USA. Aresztowali 475 pracowników w fabryce Hyundai. "Mogą pracować ciężej i płacić mniej"

Amerykańskie służby zatrzymały 475 pracowników w fabryce Hyundai w stanie Georgia. Władze USA zapowiedziały kolejne tego typu działania. Koncern Hyundai wydał oświadczenie, a władze Korei Południowej oczekują zwolnienia zatrzymanych z aresztu.
Fabryka firmy Hyundai (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Vladimir Tretyakov / Shutterstock

USA. Masowe zatrzymania w fabryce Hyundai

Federalne służby imigracyjne zatrzymały 475 pracowników w fabryce akumulatorów samochodowych południowokoreańskiego koncernu Hyundai w stanie Georgia. Około 300 z nich to obywatele Korei Południowej. Zatrzymanym zarzucono m.in. naruszenie przepisów migracyjnych. Akcja została przeprowadzona w czwartek 4 września. Prezydent USA Donald Trump podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym Białego Domu nazwał zatrzymanych "nielegalnymi imigrantami" i podkreślił, że władze "wykonywały swoje obowiązki".

Natomiast w niedzielę 7 września Tom Homan, który jest odpowiedzialny w administracji Trumpa za deportacje, zapowiedział, że podobne działania będą przeprowadzane również w innych miejscach pracy na terenie USA. - Nikt nie zatrudnia nielegalnych imigrantów z dobroci serca. Zatrudniają ich, ponieważ mogą pracować ciężej, płacić mniej i podkopywać konkurencję, która zatrudnia obywateli USA - mówił.

Donald Trump: Apeluję o przestrzeganie przepisów imigracyjnych

Po przeprowadzonych zatrzymaniach w fabryce akumulatorów Hyundai w Georgii głos zabrał Donald Trump. "Apeluję do wszystkich zagranicznych firm inwestujących w Stanach Zjednoczonych o przestrzeganie przepisów imigracyjnych naszego kraju. Państwa inwestycje są mile widziane i zachęcamy was do legalnego zatrudniania bardzo inteligentnych pracowników, posiadających ogromne umiejętności techniczne, w celu tworzenia produktów światowej klasy, a my umożliwimy wam to szybko i legalnie. W zamian prosimy o zatrudnianie i szkolenie amerykańskich pracowników" - napisał w poniedziałek 8 września prezydent USA na platformie Truth Social.

Zobacz wideo Firmy wciskają pracownikom kit o rozwoju. Nawet na stanowisku kuriera

Korea Południowa i Hyundai reagują na masowe zatrzymania

Firma Hyundai zapewniła, że żadna zatrzymana osoba nie była bezpośrednio zatrudniona przez koncern. "Hyundai zobowiązuje się do pełnego przestrzegania wszystkich przepisów i regulacji obowiązujących na każdym rynku, na którym działa. Dotyczy to również wymogów weryfikacji zatrudnienia oraz przepisów imigracyjnych. Oczekujemy takiego samego zaangażowania od wszystkich naszych partnerów, dostawców, wykonawców i podwykonawców" - czytamy w oświadczeniu.

Rząd Korei Południowej poinformował w niedzielę, że negocjacje w sprawie uwolnienia około 300 zatrzymanych Koreańczyków zostały zakończone, a procedura ich zwolnienia z aresztu jest w toku. Do Stanów Zjednoczonych zostanie wysłany samolot, aby sprowadzić zatrzymanych do kraju. Szef sztabu prezydenta Korei Południowej przekazał, że rząd będzie dążył do usprawnienia systemu wizowego dla koreańskich pracowników podróżujących do USA, aby zapobiec podobnemu incydentowi.

Aresztowanie 475 pracowników, w tym około 300 osób z Korei Południowej, wywołało zaskoczenie w Seulu. Pod koniec sierpnia odbył się szczyt prezydentów USA i Korei Południowej, na którym zobowiązali się do zacieśnienia współpracy biznesowej. Relacje między krajami pozostają napięte, ponieważ obie strony dążą do ustalenia ostatecznych szczegółów umowy handlowej, którą ogłaszano w lipcu. Umowa ta obejmuje fundusz w wysokości 350 mld dolarów, który ma pomóc koreańskim firmom wejść na rynek amerykański. Hyundai informował z kolei, że zwiększa swoje inwestycje w USA do 26 mld dolarów, w tym w amerykański zakład robotyki.

Czytaj również: "Koreańczycy rezygnują z atomu w Polsce. Wycofują się z naszego kraju".

Źródła:Agencja Reutera, Donald Trump (Truth Social), Washington Post

Więcej o: