Kilkaset samochodów na granicy. Otworzono przejścia z Białorusią. "Są duże straty"

Granica polsko-białoruska została ponownie otwarta. Od rana czeka na niej kilkaset samochodów. Branża transportowa liczy straty i obawia się powtórki.
Przejście graniczne polsko-białoruskie
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Granica z Białorusią znowu otwarta

W nocy wrócił ruch na granicy z Białorusią. - Przejścia graniczne zostały otwarte zgodnie z planem o północy. Ruch przebiega płynnie i spokojnie - poinformował rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś. Samochody osobowe mogą znowu korzystać z przejścia Terespol-Brześć, a pojazdy ciężarowe z punktu Kukuryki-Kozłowicze. Do tego pociągi wróciły na trzy zamknięte przez ostatnie dni przejścia kolejowe. Granica została zamknięta 12 września, ze względu na rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad 2025. W niedzielę 21 września wszystkie jednostki armii rosyjskiej wyjechały z Białorusi po zakończeniu ćwiczeń wojskowych.

Ogromne korki na granicy

W kolejce dla osobówek w Terespolu na przekroczenie granicy w stronę Białorusi ma czekać ok. 100 samochodów. W drugą stronę w kolejce elektronicznej zgłoszonych jest ponad trzy tysiące samochodów osobowych. Nie ma jednak możliwości zweryfikować, ile rzeczywiście samochodów czeka po białoruskiej stronie. Jeszcze większy tłok jest na przejściu dla samochodów ciężarowych. Na odprawę i wyjazd z Polski czeka około 400 samochodów ciężarowych. Połowa z nich ustawiła się w kolejce już w środę, by zaraz po otwarciu granicy móc ruszyć w trasę. Ta liczba, choć duża, może zostać rozładowana w ciągu jednej 12-godzinnej zmiany celników. Zwłaszcza że pracują w czwartek w większym składzie. - W najbliższych godzinach okaże się, czy ten ruch będzie wzmożony, czy nie - mówił rano Michał Deruś. 

Zobacz wideo Polska otwiera granicę z Białorusią. Tusk przekazał datę

Cios w transport

O ponowne otwarcie granicy zabiegali członkowie branży transportowej. Mieli zorganizować nawet protest przed budynkiem Kancelarii Premiera. Rzeczniczka Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Anna Brzezińska mówiła, że będą się domagać odszkodowań. Jej zdaniem, poza stratami finansowymi, mogli utracić kontrakty lub potencjalne zlecenia. "Ponowne otwarcie granicy z Białorusią to jednak słodko-gorzki sukces. Po zamknięciu granicy naszych klientów przejęli nasi konkurenci z Europy Środkowo-Wschodniej, których rządy dbają, aby pomimo tych trudnych warunków mieli szansę na rozwój swoich firm" - skomentował prezes ZMPD Jan Buczek. Według przewoźników po stronie białoruskiej utknęło prawie 1500 pojazdów. Resort spraw wewnętrznych i administracji informuje z kolei o 130 pojazdach, a dane przedstawione przez transportowców nazywa powielaniem białoruskiej dezinformacji.

Apele na nic?

"Liczę, że w przyszłości, jeśli nie daj Bóg, ponownie dojdzie do zablokowania przejazdu ciężarówek na Wschód, zostaniemy o tym fakcie poinformowani dużo wcześniej niż dwa dni przed godziną zero, tak jak to miało miejsce dwa tygodnie temu" - żalił się Jan Buczek. "Liczę także na to, że w przyszłości podejmowane tego typu decyzje będą uwzględniały potrzeby gospodarki i przede wszystkim nie będą wywoływały tak dużych strat dla przedsiębiorców" - dodawał. Premier Donald Tusk dosyć stanowczo zapowiedział jednak, że "jeśli będzie taka potrzeba, jeśli wzrośnie napięcie lub agresywne zachowanie naszych sąsiadów, to nie będziemy się wahać i podejmiemy ponownie decyzję o zamknięciu przejść". 

Przeczytaj też: Zamknięcie przez Polskę granicy z Białorusią uderzyło w Chiny. "Rodem z horroru". Już testują nowy szlak.

Źródła: TVN, ZMPD, IAR

Więcej o: