Inflacja w sklepach zaczyna wytracać tempo. Dane CMR potwierdzają, że rynek detaliczny stopniowo wraca do równowagi po długim okresie dynamicznych podwyżek. W ujęciu miesiąc do miesiąca większość cen zmieniła się minimalnie, a część produktów istotnych dla domowego budżetu - jak mleko, pieczywo, mąka czy olej - utrzymała stosunkowo stabilne poziomy.
W ujęciu rocznym nadal widać jednak podwyżki. Średnio produkty spożywcze były droższe o około 5-6 proc. niż rok temu. To wyraźnie wolniejsze tempo wzrostu niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale nadal odczuwalne dla gospodarstw domowych.
Bohaterami drożyzny w październiku były produkty, które stanowią ważną część codziennych koszyków zakupowych. Królowała czekolada, droższa rok do roku o 33,2 proc. i o 3 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem, nie próżnowały jabłka - wzrost o 31,1 proc. (ale spadek o niemal jedną czwartą wobec września), tradycyjnie już kawa mielona - skok o 28,5 proc., jajka o 26,4 proc. oraz napoje i soki niegazowane - o 25,2 proc.
W przypadku czekolady i kawy wzrost napędzają rosnące ceny surowców na rynkach światowych. Jajka z kolei pozostają pod presją kosztów pasz i ograniczonej podaży po wcześniejszych ogniskach ptasiej grypy.
Podwyżki w skali rocznej nie ominęły również wielu codziennych produktów, choć być może w sposób nie dla wszystkich zauważalny, bo w porównaniu z wrześniem ceny tych artykułów spadły - przykładem mogą być zazwyczaj wkładane do koszyka pod wypływem impulsu wafelki, które podrożały o 18,3 proc. rok do roku ale staniały nieznacznie w porównaniu z wrześniem, czy banany, droższe o 15,9 proc. niż rok wcześniej, ale tańsze o niemal 3 proc. niż miesiąc wcześniej. Ziemniaki przez rok zdrożały o 18 proc., co również wpłynęło na domowe budżety.
Nie wszystkie ceny rosną. Coraz wyraźniej widać grupę produktów, które po okresie podwyżek zaczynają tanieć. Największe spadki rok do roku dotyczą codziennych produktów śniadaniowych: masła - spadek o 9 proc., cukru - spadek o 8,5 proc. (choć w porównaniu z wrześniem zdrożał o ponad 7 proc.), herbaty - spadek o 7,9 proc., pomidorów - spadek o 7,6 proc. (mimo sezonowego wzrostu o niemal 30 proc. wobec września) i sera żółtego - spadek o 7,4 proc.
To artykuły, które wcześniej biły cenowe rekordy, złą sława cieszyło się zwłaszcza masło. Obecne zniżki to efekt stabilizacji na rynku surowców rolnych oraz większej dostępności produktów w hurtowniach i przetwórniach.
Obniżki zauważalne są także w kategorii makaronów (o 6,3 proc.) oraz wędlin paczkowanych (o 6,4 proc.). Dla wielu gospodarstw domowych to istotna zmiana, bo produkty te stanowią podstawę codziennego koszyka zakupowego.
Między rokiem 2024 a 2025 ceny wielu produktów uległy tylko symbolicznym korektom. Zmiany w tych kategoriach nie przekraczają kilku procent. Dotyczy to m.in.: mleka (+3,7 proc.), oleju (+4,6 proc.), mąki (+1,4 proc.), chleba (+1,8 proc.), jogurtów (+1,4 proc.), śmietany (+2,5 proc.), twarożku (-2,1 proc.) i ogórków (+0,1 proc.).
To właśnie ta grupa produktów pokazuje, że rynek zaczyna normalizować się po dwóch latach gwałtownych zmian.
Średnio ceny naszego koszyka CMR spadły o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca, co oznacza najspokojniejszy od dawna okres na rynku detalicznym. Choć wciąż płacimy więcej niż przed rokiem, tempo wzrostu realnie zwalnia. Rynek detaliczny zaczyna przechodzić z fazy "szoku cenowego" do okresu względnej stabilności.
Skąd znamy tak dokładne ceny? Analiza powstała na podstawie danych firmy CMR (Centrum Monitorowania Rynku), która sprawdza miliony paragonów ze sklepów małoformatowych (do 300 m.kw.) w całej Polsce. Zestawienie uwzględnia średnie ceny najpopularniejszych produktów w swoich kategoriach. Dane te nie są bezpośrednio porównywalne z oficjalnym wskaźnikiem inflacji Głównego Urzędu Statystycznego, lecz odzwierciedlają realne zmiany widoczne dla konsumentów w codziennych zakupach. Warto jednak przyjrzeć się w tym miesiącu danym z paragonów i z obrazowi inflacji prezentowanemu przez GUS.
Z oficjalnego raportu wynika, że inflacja konsumencka w październiku wyniosła 2,8 proc. rok do roku, a ceny towarów rosły znacznie wolniej niż wcześniej (średnio o 1,7 proc. r/r) przy jednoczesnym spadku cen usług w ujęciu miesięcznym. Ogólny wzrost cen miesiąc do miesiąca wyniósł zaledwie 0,1 proc., co idealnie odzwierciedla wyhamowanie widoczne w danych z paragonów.
GUS potwierdza także, że żywność rośnie w tempie umiarkowanym, choć wciąż podwyższonym - podobnie jak pokazuje koszyk CMR. O ile w danych statystycznych dominują kategorie mieszkania, energii i usług, o tyle w paragonach najdotkliwsze pozostają wzrosty cen produktów przetworzonych: czekolady, soków czy kawy. Z kolei spadki cen masła i cukru widoczne w CMR wpisują się w trend obserwowany przez GUS w grupie towarów, gdzie presja cenowa wyraźnie słabnie.
Inflacja spożywcza nie zniknęła, ale jej impet osłabł, a rynek detaliczny stopniowo powraca do bardziej przewidywalnych poziomów cenowych, choć zbliżający się sezon świąteczny może tu sporo namieszać.