Jen japoński się załamał, giełda wystrzeliła. Inwestorzy już wiedzą, co nadchodzi

Japonia może obrać nowy kurs w polityce gospodarczej. Za rogiem jest zmiana w rządzie, a polityczka, która obejmie stanowisko premiera, ma bardzo wyraziste gospodarcze poglądy. Inwestorzy już zareagowali na nową sytucję.
Japońska giełda wystrzeliła po wybraniu premierki
Yuichi Yamazaki/Pool via REUTERS // Stooq.pl

Tokijski Nikkei225 - główny indeks japońskiej giełdy papierów wartościowych - poszybował w górę aż o 4,75 proc. Dla jednego z najstarszych indeksów świata (mierzy kurs japońskich akcji od 1914 r.) był to dzień historyczny, bo japoński wskaźnik przebił po raz pierwszy w historii  47 tys. punktów. Skończył dzień dokładnie na poziomie 47 944 punktów. Co więcej, był to 101. największy wzrost kwotowań indeksu. Wzrosły zwłaszcza akcje spółek z sektora nieruchomości, technologii i przemysłu ciężkiego. Liderem był koncern technologiczny Hitachi, którego akcje poszły w górę o ponad 10 proc. Entuzjazm na japońskiej giełdzie wywołały zmiany polityczne w kraju. 

Japonia będzie miała nową premierkę. Zmiana kierunku gospodarki

64-letnia Sanae Takaichi została w weekend wybrana na liderkę rządzącej w Japonii Liberalno-Demokratycznej Partii (LDP), co otwiera jej drogę do wyboru na funkcję premierki nowego rządu. Jeśli zostanie zatwierdzona, będzie pierwszą kobietą w historii kraju na tym stanowisku. Jej wybór sprawił, że akcje japońskich spółek wystrzeliły. Sanae Takaichi często jest porównywana do Margaret Thatcher. Sama kiedyś zadeklarowała, że chciałby zostać "żelazną damą Japonii", co pokazuje też jakie poglądy na gospodarkę ma nowa szefowa japońskiego rządu. - Uczyńmy Japonię silniejszą i bogatszą, aby przekazać ją następnym pokoleniom - zapowiadała  Sanae Takaichi. Od brytyjskiej premierki różni ją jednak to, że chce mocniej postawić na wpływ państwa na gospodarkę, a nie jak Thatcher na wolny rynek.

"Takaichi jest odbierana jako zwolenniczka powrotu do abenomiki, co oznacza poluzowanie reguł fiskalnych i wsparcie gospodarki przez cięcia podatkowe i większe wydatki na inwestycje. Nie jest też zwolenniczką szybkiego podnoszenia stóp przez Bank Japonii - w efekcie rynek, który już zaczął wątpić w scenariusz podwyżki w końcu października po ostrożnych komentarzach prezesa Uedy w piątek nad ranem, jeszcze mocniej zrewidował swoje oczekiwania na taki ruch. Temat zdaje się odsuwać na I kwartał 2026 r., co może być pretekstem do kontynuacji zapoczątkowanej teraz słabości jena w średnim terminie" - wylicza jej poglądy gospodarcze główny analityk walutowy DM BOŚ Marek Rogalski. 

Zobacz wideo Czym różnią się Japończycy od Europejczyków?

Jen może stracić na politycznych zmianach

Taki profil nowej premierki spodobał się inwestorom, którzy liczą na obniżki stóp procentowych. Widać to także w kursie jena japońskiego, który w pewnym momencie tracił do dolara ponad 2 proc. W połowie dnia delikatnie odbił, ale wciąż jednak obserwujemy sporą przecenę. Wobec amerykańskiej waluty jen traci o 1,7 proc., wobec euro o 1,13 proc. a wobec polskiego złotego o 1,4 proc. - Jej (Sanae Takaichi - red.) propozycje polityczne mające na celu pobudzenie gospodarki poprzez zwiększenie wydatków rządowych mogą przynieść korzyści przedsiębiorstwom, ale mogą też dodatkowo osłabić jena w miarę wzrostu zadłużenia Japonii - wskazywał japoński ekonomista Jesper Koll w wywiadzie dla BBC.

Przeczytaj też: Wraca czeski Donald Trump. A z nim problemy. "To byłby wstyd dla Czech".

Źródła: Business Insider, BBC, DM BOŚ, Stooq.pl

Więcej o: