwestorów. Inwestując w obronność, budujemy poczucie bezpieczeństwa, także dla inwestorów. Ponadto przy umowach zbrojeniowych do Polski transferowane są technologie, zwiększające innowacyjność naszego przemysłu - tak jest chociażby w przypadku czołgów K2. Bezpieczeństwo w innych wymiarach daje nam także cyfryzacja. Na przykład stabilność sieci energetycznych jest kluczowa przy rosnącym ich obciążeniu, co znów jest ważne dla inwestorów. Podobnie jak sprawność administracji, którą chcemy zwiększać między innymi dzięki środkom z KPO na cyfryzację.

To jeszcze zamykając temat bezpieczeństwa energetycznego: czy w atom Państwo wejdziecie?

BGK jest bankiem, który angażuje się we wszystkie dobre projekty o strategicznym znaczeniu dla Polski. Jesteśmy gotowi do oceny także tego projektu. Jeśli będzie on spełniał warunki z punktu widzenia ekonomicznego, rozważymy współudział w jego współfinansowaniu.

Już po przeprowadzeniu rozmowy do tego wywiadu, wybuchła afera z potencjalnymi nieprawidłowościami w wydawaniu środków z KPO w sektorze HoReCa. Czy obawia się pani jej wpływu na zainteresowanie innymi programami z KPO, w tym na przykład tym dotyczącym cyfryzacji?

BGK jest bankiem rozwoju i zajmuje się w ramach KPO przede wszystkim wsparciem zwrotnym np. w formie pożyczek. Sam ten fakt powoduje, że jesteśmy narażeni w znacznie mniejszym stopniu niż podmioty wdrażające masowe dotacje na znane i dobrze opisane w naukach ekonomicznych ryzyko hazardu moralnego, czyli w bardzo dużym uproszczeniu np. sięgania po nie, tylko dlatego, że są one dostępne. To, że środki z KPO pożyczone w BGK trzeba będzie spłacić, doskonale wiedzą również nasi obecni i potencjalni klienci KPO. Temu służy też praca transakcyjna z klientami, bo pamiętajmy, że duża część naszego wsparcia z KPO jest udzielana w formule project finance. Bardzo mocno angażujemy się też w bezpośrednie wyjaśnianie i kontakt z firmami, uczelniami, czy samorządami i po to też, pomimo wakacji, organizujemy spotkania z nimi w całej Polsce.

Oczywiście, zawsze kontrowersje wokół jakiegokolwiek instrumentu czy programu wsparcia przekładają się na niepokój po stronie odbiorców. Pamiętajmy też, że w toczącej się debacie publicznej wokół HoReCa mamy do czynienia z bardzo spolityzowanym, nierzadko mocno uproszczonym, a czasem wręcz zafałszowanym przekazem. Dobrze byłoby przenieść ją na grunt merytoryki i na niej wyciągać wnioski, nie tylko takie, jak dobrze znane w takich sytuacjach dokręcanie śruby proceduralnej i kontrolnej. Środki KPO na cyfryzację to dobry przykład, jak przed rozpoczęciem przyjętych wcześniej założeń/rozwiązań na etapie prac wdrożeniowych dokonano powtórnej analizy, przygotowano rewizje zapisów KPO, chociażby zmieniając zakres możliwych projektów i beneficjentów uprawnionych do korzystania. Podsumowując, nie lekceważymy wpływu zamieszania wokół dotacji HoReCa, ale wiemy, że identyfikacja, ocena i mitygowanie ryzyk to podstawa skutecznej realizacji celów przez każdą instytucję finansową.

Maria Mazurek
Więcej o: