Donald Trump chce Grenlandii. Liczy na jej nieodkryte skarby. "Absurdalny pomysł"

Grenlandia zdaje się być kolejnym "celem" Donalda Trumpa. Duńska wyspa jest bogata w strategicznie ważne surowce, a do tego może odgrywać ważną rolę przy kształtowaniu się nowych szlaków handlowych.
Donald Trump chce Grenlandi
REUTERS/Jonathan Ernst // GEUS

Donald Trump przyzwyczaił nas do tego, że większość jego działań ma (mniej lub bardziej ukryte) drugie dno. Tak było m.in. w przypadku Wenezueli, gdzie narracja o przywracaniu demokracji szybko zamieniała się w dyskusje na temat zasobów ropy naftowej tego kraju (znajduje się tam 17 proc. światowych rezerw tego surowca). Zresztą amerykański prezydent już ogłosił, że USA otrzyma z Wenezueli nawet 50 milionów baryłek ropy. Nie inaczej jest w przypadku Grenlandii, o której przejęciu Donald Trump mówi coraz głośniej. 

 O co chodzi Trumpowi z Grenlandią?

Oficjalnie tłumaczy, że to Stany Zjednoczone "potrzebują Grenlandii ze względów bezpieczeństwa narodowego", twierdząc, że w regionie operują rosyjskie i chińskie jednostki. Niewątpliwie wyspa ma pod tym względem strategiczne znacznie, ale inny atutem Grenlandii są także niewykorzystane zasoby mineralne, które równie mocno zdają się kusić Donalda Trumpa. Grenlandia jest bowiem bogatym źródłem tzw. pierwiastków ziem rzadkich, które są kluczowym elementem telefonów komórkowych, komputerów, baterii i innych gadżetów high-tech, które mogą napędzać światową gospodarkę w nadchodzących dekadach. Aż 25 z 34 kluczowych surowców uznanych przez Komisję Europejską za strategicznie ważne dla przemysłu europejskiego i zielonej transformacji można znaleźć na Grenlandii. 

- Grenlandia ma duży, niewykorzystany potencjał w zakresie surowców krytycznych - w tym metali ziem rzadkich: grafitu, niobu, metali z grupy platynowców, molibdenu, tantalu i tytanu, które już mają lub staną się ważne dla zielonej transformacji - zauważa Jakob Kløve Keiding, dyrektor Centrum Minerałów i Materiałów (MiMa) w Danii. Do tej listy można dodać jeszcze m.in. lit, którego produkcja obecnie mocno skupiona jest w chińskich rękach. - Wyspa charakteryzuje się długim i zróżnicowanym rozwojem geologicznym, porównywalnym z krajami takimi jak Kanada i Australia, gdzie wydobycie jest intensywnie eksploatowane. Jednak w przeciwieństwie do tych krajów, na Grenlandii jest skoncentrowane jedynie w kilku miejscach i ma skromną skalę - dodaje. 

Mapa podsumowująca lokalizację złóż, ważnych zdarzeń i obszarów o przypuszczalnym potencjale dodatkowych zasobów na Grenlandii.
Mapa podsumowująca lokalizację złóż, ważnych zdarzeń i obszarów o przypuszczalnym potencjale dodatkowych zasobów na Grenlandii.GEUS

Mówimy o surowcach, które w dużej mierze są sprowadzane z Chin, dlatego Stany Zjednoczone chciałby mieć do nich dostęp "bliżej domu" i przełamać chińską dominację. Grenlandia zdaje się być do tego idealna. Można tam wydobywać także m.in. uran, ropę naftową i gaz ziemny. Eksploatacja zasobów mineralnych Grenlandii jest jednak trudna ze względu na surowy klimat wyspy, a dodatkową przeszkodą dla potencjalnych inwestorów są surowe kontrole środowiskowe. Warunki panujące na wyspie uniemożliwiają tak naprawdę realne oszacowanie, o jakich zasobach właściwie mowa. Przypomnijmy, że około 80 proc. powierzchni Grenlandii jest pokryte lodem - głównie przez ogromny lądolód grenlandzki.

Zobacz wideo To nie śniło się nawet jego największym sceptykom. Trump chce odebrać Danii... Grenlandię?

Wydobycie i odkrycie surowców może być problematyczne

Złoża krytycznych surowców na wyspie mogą być jeszcze większe, niż zakładają obecne szacunki. Wyspa nie jest bowiem tak dobrze zmapowana, jak inne regiony świata. Trudne ukształtowanie terenu i klimat w Grenlandii utrudniają prace geologiczne. - Zidentyfikowano już znaczny potencjał surowcowy, z kilkoma złożami światowej klasy, a jednocześnie badanie wskazuje, że wolna od lodu część Grenlandii ma potencjał występowania kilku dużych złóż surowców krytycznych. Jednak baza wiedzy na temat wielu zasobów surowców krytycznych jest ograniczona, a nawet zidentyfikowane złoża minerałów są często słabo zbadane, zaś szacunki zasobów nie są dobrze określone - mówił Diogo Rosa, starszy badacz w dziedzinie geologii ekonomicznej, który pracował nad raportem o stanie surowców na wyspie. 

