Donald Trump grzmi w kierunku NATO: nałóżcie cła na Chiny. A zaraz kluczowe rozmowy

Wojna w Ukrainie, Rosja, Chiny i cła - Donald Trump ma pomysł, jak zakończyć konflikt na wschodzie Europy. Tyle że ma też twarde żądania wobec sojuszników. Prezydent USA grzmiał na Truth Social na dzień przed ważnymi międzynarodowymi negocjacjami.
Donald Trump, prezydent USA.
Fot. REUTERS/Ken Cedeno

Donald Trump jest "gotowy nałożyć poważne sankcje na Rosję", jak tylko wszystkie państwa NATO zaczną "robić to samo", a przede wszystkim wstrzymają zakupy rosyjskiej ropy naftowej. "Jak wiecie, zaangażowanie NATO w ZWYCIĘSTWO było znacznie mniejsze niż 100 proc., a zakupy rosyjskiej ropy przez niektórych były szokujące! To znacznie osłabia waszą pozycję negocjacyjną i siłę przetargową wobec Rosji" - napisał w sobotę na platformie Truth Social. 

Donald Trump grzmi w internecie

Zdaniem Trumpa w zakończeniu wojny w Ukrainie pomogłoby też nałożenie ceł na Chiny w wysokości od 50 do 100 proc. przez wszystkie państwa NATO. Cła te miałyby zostać wycofane po ustaniu konfliktu. "Chiny mają silną kontrolę, a nawet trzymają w uścisku Rosję, a te potężne cła przełamią ten uścisk" - stwierdził.

Trumpowi wtórował sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, który na platformie X przekleił wpis Trumpa z Truth Social, dodając: "Tylko wspólnym wysiłkiem, odcinając dochody finansujące machinę wojenną Putina u źródła, będziemy w stanie wywrzeć wystarczającą presję ekonomiczną, aby położyć kres bezsensownemu zabijaniu".

Zobacz wideo Wojna z terrorem kosztowała USA 8 bilionów dolarów

Chiny i USA rozmawiają w Madrycie

Scott Bessent wchodzi w skład amerykańskiej delegacji, która ma dziś, w niedzielę 14 września, rozmawiać z przedstawicielem Chin. Do spotkania, w którym ze strony USA będzie brał jeszcze udział amerykański przedstawiciel handlowy Jamieson Greer, a z Chin wicepremier He Lifeng, dojdzie w stolicy Hiszpanii. Temat tych rozmów Trump zapowiedział niejako w swoim internetowym wpisie.

Główne problemy to napięcia handlowe oraz żądania ze strony USA, by najbogatsze kraje świata - wcześniej była mowa o G7, ale jak widać Trump poszerza to grono do NATO - nałożyły cła na Chiny za handel ropą naftową z reżimem Władimira Putina. Stany Zjednoczone chcą, by podobne podwyższone taryfy uderzyły również w Indie, które także kupują ropę od Rosji. USA już to zrobiły, nakładając na Indie dodatkowe 25-cła (czyli podnosząc je do 50 proc.), ale nie zdecydowały się jeszcze na taki krok wobec Chin. 

W lipcu, podczas spotkania w Sztokholmie, Chińczycy i Amerykanie uzgodnili wydłużenie o 90 dni rozejmu w wojnie handlowej. Dzięki temu gigantyczne cła wzajemne wyraźnie się zmniejszyły, wznowiono także eksport metali ziem rzadkich z Chin do USA. Rozejm wygasa 10 listopada.

Szef chińskiej dyplomacji w Polsce

Co ciekawe, jutro, w poniedziałek 15 września, przedstawiciel Chin pojawi się także w Polsce. Szef chińskiej dyplomacji Wang Li spotka się z polskim ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. "Gazeta Wyborcza" podaje, że planowane jest także spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim. Według źródeł "GW", wśród tematów rozmowy z ministrem Sikorskim znajdą się: rola Chin w relacjach z Rosją i Białorusią oraz w wojnie w Ukrainie.

Poruszona zapewne zostanie także kwestia zamknięcia polskich przejść granicznych z Białorusią, w tym kolejowego w Małaszewiczach, w związku z manewrami wojskowymi Zapad-2025. Przez to przejście przejeżdża pociąg z Chin do Europy. 

Czytaj też: "Marsz dyktatorów. Chiny nie bawią się w półśrodki. Wielkie ambicje Xi Jinpinga".

Więcej o: