Przeszło 153 tys. zwolnień ogłosili amerykańscy pracodawcy w październiku 2025 roku, wynika z raportu firmy Challenger, Gray & Christmas. To olbrzymi wzrost, o 175 proc. w porównaniu z październikiem 2024, gdy ogłoszono 55,6 tys. zwolnień oraz o 183 proc. więcej niż w ubiegłym miesiącu, gdy mowa była o 54 tys. zwolnień.
"Październikowe tempo redukcji zatrudnienia było znacznie wyższe niż średnia dla tego miesiąca. Niektóre branże dochodzą do siebie po gwałtownym wzroście zatrudnienia po pandemii, ale dzieje się to w czasie wdrażania sztucznej inteligencji, spadku wydatków konsumenckich i korporacyjnych oraz rosnących kosztów, które napędzają zaciskanie pasa i wstrzymywanie rekrutacji. Osoby zwalniane obecnie mają trudności z szybkim znalezieniem nowych miejsc pracy, co może dodatkowo rozluźnić rynek" - stwierdził Andy Challenger, ekspert ds. zatrudnienia i dyrektor ds. przychodów w Challenger, Gray & Christmas.
Skala zwolnień w USA rośnie. W pierwszych dziesięciu miesiącach 2025 roku pracodawcy ogłosili aż 1,099 mln zwolnień, czyli aż o 65 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, gdy zwolnień było "tylko" 664,8 tys. To też już większa o 44 proc. liczba zwolnień niż w całym 2024 roku (761,3 tys.).
Tak dużych zwolnień nie było w Stanach od 2020 roku, gdy w pandemii pracę straciło 2,3 mln osób. A żeby znaleźć większą liczbę zwolnień w samym październiku, trzeba się cofnąć aż do 2003 roku. Eksperci są zaskoczeni tak dużymi liczbami, ponieważ w ostatniej dekadzie firmy unikały raczej zwalniania pracowników w ostatnim kwartale roku. To wynikało z wzrostu popularności mediów społecznościowych, w których ludzie dzielili się swoimi negatywnymi doświadczeniami utraty pracy przed świętami.
W efekcie w latach 2003-2013 w czwartym kwartale średnio miesięcznie likwidowano 74,7 tys. miejsca pracy. W kolejnej dekadzie średnia miesięczna liczba zwolnień w czwartym kwartale spadła do 42,9. W październiku średnia liczba zwolnień w latach 2014-2024 wyniosła 47 tys. "W momencie, gdy tempo tworzenia nowych miejsc pracy jest najniższe od lat, ogłaszanie zwolnień w czwartym kwartale jest szczególnie niekorzystne" - komentuje Andy Challenger.
Niezmiennie najwięcej zwolnień grupowych przeprowadza branża technologiczna, w której w związku z wdrażaniem AI przeprowadzane są restrukturyzacje firm. W październiku było to 33,2 tys. zwolnień, względem 5,6 tys. we wrześniu. W całym roku sektor IT zwolnił dotychczas 141 tys. osób. To niemal dwukrotnie więcej niż sprzedawcy detaliczni, którzy zwolnili 88,6 tys. osób. Na kolejnych miejscach są sektor usług (63,5 tys.) oraz branża magazynów (47,7 tys.).
Główny powód zwolnień w 2025 roku to cięcia DOGE, departamentu, którym z tylnego siedzenia kierował Elon Musk. Departament ten miał ograniczyć koszty administracyjne, co skończyło się dla wielu firm utratą dofinansowania. W samym październiku najczęściej podawanym powodem były jednak cięcia kosztów osiągane przez redukcję etatów. Na drugim miejscu znalazła się implementacja AI.
Sztuczna inteligencja to jednak często tylko pretekst dla pracodawców do zmniejszenia kosztów, o czym mówił w CNBC dr Fabian Stephany. Jego zdaniem przedsiębiorcy zrobili z AI kozła ofiarnego, który bierze na siebie winę za redukcję etatów, prawdziwe powody zwolnień ukrywając. W praktyce, tłumaczy ekspert, dla biznesu to łatwiejsze niż uczciwe powiedzenie, że przeszacowali swoje możliwości 2-3 lata temu, gdy firmy masowo zatrudniały i dla części pozyskanych osób po prostu nie ma perspektyw.
Może być też tak jak w Amazonie, który na koniec października zwolnił 14 tys. osób, zasłaniając się AI. Jak się jednak okazało, to nie wzrost wydajności sztucznej inteligencji stał za tą decyzją, a przesunięcie środków na inwestycje w infrastrukturę AI, pisał Forbes.