Nauczyciele to jeden z zawodów, w którym liczba etatów z roku na rok spada. W zeszłym roku szkolnym zatrudnienie rok do roku spadło z 525,2 tys. do 511 tys. Tuż przed 1 września tego roku placówki w całym kraju na gwałt poszukiwały nauczycieli. Tylko od 15 do 26 sierpnia m.in. na stronach kuratoriów oświaty w całej Polsce pojawiło się 5,7 tys. ogłoszeń dot. zarówno wakatów, jak i pracy na zastępstwo - wyliczyła Grupa Progres. Najwięcej w woj. mazowieckim (1 316), małopolskim (662) oraz wielkopolskim (450). - Jeśli chodzi o zapotrzebowanie na pracowników w edukacji, jest ono raczej stałe - mówi Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. - Gorzej natomiast z chętnymi do pracy: nie możemy mówić, że liczba kandydatów utrzymuje się na podobnym poziomie, wręcz przeciwnie - spada - dodaje.
- Teoretycznie liczba ofert pracy w sektorze edukacji może wydawać się niewielką liczbą, jednak problem jest znacznie poważniejszy, gdy weźmiemy pod uwagę ograniczoną pulę kandydatów. Nauczyciele od lat znajdują się na liście zawodów deficytowych, a sytuacja w branży wciąż się pogarsza. Coraz trudniej znaleźć wykwalifikowaną kadrę - zauważa Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres. Dodatkowo wielu pedagogów decyduje się na zmianę zawodu, co jeszcze bardziej zmniejsza zasoby dostępnych specjalistów. To nie tylko kwestia liczby wakatów, ale także jakości nauczania i stabilności systemu edukacji w Polsce - dodaje.
Mimo podwyżek wciąż zawód nauczyciela nie zachęca wynagrodzeniami. W tym roku pensje wzrosły o 5 proc., dzięki czemu średnie wynagrodzenie nauczyciela początkującego wynosi 6672,31 zł brutto, nauczyciela mianowanego 7826,14 zł brutto, a nauczyciela dyplomowanego 10 000,07 zł brutto. Co istotne, mówimy o kwocie, którą samorządy są zobowiązane zagwarantować w przeliczeniu na etat w ujęciu rocznym. Wysokość pensji może się różnić u poszczególnych nauczycieli. Minimalne stawki to kolejno: 5153 zł brutto, 5310 zł brutto oraz 6211 zł brutto. W 2026 r. pensje nauczycieli mają wzrosnąć o 3 proc., ale Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) domaga się 10 proc.
Przeczytaj też: "Ceny mieszkań wystrzeliły. W dwóch polskich miastach ceny jak w Rzymie".
Źródła: Grupa Progres, Bankier.pl, ZNP