Na polskim rynku jest dostępna łyżka, której kontakt z żywnością jest zagrożeniem dla zdrowia. Główny Inspektorat Sanitarny wydał ostrzeżenie przed łyżką do ryżu marki Eotia. Chodzi o konkretną partię tego produktu - CMS-35278, Art. No. YD422512 o numerze kreskowym 8 002020 352789. Dystrybutorem łyżki jest Comes Import-Export. Sam produkt pochodzi z Chin.
"Na podstawie badań przeprowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną stwierdzono migrację do żywności pierwszorzędowych amin aromatycznych w badanych próbkach wyrobu do kontaktu z żywnością określonego poniżej" - informuje GIS. Natychmiast po tym odkryciu dystrybutor poinformował odbiorców o wycofaniu produktu. Zobowiązał się również do wywieszenia informacji dla klientów indywidualnych o zagrożeniu. Pierwszorzędowe aminy aromatyczne to bowiem substancje szkodliwe dla zdrowia. Cały proces wycofywania produktu monitorują organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej.
Co ciekawe, na początku miesiąca był problem z inną łyżką, która została wyprodukowana w Chinach. Także stwierdzono "migrację pierwszorzędowych amin aromatycznych". Wtedy dotyczyło to łyżki kuchennej marki LAMART. Podobnie jak w obecnej sytuacji produkt został wycofany ze sprzedaży przez dystrybutora. A produktów z Chin w Polsce jest coraz więcej. W I kwartale tego roku import towarów z Chin do Polski osiągnął wartość 13,7 miliarda euro, co oznacza wzrost o 19 proc. względem poprzedniego roku. Z kolei udział tego kraju w całkowitym imporcie Polski wzrósł do 15,2 proc.
O tym, że do Unii Europejskiej w tym Polski, dostają się produkty, które nie spełniają unijnych norm, alarmował unijny komisarz Michael McGrath. - Jestem zdecydowany, by wzmocnić egzekwowanie naszych przepisów dotyczących bezpieczeństwa produktów i zasad ochrony konsumentów. Nie chodzi tylko o ochronę konsumentów, ale także o bardzo poważną kwestię równych warunków konkurencji dla europejskich przedsiębiorstw, ponieważ oczekuje się od nich konkurowania ze sprzedawcami, którzy nie przestrzegają naszych zasad - mówił.
Przeczytaj też: Dzieje się wokół atomu w Polsce. Zakulisowe spotkania. "Potrzeba 30 mld zł".
Źródła: GIS, money.pl