Z tego, że potencjał Grenlandii nie jest w pełni odkryty, Amerykanie zdają sobie świetnie sprawę. Jose W. Fernandez, podsekretarz stanu USA ds. wzrostu gospodarczego, energii i środowiska mówił w 2024 r., że "zasoby mineralne, w tym pierwiastki ziem rzadkich, zostały jedynie w niewielkim stopniu zbadane i zagospodarowane". Sam Donald Trump odcina się jednak od sugestii, jakoby to surowce miały mieć decydujące znaczenie w przypadku Grenlandii. Eksperci ostrzegają bowiem, że bogactwo Grenlandii może być równie dobrze mniejsze, niż się wydaje. 

John Mavrogenes, profesor geologii ekonomicznej na Australijskim Uniwersytecie Narodowym uważa, że nawet przy optymistycznych założeniach produkcja na Grenlandii jest oddalona o lata. - Minie co najmniej dekada, zanim zaczną cokolwiek robić. Zatem pomysł, że odniosą sukces w krótkiej perspektywie, jest absurdalny - mówił w rozmowie z CNBC. - Ze względu na warunki pogodowe jest to bardzo trudne i mało ekonomiczne. Nawet jeśli wydobędą te surowce, to muszą je wysłać do Chin w celu przetworzenia - wtórował mu Mathan Somasundaram, założyciel i dyrektor generalny Deep Data Analytics. Chiny mają niemal monopol na przetwarzanie pierwiastków ziem rzadkich. Pekin kontroluje około 90 proc. światowego rafinowania. 

Sceptycy wskazują też na jakość samych surowców. Chociaż Grenlandia posiada ogromne ilości skał zawierających pierwiastki ziem rzadkich, ich stężenia są znacznie niższe niż w istniejących kopalniach. Mimo to akcje spółek z branży pierwiastków ziem rzadkich, realizujących projekty na Grenlandii, gwałtownie wzrosły po doniesieniach, że Trump rozważa szereg opcji przejęcia Grenlandii. Poza surowcami i wspomnianym już bezpieczeństwem wyspa ta ma jeszcze jeden bardzo ważny atut.

Otóż topnienie lodu morskiego wokół Grenlandii zwiększyło możliwości wykorzystania Północnej Drogi Morskiej, umożliwiając przewoźnikom zaoszczędzenie milionów dolarów na paliwie dzięki wybraniu krótszej trasy między Europą i Azją, która przez długi czas była przejezdna tylko w cieplejszych miesiącach. Amerykanie chcieliby zyskać kontrolę nad tą nową trasą żeglugową, która wkrótce może okazać się niezwykle cenna. Dotychczas, aby pokonać ją w miesiącach zimowych, potrzebne były lodołamacze. Na takie kroki decydowali się m.in. Rosjanie.

Grenlandia ma gospodarcze problemy, ale i tak nie chce do USA

Tymczasem sama Grenlandia potrzebuje gospodarczego "kopa". Kilka dni temu Soren Bjerregaad z Danmarks Nationalbank opublikował dosyć niepokojący raport nt. stanu gospodarki arktycznej wyspy. "Gospodarka Grenlandii zwalnia, wzrost jest umiarkowany, a finanse publiczne stoją przed poważnymi wyzwaniami" - pisze, cytowany przez CNBC. Gospodarka wyspy (w dużej mierze napędzana przez rybołówstwo) wzrosła o 0,8 proc, w 2025 r. i oczekuje się, że w tym roku wzrośnie o kolejne 0,8 proc. Tymczasem jeszcze w 2022 r. rosła o 2 proc. "Dzieje się tak częściowo dlatego, że rozbudowa infrastruktury lotniskowej zbliża się do końca, a planowane duże projekty w sektorze energetycznym i innych obszarach jeszcze się nie rozpoczęły" - tłumaczy. 

W tym samym czasie spadają kluczowe zasoby krewetek, a finanse publiczne pogorszyły się zaskakująco gwałtownie w 2025 roku. Płynność Grenlandii spadła do krytycznie niskiego poziomu w drugiej połowie roku. "Przed nami kolejne wyzwania fiskalne, a malejąca i starzejąca się populacja będzie wywierać dodatkową presję na gospodarkę" - dodaje. Prognozy zakładają, że populacja Grenlandii, która w ostatnim kwartale 2025 r. wynosiła 56 699 osób, do 2050 r. zmniejszy się o 20 proc. Zdecydowana większość obywateli nie chce jednak, by Grenlandia stała się częścią Stanów Zjednoczonych. W zeszłym roku zadeklarowało to aż 85 proc. mieszkańców wyspy.

Przeczytaj też: "Donald Trump dopiął swego. USA dostaną ropę z Wenezueli. Dużo ropy. Ktoś na tym straci".

Więcej o: