System ETS2 to jedna z bardziej kontrowersyjnych unijnych inicjatyw. To system handlu emisjami. W dużym uproszczeniu to dodatkowy podatek, który trzeba zapłacić za emisję CO2. Na razie z tego typu opłat zwolnione są gospodarstwa domowe, ale by Unia Europejska mogła zrealizować swój cel emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r., potrzeba, by także zwykli Europejczycy przerzucili się na odnawialne źródła energii. Dlatego od 2027 r. ETS2 ma zostać rozszerzony o gospodarstwa domowe. Niektóre państwa, w tym Polska, protestują jednak przed takim rozwiązaniem, bo niemal pewne jest, że w praktyce wpłynie to na wyższe ceny ogrzewania oraz paliwa.
Nawet w raporcie organizacji wspierającej zeroemisyjny transport T&E zastrzeżono, że cena ETS2 sprawi, że benzyna, olej napędowy i gaz staną się droższe. "Istnieje obawa, że może to nieproporcjonalnie uderzyć w biedniejsze gospodarstwa domowe" - czytamy. Tego typu prognozy trafiają do polityków. Ministerka klimatu Paulina Hennig-Kloska w TVP zdradziła, że być może te regulacje nie wejdą w życie albo zostaną przyjęte w zmienionej formie. - Pracujemy nad tym, żeby zmienić europejską dyrektywę - zdradziła. - Chcemy, by UE, pozostając ambitna, zmieniła nastawienie ws. gospodarstw domowych - chcemy zmiany dyrektywy i odsunięcia jej w czasie. W naszym interesie jest budowanie suwerennej energetyki, bo nie mamy własnych paliw kopalnych - dodała.
- Do dziś nie mamy bardziej zaciśniętych celów i tego celu 90 proc. na 2040 r. wciąż nie przyjęto, spadł z agendy z konkluzją, że nie ma większości - mówiła Paulina Hennig-Kloska. - Jest zaplanowana rewizja ETS na pierwszą połowę przyszłego roku, ale czekamy, bo papier legislacyjny musi położyć KE. Od nich zależy, kiedy i co zobaczymy w dokumentach, potem państwa członkowskie będą nad tym pracować - dodawała. Celem Polski ma być odsunięcie reformy co najmniej o trzy lata, by mniej gospodarstw dotknęły rosnące ceny węgla. Szacuje się, że z powodu ETS2 tona węgla będzie droższa o nawet 400 zł.
Także wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta w rozmowie z PAP zapewniał, że rośnie unijna niezgoda na ETS2. - Polska zbudowała w UE koalicję 15 państw, które uważają, że temat ETS2 wymaga ponownego przedyskutowania. Pojawiły się jasne sygnały z wielu krajów, że kwestia wymaga renegocjacji - zapewniał we wrześniu. - To, czego się boją państwa członkowskie, to to, że wprowadzenie tego systemu może spowodować niekontrolowany wzrost cen pozwoleń, a niekontrolowany wzrost cen pozwoleń oznacza droższy transport, droższe ogrzewanie. Dlatego od Bałtyku po Morze Śródziemne jest oczekiwanie, że Komisja zapewni co najmniej system kontroli ceny i wyeliminuje ryzyko wpychania ludzi w ubóstwo energetyczne - dodawał.
Przeczytaj też: Owoce jak nieruchomości? Sadownicy chcą ujawnienia cen. Apel do UE. "To nieetyczne".
Źródła: Next.gazeta.pl, TVP, money.pl, energetyka24.pl