Nieuregulowane zobowiązania wszystkich Polaków sięgają kwoty 42,8 mld zł i obciążają prawie 2 mln osób - wynika z danych Krajowego Rejestru Długów. To m.in. raty kredytów, pożyczek, abonamenty na telefon, internet i telewizję, zakupy ratalne, czynsze mieszkaniowe, opłaty za prąd, gaz i wodę.
Na czele zestawienia miast na prawach powiatu znajduje się Wałbrzych, gdzie zadłużenie w przeliczeniu na 1000 mieszkańców wynosi 3,7 mln zł. W rejestrze notowanych jest ponad 13,5 tys. osób (13,7 proc. ludności). Natomiast średnie zadłużenie wynosi 26,7 tys. zł. Drugie miejsce zajęły Siemianowice Śląskie z długiem na 1000 mieszkańców w wysokości 2,7 mln zł, 9-proc. odsetkiem dłużników i średnim zadłużeniem powyżej 30 tys. zł. Miasto to pojawia się w rankingu w towarzystwie czterech innych aglomeracji: Świętochłowic, Chorzowa, Bytomia i Zabrza. W każdym z nich zadłużenie na 1000 mieszkańców sięga 2,5-2,7 mln zł, a odsetek osób z problemami finansowymi waha się między 9 a 11 proc. mieszkańców.
Szóstą pozycję zajmuje Włocławek z kwotą 2,2 mln zł, która obarcza 8 proc. konsumentów. W pierwszej dziesiątce miast na prawach powiatu lokują się także: Jelenia Góra, Legnica, Elbląg i Zabrze. Zadłużenie na 1000 mieszkańców oscyluje tam wokół 2 mln zł. Średnio co 11. osoba jest obciążona zaległościami w płaceniu.
Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej wyjaśnił, że wysoki poziom zadłużenia na Górnym Śląsku to efekt złożonych procesów społeczno-ekonomicznych. "Region ten od dekad zmaga się ze skutkami transformacji gospodarczej - od przemysłu ciężkiego do bardziej zróżnicowanej gospodarki. Mimo że płace są tu zbliżone do średniej krajowej, a bezrobocie niskie, mamy do czynienia z wysokimi kosztami życia, charakterystycznymi dla aglomeracji miejskich. Tu także są odczuwane skutki depopulacji i migracji młodych i lepiej wykształconych mieszkańców. W aglomeracji śląskiej często spotykamy osoby starsze i nieaktywne zawodowo, które mają ograniczone możliwości uregulowania zobowiązań. To sprawia, że trudniej je spłacać i łatwiej wpaść w spiralę zadłużenia" - dodał.
Natomiast wśród powiatów ziemskich o najwyższym zadłużeniu na 1000 mieszkańców prym wiodą położone na Pomorzu: sztumski, nowodworski i malborski (2-2,2 mln zł). Problemy finansowe ma od 7 do 8 proc. społeczeństwa. W rejonie Nowego Dworu źródłem dochodów jest głównie turystyka, co przekłada się później na sezonowe bezrobocie. Sztum żyje z rolnictwa i budownictwa, więc tam również okresowo pojawia się problem braku zatrudnienia. Z kolei powiat malborski bazuje na przemyśle i przetwórstwie. W tych powiatach wiele osób znajduje sezonowe zatrudnienie w gastronomii, hotelarstwie, wypożyczalniach sprzętu, przy zbiorach oraz w zakładach przerabiających warzywa i owoce.
Czwarte miejsce zajął powiat białogardzki z Zachodniopomorskiego (2 mln zł zadłużenia), a za nim w pierwszej dziesiątce są aż cztery z Dolnego Śląska: zgorzelecki, wałbrzyski, lwówecki i lubański z zaległościami w granicach od 1,8 do 1,9 mln zł. Przeciętnie co 11. mieszkaniec nie płaci na czas swoich rachunków. Ranking zamykają powiaty z północy kraju: tczewski z Pomorza (7,8 mln zł długu) i łobeski z Zachodniopomorskiego (7,5 mln zł). W obu przypadkach odsetek mieszkańców z nieuregulowanymi zobowiązaniami to ok. 7,6 proc.
Z kolei najniższe zadłużenie odnotowano w Tarnobrzegu, gdzie 1000 mieszkańców ma do spłacenia niespełna 654 tys. zł. W KRD figuruje zaledwie 3,3 proc. społeczeństwa. Podobnie niski poziom nieuregulowanych zobowiązań jest w Rzeszowie (711 tys. zł) oraz w Krośnie (821 tys. zł). Wśród miast o niskim zadłużeniu znalazły się też: Kielce (869 tys. zł), Łomża (903 tys. zł), Białystok (930 tys. zł), Nowy Sącz (941 tys. zł), Siedlce (972 tys. zł), Biała Podlaska (980 tys. zł) oraz Żory (986 tys. zł). W każdym z nich odsetek mieszkańców wpisanych do rejestru KRD oscyluje wokół 3-4 proc., czyli kilkukrotnie mniej niż w najbardziej zadłużonych ośrodkach na Śląsku czy Dolnym Śląsku.
Niskie koszty życia, bardziej oszczędny styl gospodarowania pieniędzmi i mniejsza skłonność do korzystania z kredytów sprawiają, że wskaźniki zadłużenia południowo-wschodnich powiatach pozytywnie wyróżniają się na tle innych regionów. W windykacji widzimy na co dzień, że zadłużenie nie jest wszędzie takie samo, a proces odzyskiwania pieniędzy wygląda różnie w poszczególnych regionach kraju. Na Śląsku wiele osób ma kilka różnych zobowiązań jednocześnie - kredyt, pożyczkę, zaległe rachunki. W takiej sytuacji każda złotówka w budżecie jest na wagę złota. To sprawia, że windykacja jest trudniejsza i trwa dłużej. W powiatach pomorskich częstym problemem jest nieregularność dochodów. Dłużnicy spłacają zobowiązania wtedy, gdy mają sezonową pracę, a później znowu przestają. Dlatego tam pomaga rozłożenie spłaty na raty dopasowane do rytmu zarobków
- wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.
Natomiast na liście powiatów ziemskich z najniższym zadłużeniem dominują regiony południowo-wschodniej Polski. Dziesiątkę otwiera powiat kolbuszowski w województwie podkarpackim, gdzie na 1000 mieszkańców przypada zaledwie 298 tys. zł długu. W rejestrze dłużników figuruje tu tylko 1,6 proc. mieszkańców, a średnie zadłużenie to 19 tys. zł. W podobnej sytuacji są inne powiaty Podkarpacia: ropczycko-sędziszowski, rzeszowski, brzozowski, leżajski i łańcucki, a także powiaty małopolskie: dąbrowski, nowosądecki, limanowski i nowotarski. W każdym z nich zadłużenie na 1000 mieszkańców nie przekracza 430 tys. zł, a odsetek zadłużonych waha się w granicach 1,7-2 proc.