Masło budzi emocje, bo choć nie jest ono głównym składnikiem diety, pozostaje jednym z podstawowych artykułów spożywczych. Od tygodni widać w sieci zalew artykułów, których tytuły zapowiadają, że któraś z sieci sklepów "rozdaje masło za darmo" (najczęściej jest to Biedronka lub Lidl). Nikt oczywiście niczego za darmo tak po prostu nie rozdaje, choć skoro takich tekstów powstaje coraz więcej, oznacza to, że Polacy chętnie je czytają. Chodzi zwykle o promocje w stylu "kup trzy kostki, a trzy dostaniesz gratis", często pod warunkiem skorzystania z aplikacji danej sieci.
Ten gratis oznacza promocję. Często potężną, bo oznaczającą, że za 200-gramową kostkę prawdziwego masła (czyli takiego o zawartości tłuszczu 82-83 proc.) zapłacimy połowę jej ceny. Bywa, że jest to mniej niż 4 zł.
Masło w Polsce jest chętnie wykorzystywane przez sieci handlowe jako element kampanii marketingowych, zachęcających klientów do odwiedzin częstymi promocjami. Na zwiększone zainteresowanie tym produktem wpłynęła ogólnopolska dyskusja o szybujących cenach masła, odbywająca się pod koniec ubiegłego roku
- mówi nam Anna Małek, ekspertka ekonomiczna ING.
Promocji jest od tygodni, a nawet miesięcy tak dużo i powtarzają się tak często, że można spokojnie "płynąć" między jedną siecią a drugą i kupować masło na zapas. To już nie jest wyłącznie zachęcanie klientów do wizyty w sklepie. Szczególnie że spadek cen nie dotyczy wyłącznie wielkich sieci, które mogą grać skalą. Widać go także w mniejszych sklepach - co obserwujemy co miesiąc w naszym badaniu.
- Ceny masła w hurcie osiągnęły swój najwyższy poziom pod koniec listopada ubiegłego roku. Od tego czasu spadły one o 35 proc. - to dane Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Korekta nastąpiła nie tylko na polskim rynku. Trend spadkowy jest również obecny na rynku wewnętrznym UE, gdzie w ciągu roku notowania masła spadły o 31 proc. - to już dane Komisji Europejskiej. Na popularnej międzynarodowej giełdzie produktów mleczarskich Global Dairy Trade, notowania masła osiągnęły swój najwyższy poziom w maju bieżącego roku, a od tego czasu obniżyły się 36 proc. - zauważa Anna Małek.
Na tej giełdzie właśnie w listopadzie odnotowano duże spadki. Na drugiej sesji cena masła spadła o 12 proc. miesiąc do miesiąca, do poziomu najniższego od stycznia 2024 roku - 5 886 dolarów za tonę. Na kolejnej aukcji notowania były o 12,4 proc. niższe w porównaniu z tą z 18 listopada - średnia cena masła spadła do 5169 dolarów za tonę.
Rynek masła, tak jak ogólnie rynek mleka, jest rynkiem globalnym i oddziałują na niego zdarzenia i trendy z różnych lokalnych rynków. Jeśli widać dużą zmianę w produkcji czy popycie u któregoś z wielkich graczy (takich jak Nowa Zelandia czy Chiny), wpływa to na sytuację, w tym cenową, także w Europie i Polsce. I tak jak ostatnio ceny spadały, tak niedługo mogą zacząć rosnąć. Eksperci spodziewają się teraz korekty w drugą stronę.
- Produkcja mleka u największych globalnych przetwórców i eksporterów rośnie, wywierając presję na ceny surowca. W Polsce ceny mleka w skupie pozostają na stabilnym, relatywie wysokim poziomie od początku roku, ale spodziewana korekta od przyszłego roku może być jednym z czynników wpływających na ceny masła oraz innych produktów mleczarskich, równoważący możliwy wzrost pozostałych kosztów, na przykład pracy i energii - dodaje Anna Małek.