Owoce jak nieruchomości? Sadownicy chcą ujawnienia cen. Apel do UE. "To nieetyczne"

Sadownicy mają dość sytuacji na rynku owoców. Liczą, że Unia Europejska wprowadzi nowe regulacje. Ceny w sklepach są za wysokie?
Czy w Boże Ciało sklepy są otwarte?
Zdjęcie ilustracyjne/Shutterstock

Sadownicy domagają się wprowadzenia obowiązku podawania w sklepach informacji o cenie producenta owoców. Zwracają uwagę, że cena jabłek czy gruszek w sieciach handlowych jest kilkukrotnie wyższa niż u rolników. - Chcielibyśmy, żeby powstała unijna regulacja dotycząca ceny płaconej dostawcom albo producentom. Chodzi o to, żeby konsument miał świadomość, a wtedy może zobaczyć, że to, co robią sieci handlowe, to są działania nieetyczne - podkreślał prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski. Takie przepisy mogłyby być wprowadzone przez Unię Europejską, tak jak wprowadzono wymóg informowania o kraju pochodzenia owoców. 

Unia Europejska pomoże rolnikom?

Prezes Mirosław Maliszewski poruszył ten temat na posiedzeniu Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, domagając się wprowadzenia takiego rozwiązania we wszystkich krajach członkowskich. Nowe prawo miałoby być wzorowane na francuskiej ustawie EGalim 2, według której istnieje obowiązek informowania konsumentów, po jakiej cenie kupili jabłka od sadowników. "Większość sieci handlowych, w tym również polskie, próbują wymusić na swoich dostawcach sprzedaż jabłek po skandalicznie niskich cenach. Konsumenci powinni być świadomi, jaką kwotę sadownik otrzymuje za kilogram jabłek i że to nie on ma największy udział w cenie na sklepowej półce" - czytamy w apelu sadowników. 

Zobacz wideo Grzegorz Kozieja o udziale rolnictwa w łańcuchu produkcyjnym

Różnica w cenach ogromna

Mirosław Maliszewski podkreśla, że wielu sadowników nie stać na opłacenie pracowników do zbioru jabłek, a tymczasem część sieci sklepów próbuje negocjować jeszcze niższe ceny. Wylicza, że dobrej jakości jabłka są sprzedawane w sklepach w cenie 5-6 złotych za kilogram. - Sadownik otrzymuje około złotówkę, a według ostatnich propozycji niektórych sieci handlowych będzie otrzymywał nawet mniej niż złotówkę, więc bardzo często w wielu sieciach zysk wynosi 3 złote za kilogram. Przypominam, sadownik z tego dostaje złotówkę albo mniej - zaznaczył. 

Danuta Roszczyk z Rembertowa pod Tarczynem na Mazowszu od pokoleń prowadzi sad, ale podkreśla, że wielu sadowników jest na skraju opłacalności produkcji. - Jest bardzo źle: tanie jabłko, a nie można sprzedać, opryski są drogie, więc to, co ja zauważyłam, to gospodarstwa zaczynają mocno podupadać - powiedziała. Przyznała, że rolnikom nie zwracają się koszty oprysków drzew, bo w punkcie skupu jabłka może sprzedać tylko za 60 groszy za kilogram. Niektórzy decydują się na udostępnienie swoich sadów klientom do samodzielnego zbioru owoców, które mogą kupić po niższej cenie.

Ministerstwo Rolnictwa zleciło śledztwa

"Pomożemy rolnikom, zbadamy sytuację" - zaapelował minister rolnictwa Stefan Krajewski. Polityk wysłał pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o kontrolę, czy na rynku nie dochodzi do zmowy cenowej. Sytuację na rynku owoców ma też zbadać Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. - Jest duża nadprodukcja, pojawiają się problemy ze zbytem, a także różnego rodzaju trudności z pośrednikami. Pojawiają się również sygnały, że mogło dojść do zmowy cenowej. Różnice cenowe są ogromne - mówił minister.

- Od dłuższego czasu mówimy o potrzebie skracania łańcucha dostaw - o sprzedaży bezpośredniej i rolniczym handlu detalicznym. Krótszy łańcuch dostaw oznacza większy wpływ producentów na cenę końcową i możliwość zaoferowania konsumentom tańszych produktów. Niestety dziś rynkiem w dużej mierze zarządzają duże sieci handlowe, które od lat dyktują ceny. W momencie, gdy nie udaje im się porozumieć z lokalnymi czy krajowymi producentami, sięgają po import - dodawał. 

Przeczytaj też: Polska wieś u progu katastrofy. Rolnicy oddają zbiory za darmo. "Wielu wkrótce zrezygnuje". To powód.

Źródła: IAR, Związek Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej [Facebook], Next.gazeta.pl

Więcej o: