Jak podaje TVN24 za PAP o sytuacji związanej z ochroną zdrowia i pielęgniarkami dyskutowano 26 listopada w trakcie obrad Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego w Opolu. Niepokojące wyniki raportu w tej sprawie przedstawił Krzysztof Zdobylak, ekspert do spraw transformacji systemu ochrony zdrowia. Raport o sytuacji kadrowej pielęgniarek przygotował w kwietniu br. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych.
Jak wskazują autorzy raportu, obecnie z pacjentami pracuje ok. 216 tys. pielęgniarek. Jednak powinno to być około 372 tys. osób. Druga liczba wynika z uwzględnienia średniej z efektywnych systemów ochrony zdrowia, krajowej populacji oraz zapotrzebowania na świadczenia medyczne i opiekuńcze w Polsce.
Jeszcze gorzej wyglądają szacunki dotyczące przyszłości. Dane demograficzne i rosnący popyt na usługi medyczne wskazują, że w 2039 roku zapotrzebowanie będzie wynosiło około 461 tys. osób na etacie pielęgniarki. Tymczasem liczba faktycznie pracujących może wynieść zaledwie 199 tys., a więc około ćwierć miliona osób mniej.
Jak pokazują analizy, w państwach, gdzie funkcjonują skuteczne systemy ochrony zdrowia, przypada 11,2 pielęgniarki na 1000 mieszkańców. W Polsce jest to tylko 5,7, czyli prawie dwa razy mniej. W 2039 roku ten wskaźnik będzie wynosił jeszcze mniej (5,6), mimo że w grupie porównawczej państw nastąpi wzrost do 13 na 1000 mieszkańców.
- Dodajmy, iż oprócz pielęgniarek w wielu tych krajach z powodzeniem funkcjonują zawody wspierające, takie jak opiekunowie czy asystenci (średnio 14 opiekunów na 1000 mieszkańców, podczas gdy w Polsce mniej niż 1 na 1000 mieszkańców). Czyli oprócz de facto podwójnej liczby pielęgniarek, państwa te posiadają wielokrotnie więcej osób, wykonujących zawody opiekuńcze w przeliczeniu na 1000 mieszkańców - wyjaśniał w kwietniu Krzysztof Zdobylak, ekspert ds. transformacji i strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia.
Polskie społeczeństwo się starzeje, a branża pielęgniarska nie nadąża za zmianami demograficznymi. W latach 2010-2023 populacja 65 plus wzrosła o 47 proc., a liczba pielęgniarek posiadających prawo wykonywania zawodu tylko o 12 proc.
- Te dane potwierdzają to, co od dawna mówimy. Kryzys kadrowy jest - to nie nasza histeria, jak próbują sugerować pracodawcy, decydenci czy niektórzy politycy. Działania związane ze zwiększeniem kształcenia nie przekładają się liczbę personelu pracującego z pacjentem - powiedziała Krystyna Ptok, przewodnicząca OZZPIP. Problem starzenia dotyczy również tego zawodu. W 2019 roku na 214 tys. pielęgniarek 181 tys. było w wieku produkcyjnym, jednak w 2023 roku liczba ta spadła do 172 tys. "Łatamy system pielęgniarkami, które są już w wieku emerytalnym" - oceniła specjalistka. Spośród obecnie pracujących 44 tysiące już jest emerytkami (z 216 tys.), a w 2039 uprawnienia emerytalne nabędzie dodatkowe 115 tys. (średnio 7,7 tys. co roku).
Jak ocenił Zdobylak dorównanie efektywnym systemom ochrony zdrowia, wymagałoby prawie 4-krotnego zwiększenia obsady personelu pielęgniarskiego i opiekuńczego. Konieczne jest przy tym właściwe zdefiniowanie i podział kompetencji obydwu grup i ich sprawna współpraca, z wykorzystaniem rosnących z roku na rok kwalifikacji pielęgniarek. Pracującym w tym zawodzie trzeba zagwarantować m.in. bezpieczne i komfortowe warunki pracy oraz możliwość zaplanowania ścieżki kariery i rozwoju.
- Musimy zachęcać młodych do wchodzenia do zawodu. Konieczne jest podjęcie działań mających na celu: zwiększenie liczby kandydatów na studia pielęgniarskie i liczby miejsc na pielęgniarstwie. Zmiany związane z ewolucją warunków pracy będą wpływały pozytywnie na chęci podjęcia pracy w zawodzie po studiach i pozostania w zawodzie - podsumowała przewodnicząca OZZPIP.
Każdego roku kierunki pielęgniarskie zaczyna studiować 12-13 tys. osób, powinno być to jednak około 40 tysięcy. Wiele z tych, które kończą naukę i mają uprawnienia, nie podejmuje pracy w zawodzie lub z niej rezygnuje. W 2023 roku 319 tysięcy osób miało prawo wykonywania zawodu, ale z pacjentem pracowało tylko 216 tysięcy, czyli o ponad 30 procent mniej.
Czytaj też: Ochrona zdrowia na ostrym zakręcie. "Dochodzimy do ściany, nie do udźwignięcia"
Źródła: OZZPIP, TVN24