Donald Trump jest "gotowy nałożyć poważne sankcje na Rosję", jak tylko wszystkie państwa NATO zaczną "robić to samo", a przede wszystkim wstrzymają zakupy rosyjskiej ropy naftowej. "Jak wiecie, zaangażowanie NATO w ZWYCIĘSTWO było znacznie mniejsze niż 100 proc., a zakupy rosyjskiej ropy przez niektórych były szokujące! To znacznie osłabia waszą pozycję negocjacyjną i siłę przetargową wobec Rosji" - napisał w sobotę na platformie Truth Social.
Zdaniem Trumpa w zakończeniu wojny w Ukrainie pomogłoby też nałożenie ceł na Chiny w wysokości od 50 do 100 proc. przez wszystkie państwa NATO. Cła te miałyby zostać wycofane po ustaniu konfliktu. "Chiny mają silną kontrolę, a nawet trzymają w uścisku Rosję, a te potężne cła przełamią ten uścisk" - stwierdził.
Trumpowi wtórował sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, który na platformie X przekleił wpis Trumpa z Truth Social, dodając: "Tylko wspólnym wysiłkiem, odcinając dochody finansujące machinę wojenną Putina u źródła, będziemy w stanie wywrzeć wystarczającą presję ekonomiczną, aby położyć kres bezsensownemu zabijaniu".
Scott Bessent wchodzi w skład amerykańskiej delegacji, która ma dziś, w niedzielę 14 września, rozmawiać z przedstawicielem Chin. Do spotkania, w którym ze strony USA będzie brał jeszcze udział amerykański przedstawiciel handlowy Jamieson Greer, a z Chin wicepremier He Lifeng, dojdzie w stolicy Hiszpanii. Temat tych rozmów Trump zapowiedział niejako w swoim internetowym wpisie.
Główne problemy to napięcia handlowe oraz żądania ze strony USA, by najbogatsze kraje świata - wcześniej była mowa o G7, ale jak widać Trump poszerza to grono do NATO - nałożyły cła na Chiny za handel ropą naftową z reżimem Władimira Putina. Stany Zjednoczone chcą, by podobne podwyższone taryfy uderzyły również w Indie, które także kupują ropę od Rosji. USA już to zrobiły, nakładając na Indie dodatkowe 25-cła (czyli podnosząc je do 50 proc.), ale nie zdecydowały się jeszcze na taki krok wobec Chin.
W lipcu, podczas spotkania w Sztokholmie, Chińczycy i Amerykanie uzgodnili wydłużenie o 90 dni rozejmu w wojnie handlowej. Dzięki temu gigantyczne cła wzajemne wyraźnie się zmniejszyły, wznowiono także eksport metali ziem rzadkich z Chin do USA. Rozejm wygasa 10 listopada.
Co ciekawe, jutro, w poniedziałek 15 września, przedstawiciel Chin pojawi się także w Polsce. Szef chińskiej dyplomacji Wang Li spotka się z polskim ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim. "Gazeta Wyborcza" podaje, że planowane jest także spotkanie z prezydentem Karolem Nawrockim. Według źródeł "GW", wśród tematów rozmowy z ministrem Sikorskim znajdą się: rola Chin w relacjach z Rosją i Białorusią oraz w wojnie w Ukrainie.
Poruszona zapewne zostanie także kwestia zamknięcia polskich przejść granicznych z Białorusią, w tym kolejowego w Małaszewiczach, w związku z manewrami wojskowymi Zapad-2025. Przez to przejście przejeżdża pociąg z Chin do Europy.
Czytaj też: "Marsz dyktatorów. Chiny nie bawią się w półśrodki. Wielkie ambicje Xi Jinpinga".