RPP tnie stopy. Co mówi Adam Glapiński?

Maria Mazurek
Rada Polityki Pieniężnej tym razem nie zaskoczyła, choć obniżka w grudniu jest historycznie dość wyjątkowa. Tym razem jednak argumentów "za" przybywało z tygodnia na tydzień. A co dalej? Prezes NBP Adam Glapiński wyjaśnia.
Adam Glapiński, prezes NBP
Screen z YT NBP

Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 punktów bazowych - i ta decyzja weszła w życie dziś. To znaczy, że od dziś, czyli od 4 grudnia 2025 roku, główna stopa wynosi 4 proc. Sama decyzja nie była zaskoczeniem, bo właśnie takiego ruchu spodziewali się ekonomiści.

Stopy procentowe w dół, Adam Glapiński tłumaczy dlaczego

Cieszą się kredytobiorcy hipoteczni, bo raty kredytów mieszkaniowych spadną, cieszą się też zapewne i firmy, bo taniej będzie im pozyskiwać pieniądze na rozwój z banków. A w jakim nastroju jest szef NBP i co sądzi o perspektywach gospodarki na najbliższe miesiące? 

 

O samym posiedzeniu Rady i decyzji mówił na wstępie tak: - Była bardzo podniosła, przyjemna atmosfera, prawie wszyscy się zgodzili, że to ogromny sukces Rady Polityki Pieniężnej, Narodowego Banku Polskiego, naszej polityki pieniężnej konsekwentnie prowadzonej tak długo, poddawanej krytyce, ale jak się okazało, ona od początku do końca była właściwa - powiedział. - Dziś nikt nie ma wątpliwości, że osiągnęliśmy sukces, przywróciliśmy inflację do celu, zgodnie z naszą obietnicą i zgodnie z prognozami [...].

Adam Glapiński przypomniał, że inflacja w listopadzie (według wstępnych danych GUS) spadła mocno, z 2,8 do 2,4 proc. rok do roku. To znaczy, że znalazła się nawet poniżej środka celu NBP (2,5 proc.). - Bardzo się z tego cieszymy, to jest moment na wypicie szampana. Co ważne, bardzo silnie spadła także inflacja bazowa, tu także mieliśmy rację - kontynuował. Przypomniał także, że bezrobocie mamy wciąż niskie, a "realny PKB jest już 17 proc. wyższy niż przed pandemią". 

Dlaczego stopy spadły?

- Inflacja spadła w listopadzie nieco silniej od prognoz [...], po drugie wszelkie prognozy, w tym instytucji zewnętrznych, wskazują na utrzymywanie się inflacji na poziomie zgodnym z celem NBP w kolejnych latach - podkreślił prezes polskiego banku centralnego. Tym razem nie wymieniał cen energii jako czynnika ryzyka w górę dla inflacji, nie wykluczał nawet, że spadek cen w tym zakresie zadziała w przyszłym roku obniżająco na wskaźnik cen.

- Po trzecie następuje dalsze obniżanie się inflacji bazowej, według wstępnych szacunków w listopadzie dynamika cen bez żywności i energii spadła poniżej 3 procent i jest najniższa od 6 lat - dodał, podkreślając, że wreszcie hamuje wzrost cen usług. Przypomniał, że rynek pracy także nie działa proinflacyjnie, bo płace nie rosną zbyt mocno. 

Co nam może zagrozić? 

Po stronie zagrożeń dla niskiej inflacji wymienił podwyższoną dynamikę cen usług, kumulację wydatkowania środków unijnych w najbliższych miesiącach oraz utrzymujący się wysoki deficyt sektora finansów publicznych. Wysoki deficyt z kolei obniża przestrzeń do obniżek stóp procentowych i zwiększa dług publiczny

Adam Glapiński jednocześnie zauważył, że tegoroczne cięcia stóp (łącznie o 175 punktów bazowych) obniżają koszty obsługi długu . - Według naszych symulacji redukuje to koszty obsługi zadłużenia o około 25 mld zł w ciągu pierwszych dwóch lat - podał. 

Przypomniał też, że gdyby zmieniła się sytuacja na rynkach globalnych - na przykład surowcowych - mogłoby to podbić inflację. Jednocześnie zauważył, że rosnący import tanich towarów z Chin działa lekko obniżająco na inflację. 

Co dalej?

- Nadal będziemy działać ostrożnie, żeby utrwalić tę uzyskaną niską inflację. Kolejne decyzje będziemy podejmować tak jak dotychczas w zależności od napływających, bieżących danych, informacji i projekcji - zapowiedział. - Nie znajdujemy się w żadnym cyklu, nie przyjmujemy żadnych docelowych punktów - dodał. 

- Nie zobowiązujemy się do żadnych działań, choć oczywiście dyskutowaliśmy na ten temat [...]. Obserwujemy to, co się pojawia. Ja mogę powiedzieć osobiście: te perspektywy są dobre, myślę, że Rada będzie chciała na chwilę przejść w stan "wait and see", zobaczyć, jak działają te wszystkie obniżki, których dokonaliśmy, a potem przystąpi do dalszych obniżek - doprecyzował w odpowiedzi na pytanie dziennikarza. 

- Ja jestem z natury ostrożny, konserwatywny, patrzę z optymizmem, ale takim umiarkowanym, zawsze patrzę na zagrożenia. Ta stopa 4,0 proc. jest w tej chwili doskonała. Czy możemy zejść do 3,75 czy 3,50 będzie zależało od innych członków Rady, przemawiać będzie siła danych. Na pewno nie będzie żadnych gwałtownych ruchów. 

Przywołał określenie "Goldilocks economy" czyli "gospodarki Złotowłosej" - sytuacji, w której jednocześnie mamy wysoki wzrost PKB i niską inflację, o czym kilkukrotnie w ostatnim czasie pisaliśmy. Na przykład tutaj: 

Maria Mazurek
Więcej o: