Nowy podatek w Polsce. "Ryzyko ubóstwa". Ministerka tłumaczy. Padła data

Polsce, tak jak innym krajom Unii Europejskiej, grozi nowy podatek, który może znacząco podbić ceny podstawowych dóbr. Jest plan, jak temu zapobiec.
Ministerka klimatu Paulina Hennig-Kloska
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

System ETS2 to jedna z bardziej kontrowersyjnych unijnych inicjatyw. To system handlu emisjami. W dużym uproszczeniu to dodatkowy podatek, który trzeba zapłacić za emisję CO2. Na razie z tego typu opłat zwolnione są gospodarstwa domowe, ale by Unia Europejska mogła zrealizować swój cel emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r., potrzeba, by także zwykli Europejczycy przerzucili się na odnawialne źródła energii. Dlatego od 2027 r. ETS2 ma zostać rozszerzony o gospodarstwa domowe. Niektóre państwa, w tym Polska, protestują jednak przed takim rozwiązaniem, bo niemal pewne jest, że w praktyce wpłynie to na wyższe ceny ogrzewania oraz paliwa. 

Polska ma plan na opóźnienie ETS2

Nawet w raporcie organizacji wspierającej zeroemisyjny transport T&E zastrzeżono, że cena ETS2 sprawi, że benzyna, olej napędowy i gaz staną się droższe. "Istnieje obawa, że może to nieproporcjonalnie uderzyć w biedniejsze gospodarstwa domowe" - czytamy. Tego typu prognozy trafiają do polityków. Ministerka klimatu Paulina Hennig-Kloska w TVP zdradziła, że być może te regulacje nie wejdą w życie albo zostaną przyjęte w zmienionej formie. - Pracujemy nad tym, żeby zmienić europejską dyrektywę - zdradziła. - Chcemy, by UE, pozostając ambitna, zmieniła nastawienie ws. gospodarstw domowych - chcemy zmiany dyrektywy i odsunięcia jej w czasie. W naszym interesie jest budowanie suwerennej energetyki, bo nie mamy własnych paliw kopalnych - dodała. 

- Do dziś nie mamy bardziej zaciśniętych celów i tego celu 90 proc. na 2040 r. wciąż nie przyjęto, spadł z agendy z konkluzją, że nie ma większości - mówiła Paulina Hennig-Kloska. - Jest zaplanowana rewizja ETS na pierwszą połowę przyszłego roku, ale czekamy, bo papier legislacyjny musi położyć KE. Od nich zależy, kiedy i co zobaczymy w dokumentach, potem państwa członkowskie będą nad tym pracować - dodawała. Celem Polski ma być odsunięcie reformy co najmniej o trzy lata, by mniej gospodarstw dotknęły rosnące ceny węgla. Szacuje się, że z powodu ETS2 tona węgla będzie droższa o nawet 400 zł.

Zobacz wideo Co to będzie powie ci, jak walczyć z katastrofą klimatyczną

Rośnie niezadowolenie w całej UE

Także wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta w rozmowie z PAP zapewniał, że rośnie unijna niezgoda na ETS2. - Polska zbudowała w UE koalicję 15 państw, które uważają, że temat ETS2 wymaga ponownego przedyskutowania. Pojawiły się jasne sygnały z wielu krajów, że kwestia wymaga renegocjacji - zapewniał we wrześniu. - To, czego się boją państwa członkowskie, to to, że wprowadzenie tego systemu może spowodować niekontrolowany wzrost cen pozwoleń, a niekontrolowany wzrost cen pozwoleń oznacza droższy transport, droższe ogrzewanie. Dlatego od Bałtyku po Morze Śródziemne jest oczekiwanie, że Komisja zapewni co najmniej system kontroli ceny i wyeliminuje ryzyko wpychania ludzi w ubóstwo energetyczne - dodawał.

Przeczytaj też: Owoce jak nieruchomości? Sadownicy chcą ujawnienia cen. Apel do UE. "To nieetyczne".

Źródła: Next.gazeta.pl, TVP, money.pl, energetyka24.pl

Więcej o: