Bułgaria przyjmuje euro. W kraju protesty z Rosją w tle. "To nie jest tajemnicą"

Bułgaria będzie kolejnym krajem, który przyjmie euro. Tymczasem wewnątrz panuje potężne politycznie zamieszanie, a obywatele coraz mniej chętnie spoglądają na nową walutę. Swoją rolę odgrywa w tym też Rosja.
Grafika na nośniku przedstawia bułgarskie monety euro w Sofii.
Fot. REUTERS/Bulgarian Government Press Office

Bułgaria jest o krok od wejścia do strefy euro. Tylko do 31 stycznia Bułgarzy będą mogli płacić w lewach i euro, a później akceptowane będą tylko płatności w euro. I tak naprawdę w przeddzień tej wielkiej rewolucji (euro oficjalnie zacznie obowiązywać od 1 stycznia) kraj jest piekielnie w tej sprawie podzielony. Niedawne badanie przeprowadzone przez Ministerstwo Finansów wykazało, że 51 proc. obywateli opowiada się za przyjęciem wspólnej waluty, a 45 proc. jest temu przeciwnych.

Rosja próbuje namieszać w Bułgarii

Negatywny stosunek do wspólnej europejskiej waluty rośnie z tygodnia na tydzień. Analitycy uważają, że te emocje u Bułgarów są wywoływane sztucznie. Doniesienia śledcze ujawniły, że w mediach społecznościowych konta powiązane z Rosją próbowały podważyć poparcie dla euro poprzez rozpowszechnianie dezinformacji. Zapytany o to unijny komisarz ds. gospodarki Valdis Dombrovskis przyznał, że "nie jest tajemnicą, iż Rosja prowadzi wojnę hybrydową przeciwko Europie". 

- Większość krajów europejskich, w tym Bułgaria, jest zdecydowanie zbyt mała, by samodzielnie kształtować dzisiejszy świat. Mogą zyskać niezbędną pozycję jedynie poprzez pełną integrację z szerszymi strukturami politycznymi i gospodarczymi Unii Europejskiej - mówił, cytowany przez The Guardian.

Tymczasem wewnątrz kraju popularność zyskują takie postacie jak m.in. Wiktor Papazow, makroekonomista i doradca antyunijnej partii Odrodzenie, która prowadziła kampanię przeciwko przystąpieniu do strefy euro i jest bliska partii Władimira Putina. Przekonuje, że Bułgaria zmierza w kierunku kryzysu podobnego do greckiego "Każdy przy zdrowych zmysłach sprzeciwiłby się przyjęciu euro. Przystąpienie teraz pogorszy sytuację i przyspieszy jej rozwój. Moim zdaniem nie ma ani jednej poważnej korzyści z przyjęcia euro" - alarmował w protestacyjnym oświadczeniu.

Zobacz wideo Niemcy, by utrzymać dobrobyt, muszą się dogadać z Rosją, ponad Polską

Polityczna zawierucha m.in. z powodu wejścia euro

Emocje widoczne są gołym okiem. Ich eskalacja trwa od początku grudnia. Bułgarski rząd musiał nawet wycofać projekt budżetu po nocnych protestach przed parlamentem. Demonstranci zablokowali wejścia do parlamentu i uniemożliwili deputowanym wyjście z budynku. Policja użyła pałek i gazu łzawiącego. Sam budżet jest niezwykle okrojony, bo finanse państwa nie są w najlepszym stanie, a Bułgaria musi wypełnić szereg zobowiązań po wejściu od stycznia do strefy euro.

Skala protestów była na tyle duża, że tuż przed szóstym głosowaniem nad wotum nieufności dla rządu, premier złożył dymisję. - Władza pochodzi od suwerena. Słyszymy głos obywateli. W tej chwili ich żądaniem jest dymisja rządu - powiedział w parlamencie Rosen Żelazkow. Przed głosowaniem nad wotum nieufności deputowani uchwalili jednak przyszłoroczny budżet. To polityczne zamieszanie nie ma jednak realnego przełożenia na wejście Bułgarii do strefy euro. 

Bułgarzy już szykują się na nową walutę 

Już na początku grudnia w całym kraju rozpoczęto sprzedaż tak zwanego pakietu startowego euro. Jest to zestaw czterdziestu dwóch monet europejskiej waluty, który zawiera wszystkie nominały euro. Za cały pakiet trzeba obecnie zapłacić dwadzieścia lewów, co jest równowartością dziesięciu euro i dwudziestu trzech eurocentów. Ułatwi on mieszkańcom po nowym roku dostęp do nowych bułgarskich monet. Sprzedaż zestawów prowadzą oddziały bułgarskiego banku centralnego, poczta, a także inne komercyjne banki

Monety umieszczone w zestawie będą mogły zostać użyte dopiero po nowym roku. Są to bułgarskie wersje monet. Na awersie są takie same jak monety euro w każdym innym kraju. Na rewersie bułgarskich euro umieszczono wizerunki świętego Iwana Rilskiego, Paisjusza Chilendarskiego, a także jeźdźca z Madary. Bułgaria będzie dwudziestym pierwszym krajem strefy euro. Płacenie lewami będzie możliwe jedynie do końca stycznia przyszłego roku. Ich darmową wymianę zagwarantowano tylko przez pierwsze pół roku.

Przeczytaj też: Wielka zmiana. Brytyjczycy masowo migrują do Polski. "Wzrost o 340 proc.".

Więcej o: