Zamieszenie wokół zwolnień lekarskich trwa. Przypomnijmy, że najpierw w 100 konkretach Kolacji Obywatelskiej, a później w umowie koalicyjnej znalazła się obietnica, by zasiłek chorobowy był opłacany przez ZUS już od pierwszego dnia niedyspozycji pracownika. Obecnie pierwsze 33 dni opłaca pracodawca, a dopiero później obowiązek ten przejmuje państwo. Wiceminister Sebastian Gajewski w rozmowie z money.pl sugerował, że zrealizowanie tej obietnicy może być trudne. Kilka dni później Ministerstwo Pracy zaczęło jednak to prostować.
Zacznijmy od tego co wiceminister właściwie powiedział. Otóż wskazywał on przede wszystkim na koszta. Reforma miałaby kosztować 13-14 mld zł rocznie. - To koszty porównywalne z rentą wdowią w wariancie docelowym 25 proc. Środki te musiałyby pochodzić z funduszu chorobowego, w którym - w przeciwieństwie do nadwyżkowych funduszy rentowego i wypadkowego - jest deficyt - podkreślał. Money.pl opisywało, że rząd chce się po cichu wycofać z tej obietnicy. Cytowano nawet anonimowego polityka KO, który mówił, że "gdyby nie tekst, wszyscy by zapewne uważali, że prace trwają, a jak artykuł się ukaże, mleko się rozleje". I się rozlało, więc resort pracy zareagował.
Ministerstwo Pracy przesłało do PAP oświadczenie, w którym pisze, że "prace nad zmianami w systemie wynagrodzeń chorobowych toczą się w ramach przyjętych przez rząd kierunków". "Od początku zakładaliśmy, że wdrożenie rozwiązania dotyczącego finansowania zasiłku chorobowego od pierwszego dnia niezdolności do pracy musi być powiązane z innymi reformami - w szczególności w obszarze orzecznictwa lekarskiego i kontroli wykorzystywania zwolnień od pracy" - podkreślono, wskazując, że "procedowanie przedmiotowego projektu będzie możliwe po uzyskaniu pozytywnego stanowiska Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów". Tam obecnie znajduje się bowiem ta propozycja. To oznacza, że ta propozycja nie została jeszcze zupełnie porzucona, a jak mówił wiceminister Gajewski - "czeka na swój czas".
Przeczytaj też: PiS odpowie za "Bezpieczny kredyt 2 proc."? Jest wniosek w tej sprawie. "Podniósł ceny mieszkań".
Źródła: Money.pl, Rynekzdrowia.pl